Cesarka na życzenie czyli „too posh to push”…

image

Jakoś mi się,  zbyt optymistycznie widzę,  wydawało,  że to jednak wstyd przyznawać się publicznie ,  że mamy cesarkę „na życzenie”.

A tu ostatnio gdzieś mi wpadła w oko wypowiedź jakiejś „gwiazdy”,  która otwarcie w tv śniadaniowej czy magazynie jakimś wypowiadała się,  że ma już wyznaczony termin urodzin swojego dziecka…
I mnie to dziwi i trochę drażni,  powiedzmy. Uważam,  że jeżeli kobieta,  nie dziecko niedojrzałe,  a kobieta,  zdecyduje się mieć dziecko to wraz z tą decyzją przyjmuje konsekwencje,  które przyjdą z tym i odpowiedzialność jaką to niesie z sobą. I jeżeli jesteśmy w ciąży to kolejnym krokiem jest poród,  poród boli,  tak boli,  zawsze bolało i zawsze będzie bolało,  jak cholera zresztą. Ale kobiety rodzą,  idą z tym bólem i za tym bólem,  bo jest to tego warte. Kiedyś było lepsze wsparcie od innych starszych kobiet,  kiedyś był to rytuał przejścia.

image

Narodziny dziecka to moment kiedy kobieta staje na granicy życia i śmierci aby dać nowe życie światu. I wiadomo juz od dawna,  że poród naturalny jest najlepszy dla matki i dziecka. I takie pieprzenie ,  że dziecko ma traumy,  kiedy przechodzi przez kanał rodny to się kupy nie trzyma. To jest ten kluczowy moment dla dziecka,  kiedy idzie instynktownie i używa tez swojej siły i determinacji aby pewna faza w jego życiu się zamknęła i zaczęła kolejna,  już na zewnątrz,  na świecie…  Wychodzenie z brzucha matki to jakby preludium do życia… I jest bardziej przygotowane na nowe, na inaczej,  nikt go brutalnie nie wyciąga z brzucha mamy,  bo tak stoi w kalendarzu,  jest termin.

Cesarka jest po to by ratować zagrożone życie dziecka,  czy matki,  bądź obojga. A nie dlatego,  że matka jest niedojrzała i się boi. To jest życie,  stawiamy mu czoła,  nie zawsze jest miło,  sympatycznie i bezboleśnie…

image

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s