Facet, selektywne bycie w realu, bez sznureczka ani rusz?

wpid-1461234_10151799657362957_642815413_n-1.jpg

Przeczytałam wczoraj,  facet powiedział,  że faceta trzeba trochę popchnać czasami,  bo oni nie wiedzą co robić. Tyczyło się życia razem z dzieckiem. Bo bez dziecka,  to oni wiedzą,  zakładam?

Czyli facet sam z siebie nie może,  nie widzi,  nie zgadnie,  nie domyśli się. Trzeba pomóc. Bidul straszny ten facet. Ja wiem,  że mężczyźni w domu są zagubieni,  w pracy cacy,  ale w domu to przecież włączenie programu na bawełnę 40 stopni,  to o niebo trudniejsze niż zrobić kompatybilność,  coby komórka dyrygowała co tv ma pokazywać. Mój tak ma…

Ale ja w temacie jak się zaczyna kolejny rozdział z dzieckiem. Widziałam sporo takich przykładów. Wszyscy chcemy dziecka, nikt nie wie jeszcze,  że będzie dym,  a potem wszyscy się dziwią, że trudno jest. No,  nikt nie obiecywał,  że będzie łatwo,  ok, jak się czyta kolorowe magazyny to przekaz może zmylić, każdego optymistę. Wiem,  nie widziały gały co brały,  cóż prezent z niespodzianką,  jako dzieci lubilismy takie zagrywki…

Wracam do tematu. Więc trzeba popchnać faceta do czego? Do oczywistości? Dziecko jest,  trzeba coś z tym koksem zrobić. No, kobieta jest do dziecka w pakiecie. Tylko dziecko jest pół z taty,  pół z mamy,  to też oczywistość. I wtedy może tak puk puk jakieś pod kopułką. I co, ciemno wszędzie,  głucho wszędzie?

Badania różne były i pokazują,  że mężczyzna tak samo reaguje na płacz dziecka jak kobieta,  czyli światełka się same zapalają, nawet przełącznika nie trzeba dotykać. Natura załatwiła za nas,  dała instynkt, coby gatunek nie zginął… Więc jak już światełko się zapali,  to można zrobić połączenie, wezmę juniora czy juniorke,  dzieć mój przecież, pomiętolę go,  albo zaśnie mi na rękach,  ja też oczy zamknę,  a kobieta od dziecka,  może zapomnieć,  że dziecko ma. To bardzo dużo,  bo kobieta ma wszystkie zmysły wyostrzone i nakierowane na dziecko,  odkąd się ono pojawia na świecie. Nie da rady wyłączyć. Też matka Natura dała w pakiecie. Ona potrzebuje czasami zapomnieć,  na chwilę chociaż…

I to nie problem kulturowy myślę,  to indywidualnie trzeba rozpatrywać. Mój „ucywilizowany macho” skumał sam. Czyli da się – zrób to sam – zastosować. Nie potrzeba sznureczka…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

7 myśli na temat “Facet, selektywne bycie w realu, bez sznureczka ani rusz?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s