Kreta, wyspa magiczna…

wpid-1599px-goat_at_the_kissamos_gulf_in_crete_001.jpg

Dzisiaj będzie z innej beczki. O miejscu,  które zagniezdzilo mi się w sercu. Tekst nie sponsorowany, a szkoda,  bo o Krecie to ja mogę długo i namiętnie..

Kreta, moja wyspa magiczna. Kiedyś nazywano ją Makaron Nesos – wyspa szczęśliwych. Pojechałam tam pierwszy raz i wracam tam, jeżeli nie mogę fizycznie, siedzę tam na kamienistej plaży w mojej wyobraźni.

Na Krecie 4 tysiące lat temu sprawowały rządy Kapłanki. Był to kraj miodem i mlekiem płynący,  nikt się z nikim nie tłukłbył,  kobiety były wykształcone, kreatywne, potrafiły wiele,  dużo eksportowały tego co wytworzyły i przekładalo się na dobre życie. I nikt też facetami nie orał, była równość. Nigdy nie słyszałam, żeby w żadnej gospel jakiś jeden czy drugi facet skarżył się na życie w tym matriarchacie na Krecie właśnie…

Tak było dawno temu, teraz jest inaczej. Ale wciąż na Krecie jest dzicz i wolność. Tylko trzeba wiedzieć gdzie pojechać. Jest Kreta komercyjna ze sztucznymi plażami,  z zamkniętymi resortem,  gdzie turyści uśmiechnięci sączą drinki nad basenem.

Ale jest ta moja Kreta,  gdzie są wypalone słońcem góry i niespodziewany błękit morza. Gdzie można pomacać osła i wysikać się w krzakach, bo nikt nie patrzy. Gdzie chodzisz w staniku albo bez na plaży i nikt Cię nie ocenia,  jak tam się z Tobą grawitacja obeszła. Gdzie możesz mieć „sex on the beach”, tylko miejsce trzeba znaleźć kameralne. Gdzie, gdy pytasz co to jest w menu, to facet leci na dół do mamy do kuchni spytać o detale. Gdzie podlewają Ci raki, nie po to aby rachunek zawyżyć, ale dlatego,  żeby ułatwić Ci zamknąć drzwi do Twojego codziennego świata i poczuć się na wakacjach…

Gdzie miałam stan największego upojenia alkoholowego Retsiną w 50 stopniowym upale. Gdzie zakopalismy samochód w piasku i 4 zbudowane Greczynki pomogły nam go odkopać…

Lista jest długa… Może jeszcze kiedyś dopowiem…

Cieplej i lżej tak od razu,  bo może być gdzieś wciąż normalnie,  ale to jest „normalnie” inaczej w naszym szalonym świecie…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

2 myśli na temat “Kreta, wyspa magiczna…”

  1. Swietny artykul. Mieszkam na stale w Grecji.Na Krecie jeszcze nie bylam. Bywam dosc czesto i bywac bede w Londynie. Rozumiem doskonale tesknote za grecka aura.Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s