Maksiary parcie na szkło…

image

Zupełnie nieświadomie założyłyśmy to ubranko. A ono bardzo szybko do nas przylgnęło i stało się nasza druga skórą…

Tak wiele nas,  czujemy się dobrze,  jesteśmy w grupie,  dostajemy głaski,  mmm… I jeszcze to społecznie akceptowalne,  straszliwie lubię to wyrażenie,  społecznie akceptowalne… My maksiary,  ja maksiara.

A kto to? To kobieta,  która robi za dużo i ona musi to robić,  tak ma,  w standardowym wyposażeniu,  bo nawet przez myśl nam nie przejdzie, żeby się nad tym zastanowić. Bo,  wiemy,  że nie wolno… Nie powinnam… Bo moja mama to ma,  ciocia,  przyjaciółka,  koleżanka z pracy…
Tylko, że to później w końcu przygnie nas do ziemi…

Jest jeszcze maksiara – perfekcjonistka,  to ta co,  żeby wszystko było na ostatni błysk w domu używa szczoteczki do zębów i sięga wtedy do najdalszych zakamarków.

Chodziłam tutaj z moim gagatkiem na „playdate” ,  takie socjalizacje dzieci i matek,  organizowane tutaj często i gęsto dla dzieci jeszcze nie przedszkolnych. I patrzyłam na polskie matki i ich dzieci,  10 rano – ona i dziecko – wyprani,  wyprasowani,  uczesani,  pachnący,  a matki angielskie z dziećmi – z rozwianym włosem,  trochę wymięci ,  dziecko z gilem do pasa potrafiło paradować przez godzinę.

I te angielskie matki uśmiechały się częściej…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s