Moje przepisy – malutki aneks…

image

Ja kocham jeść i jeść dobrze i duuużo. I jedzenie ma być jedzeniem,  nie lubię,  jak mawia mój mąż „Mickey Mouse food”.

Czyli przerostu formy nad treścią, zbyt dużego talerza z pieczołowicie zbudowaną piramidką z kawałeczków mięsa,  małego mlodego ziemniaczki i paru zielonych listków plus kropeczek ,  bądź maźnięć sosu. Dla mnie to pic na wodę fotomontaż,  bo kto się tym naje,  krasnoludek?  Dla mnie jak to drzewiej bywało musi być micha i łycha. Wizualna estetyka, jak najbardziej,  może być to małe arcydzieło, ale ja potrzebuje dwóch garści ziemniaków,  kotleta i większego kawałka warzywa. Wiec w moich przepisach nie ma dokładnie ile ma czego być,  bo ktoś lubi duże kotlety,  a ktoś małe,  ktoś lubi curry z niewielką ilością mięsa i dużą ilością warzyw,  a przypraw ja sypię też niemało, jeszcze ktoś może dostać niestrawności,  bo nie jest  przyzwyczajony. Moje szczypty są niemałe, a każdy lubi swoje smaki i ukochanie intensywności smaku to też kwestia czasu, czasami, a niektórzy i tak nie dadzą się przekonać …

Ale ja to szanuje.

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s