„Jedzowatość”, bo zmęczenie materiału, czy coś jeszcze?

image

Są takie dni,  ranki szczególnie,  weekendy szczególnie,  że rozniosłabym wszystko i wszystkich – w drobny pył…. z kotami włącznie…

Każdy naciska mi na odcisk. I wciąż zastanawiam się skąd to mi się bierze? Mówią,  że kobiety kiedy dostają głupawkę ,  to pewnie mają syndrom przedmenstruacyjny,  ale niekoniecznie,  bo mnie też się zdarza syndrom pomenstruacyjny. I co i dupa. Bo to nie jest żadne wytłumaczenie,  to jest pseudo-wytłumaczenie czyli etykieta,  żeby nie wgryźć się głębiej. A szkoda. Ja zawsze uważam,  że warto poskrobać,  zamiast zamieść pod dywan,  stwierdzić,  że to hormony czy inne takie tam i przejść nad tym do porządku dziennego.

Myślę ,  ze słowem kluczowym może tutaj być weekend. Wolne znaczy,  inaczej wolne znaczyło kiedyś odpoczynek , nawet jak się pracowało w sobotę,  to już jednak było na pół gwizdka i potem mógł człowiek,  patrz kobieta,  przyjść i zlec. Miło,  ten oddech,  jemy,  nie jemy,  gotujemy,  nie gotujemy – wolna Amerykanka. A jeszcze zanim pojawił się narzeczony czy mąż,  to się wpadło do domu,  wrzucało  coś na ruszt i oko i obcas i na spotkania z przyjaciółmi. A potem przyszło dziecko/dzieci i już nie ma luz blues,  teraz nie ma gotować – nie gotować,  oto jest pytanie. Teraz dziecko trzeba nakarmić,  zająć się nim,  i sobota czy niedziela to dzień jak codzień. Ale wciąż drzemią oczekiwania,  że może mąż będzie jasnowidzem i wyręczy,  zajmie się domem,  dzieckiem, i weźmie też nas na kolanka,  przytuli,  wszystko w tym samym czasie…

Cóż pomarzyć dobra rzecz,  chyba jednak częściej trzeba się samej przytulić i wziąć na kolana,  bo ciężko czasami poprosić męża czy nie-męża…. Wziąć przykład z tej mądrali poniżej.

image

A jak ciśnienie wzrośnie tak jak mi dzisiaj,  to przystanąć i popracować nad zaworem bezpieczeństwa i spuścić trochę powietrza. Wszyscy odetchną,  nie tylko my,  inaczej będzie „kabum” prędzej czy później…

image

Ewentualnie kiedy czujemy, że za chwilę nas rozsadzi, walnąć drzwiami i pójść w pip na parę godzin, rzucając „zaraz wracam” i wrócić będąc już bardziej pogodzoną z samą sobą…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s