Moda w rodzeniu, z mężem za rączkę?

image

Zastanawia mnie,  z jakiego powodu kobiety chcą rodzić z mężem bądź nie-mężem za rączkę?

Odkąd pamiętam wierzyłam,  że jeżeli będę w ciąży i w końcu, oczywiście przyjdzie mi urodzić,  chcę wtedy być sama,  z położną czy lekarzem,  ale sama… Pamiętam kiedyś spytałam swojego lekarza ginekologa,  z jakiego powodu kobiety chcą rodzić z partnerem? Odpowiedział mi,  że to taka,  jego zdaniem nieszczególnie przemyślana i sensowna moda. Poza tym w jego opinii,  prawie żaden facet się nie nadaje do asystowania przy porodzie. Ich wszystkich to poprostu przerasta…

Gdy pytalam koleżanek,  które już rodziły „rodzinnie”,  bądź chciały rodzic „rodzinnie” ich wytłumaczenia niewiele się różniły,  te które urodziły,  były szczęśliwe,  że ich mężowie widzieli jaki to ból urodzić,  a te,  które jeszcze nie urodziły,  chciały,  aby ich faceci widzieli ile bólu ich to będzie kosztowało.

Czyli co „krew,  pot i łzy” rzucamy na szalę, jako monetę przetargową. A co chcemy w zamian? Szacunek? Ustawienie siebie,  kobiety,  która urodziła na piedestale i co,  bić pokłony potem? Pobożne życzenie,  że jak zobaczył jaką ofiarę złożyłam,  to że ze mną zostanie do śmierci? Wszystko to myślenie życzeniowe…

Ja wciąż nie rozumiem,  z jakiego powodu nasz facet ma to oglądać? Ja bym nie chciała,  znam to z drugiej strony,  to mi wystarczy. Dla mnie mój mąż byłby czymś co rozprasza,  miotałby się pewnie tam bez ładu i składu i chciałby mi ulżyć. A przecież nie potrafi. A i oglądać mnie w takim stanie,  brrrr…

Rodziłam z położną. I było dobrze,  ona mnie poprowadziła,  lepiej by nie mogła,była kobietą jak ja,  rozumiała mnie jak nikt inny,  przekroczylam z nią próg strachu,  bólu, wstydu,  niemocy… I trzymała mnie za rękę kiedy stałam na granicy,  niektórzy mówią,  że życia i śmierci,  aby dać światu Nowe. Nikt nas nie rozpraszał,  było pewnie trochę tak jak kiedyś,  gdy tylko kobiety miały dostęp do tego rytuału przejścia.

Wtedy było to misterium,  dzisiaj co to jest?

image

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

2 myśli na temat “Moda w rodzeniu, z mężem za rączkę?”

  1. Zgadzam się :). Dokładnie z tych powodów urodziłam synu z doulą a partnera poprosiłam aby przyjechał na drugi dzień od rana. Poród był „mój” i kobiet, które wokoło mnie były a czas po porodzie, przeznaczony na odpoczynek i poznawanie Syna.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s