Macierzyństwo jak bułka z masłem, hahaha…

image Taaak,  tak pewnie też bywa…U mnie akurat tak dosłownie nie było…

A gdyby tak popatrzeć inaczej na to zdjęcie, dzieci nam „cos” rzucają, I teraz co my z tym zrobimy, złapiemy, obejrzymy, przygarniemy, zaakceptujemy , czy uchylimy się i lekcja zostanie nieprzerobiona?

Ostatnio z kimś krótko rozmawialam o trudnym macierzyństwie. Trudne, jest dlatego, że jak już mi w szpitalu powiedziały położne – dziecko nie rodzi się z „instrukcja obslugi”, ale oprócz tego w macierzyństwie trzeba się niejako „przenicowac” i ugryźć to zupełnie „nowe” z kompletnie innej strony, z której nikt nas nie nauczył i chyba nikt nas nie potrafi nauczyć. Bo każde macierzyństwo jest inne, i też myślę że macierzyństwo z każdym kolejnym dzieckiem jest inne, przecież każde dziecko jest zupełnie odmiennym, małym potem większym „kosmosem” w mikroskali. Ten nasz kobiecy instynkt jest niesamowicie silny, kompletnie atawistyczny, zwierzecy, a i kochamy tak, że aż się boimy i gdyby coś się zdarzyło to zaslonilybysmy nasz dziecko własną piersią. A z drugiej strony to mamy tak często momenty, że ucieklybysmy migiem na wyspy Hula-Gula, nawet się nie obejrzywszy za siebie….
I jedno bez drugiego nie ma miejsca bytu, taki dualizm, przyciąganie i odpychanie i próby nieustające aby się dokopać czegoś w nas co stwarza bariery, aby bardziej otworzyć swoje serce i znaleźć ta pełnię pomiędzy przyciąganiem i odpychaniem….

To jest dokładnie tak jak mi kiedyś powiedziała moja przyjaciółka : macierzyństwo trzyma ryło przy ziemi…
Ciąg dalszy nastąpi wkrótce…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

3 myśli na temat “Macierzyństwo jak bułka z masłem, hahaha…”

  1. za duża miska i w dodatku taka niekolorowa a mama ma taki ładny kubeczek do kawy. No i co wy na to, dzieciak się zbuntował. A co dobrego w tej miseczce bylo?mam nadzieję że nie „gerberowe specjaly” bo byłby to drugi powód zeby dziecku się nie dziwić. hi,hi

    Lubię to

      1. straśna historia się w Polsce stała
        dzieciaki ospa zaatakowała
        nic nie pomogły szczepionki i diety-płaczą kobiety
        a co tam słychać na londyńskim bruku?
        czy w Anglii ospie zrobiono już kuku
        czy także u was krosta krostę goni
        po pleckach młodych Angoli

        w ruch poszły soczki gerberki,kubusie
        dzwigają torby spocone mamusie
        pusto w przedszkolach, pustawo w urzedzie
        /nawet skarbówka dość ciężko przędzie/
        a ospa, cóż winna ta bieda niechrzczona
        jedyna pociecha to przegryżć batona

        zielona klientka

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s