Rozterki cudzoziemki : polskie jadło…

image

A może fasolka po bretońsku dzisiaj? Sprawdzilam zamrażalnik,  dobra, polska kiełbasa zniknęła… A mnie tęskno za czymś…

Kiedyś fasolka po bretońsku była taka pospolita,  teraz się nią rozkoszuję. To jeden z wielu smaków z przeszłości,  za którymi czasami ogarnia mnie tęsknota … A, że smaki są dla mnie szalenie ważne, więc łapie się na tym, że chodzą za mną wonie i smaki polskich potraw.
Kiełbasy nie ma, co za ból, zawsze przywożę zapas, taką jaka lubię . W Anglii nie spotkałam się jeszcze z kiełbasą angielską, która byłaby jadalna.

Kiedyś pierogi robiła mi tylko mama, ja się nie tykałam, bo to pracochłonne było. Dzisiaj jak poczuję, że muszę i, że natychmiast, to trzaskam pierogi, aż że to zabiera czas, chromolić to!

image

Jakiś czas temu przyjaciółka mi wspomniała, że na obiad ma pyzy , ja dostałam konkretnego ślinotoku,  ale zrobić pyzy , nieeee, nie podjęłam się, może kiedy indziej… kiedy mnie przyciśnie, tak mocno – ten specyficzny „głód”, na to, że część mnie jest zawsze tam, gdzie się urodziłam.

I to się pewnie nie zmieni…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Jedna myśl na temat “Rozterki cudzoziemki : polskie jadło…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s