Dlaczego mam dziecko?

wpid-img_20150206_093914.jpg

Obrazek, to oczywiście prowokacja, hm? Ale z drugiej strony,  ja nigdy specjalnie nie lubiłam dzieci, przedtem…

Było to zanim zaczęłam z nimi pracować, je oglądać, czuć, starać się zrozumieć i podejść do nich bliżej. A tak się ułożyło, że pracowałam z dziećmi, do których trudno się zbliżyć, poczuć, zrozumieć, ale i czasami dotknąć. Potem coby postawić kropkę nad i, przyszło moje dziecko.

No i wtedy, było duże „Bum”. Wraz z opadem szczęki.

I zaczęły pukać pytania „puk,  puk”. Brrr…. Te niewygodne pytania, te których nie chciałam słyszeć. Nie był to zmasowany atak, ale czasami przychodziły i stawały przede mną i stoją nadal,  i te nowe i te stare, na niektóre znalazłam odpowiedź, na niektóre wciąż nie, no i wciąż pojawiają się nowe…

Bo dlaczego właściwie kobiety mają dzieci? Czasami mi się wydaje, że rzadko, która z nas zna odpowiedź. Nawet te,  które mają dzieci chciane i planowane. Ja poszłam w ślady mojej mamy, babci, prababci… Nie wiedziałam wiele o dzieciach i kompletnie nie miałam pojęcia co to znaczy być matką.

Będąc czy stając się matką dostajemy władze,  ale i olbrzymią odpowiedzialność za los innego człowieka. I wiedza tu nie wystarczy, to za mało, to trzeba poczuć.

Bo trudno jest wychować dziecko na wolnego człowieka, aby był i pozostał taki jakim naprawdę jest, a nie takim jakim ja chcę aby był. Ja nie zgadzam się z poglądem, że dziecko rodzi się jako „czysta kartka” i ładujemy go jak komputer, program za programem. Ono, to dziecko,  już jest jakieś, niesie z sobą swoją jakość i oryginalność.

Wydaje mi się, że zanim jest się matką,  powinno się być najpierw kobietą,  bo jak nie,  to wtedy podwójna robota nam wpada do koszyczka…

Ale jak odrobimy lekcje,  to możemy być czadową babcią. Czego i sobie życzę!

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

13 myśli na temat “Dlaczego mam dziecko?”

  1. A co z tymi pytaniami ? Ja jestem ciekawa, na które i jak znalazłaś odpowiedz, a które dalej gniotą. Jak będę kiedyś matką, to pewnie tez będą i chce wiedzieć jak byka złapać za rogi 🙂

    Polubienie

    1. Myślę, że każda kobieta boryka się z innymi pytaniami. Ja zachodziłam w głowę czy ja straciłam zmysły starając się zajść w ciążę i czy aby napewno lubię dzieci, ze wskazaniem na swoje itd. Pytania siedzą na tobie okrakiem szczególnie kiedy kończy się ta „jednia” z dzieckiem – około 2 roku życia. U mojego było to około 18 miesięcy, wtedy wyłazi osobowość na całego, chciałam natychmiast oddać go do adopcji i uciec na wyspę bezludna..

      Polubienie

  2. P.S. Dlaczego mamy dzieci – to jest fundamentalne pytanie, o istotę człowieczeństwa. Zawsze mi się na czachę gniecie, jak jadę metrem czy autobusem i widzę matkę z dzieckiem czy kobietkę w ciąży i coś mi się w brzuchu tak robi – ciepło (to chyba ten, jak mu tam, instynkt macierzyński), a w głowie odzywa mi się myśl stulecia „eh, zrobiłabym sobie dziecko”. I potem okazuje się, ze mnie gniecie tym bardziej, o ile w innych sferach mojego życia się nie układa. Bo jak jest fajowo, to ten głos ledwo ledwo kwili. Wydaje mi się, ze jeśli świadomie (tzn. cala sobą, głową, ciałem i duszą) nie postawimy sobie takiego pytania „dlaczego chcemy mieć dzieci ” (patrz „czy naprawdę chcemy mieć dzieci”) to tak naprawdę decydujemy się na nie z powodu jakiegoś braku i pędu na ‚uzupełnienie go’, niekoniecznie z czystego pragnienia (jak to Francuzi mówią „désir” ) – chęci przekazanie życia i „puszczenia” tej siły życiowej dalej. Bo potem jest własnie kwestia wolności tego dzieciaka. Bo skoro on przychodzi, żeby nam coś załatwiać (dać to czego potrzebujemy – czego on zresztą nie może, no bo jak może mały niemowlaczek wiedzieć jak odpowiedzieć na potrzeby dorosłej osoby, he ?), to my go nigdy nie puścimy, żeby rósł, dojrzewał, podejmował decyzje i stawał się sobą. Kolko się zamyka, i rośnie mały bąbel, któremu już trzeba odkładać pieniądze na terapie 🙂

    Polubienie

  3. Od kiedy sięgam pamięcią – zawsze chciałam być mamą. Zawsze widziałam się mamą chłopców – życie jednak zweryfikowało moje „widzenie” siebie jako mamy, bo dostały mi się dwie dziewuszki 🙂
    Moje podwójne macierzyństwo, a zwłaszcza jego początki były różne. Bardzo różne. To co łączyło i łączy to ten ogrom odpowiedzialności, który na mnie spłynął wraz z maluszkiem 🙂 Zanim dziewczynki się urodziły maluszek kojarzył się z pachnącym, słodkim oseskiem do przytulania, kształtowania osobowości – a jakże!, z wszystkim tym co fajne, beztroskie, różowe i ogólnie kolorowe. I nagle boooom!!! Ta cholerna odpowiedzialność, to poczucie, że mam na rękach przecież małego, bezbronnego człowieka, to ciągłe myślenie w głowie, którego nijak nie można wyplenić!!! Potem doszło ogromne zmęczenie i świadomość tego, że dziecka nie można tak po prostu „pstryk” wyłączyć choćby na chwilę, żeby się wyspać, zjeść ciepły posiłek czy wypić kawę. Co najważniejsze jednak to poczucie, że WSZYSTKO się zmieniło i że już NIGDY nie będzie jak kiedyś. Mój sen już nigdy nie będzie snem – niematki, czujnik bezpieczeństwa i troski już zawsze będzie w trybie ON 🙂
    To bardzo ważna decyzja, to życiowa zmiana, to lekcja przygotowawcza, którą każda kobieta powinna przerobić (wspólnie z partnerem) zanim zdecyduje się na poczęcie nowego życia.
    I choć marudzę i przynudzam o odpowiedzialności to NIGDY nie zamieniłabym swojego obecnego życia na życie przeddzieciowe 😉 Bo wraz z ogromem odpowiedzialności spada na nas jeszcze większy OGROM miłości NIE – DO – OPISANIA!!! 🙂

    Polubienie

    1. Zgadzam się w całej rozciągłości! Tylko, że na początku jest tak trudno, bo nikt nie powiedział, nie przygotował i najczęściej dzwigamy to same. Ja wiem partner, mąż etc. ale tak naprawdę konfrontujemy się z tym same. Dzięki temu rosniemy, ale jest też frustracja i gniew… Mnóstwo emocji do przerobienia, co nie jest łatwe… Dlatego matki są tak bardzo sfrustrowane… Poza tym to temat rzeka…

      Polubienie

      1. Frustracja moje drugie imię 😉 Ja w pewnym momencie zrezygnowałam z siebie… odłożyłam swoje potrzeby na półkę, przyjdzie na nie czas, staram się nie pluć jadem i ogarniam emocje jak mogę, jak nie mogę to tupnę, krzyknę i wyjdę z domu na jakiś czas 🙂 Powrót z nowym ciuszkiem/butkiem też czasem pomaga 😉
        Na razie matkuję i na tym się skupiam.
        Co do najnowszego wpisu to właśnie frustracja jest często przyczyną wylania kubła jadu – ot tak, bez konkretnej przyczyny. A te nasze matki… wiadomo 😉 Nazbierało im się i wylało co nie co… Rozumiesz mechanizmy działania, masz miotłę którą szare chmury rozganiasz – dasz radę 🙂 A że czasem niefajnie się robi… Takie życie, nikt nie powiedział, że będzie lekko 🙂 Popatrz ile osóbek zagląda tęsknie za Tobą! To się liczy 🙂

        Polubienie

      2. Tylko z jakiego powodu wylewamy żale na głowę kobiety, która nie ma nic z tym żalem wspólnego… Się tylko nawinela, kobieta przechodziła obok nas, ale czegoś musiała u nas dotknąć…

        Polubienie

  4. O, widzę że nie ja jedna świadomie szukam pocieszenia w umilających życie drobiazgach, czasem torebka, innym razem jakiś szal. Materią zmiękczam szorstką rzeczywistość frustracji. U mnie działa.

    Polubienie

  5. Z jakiego powodu wylewamy te nieszczęsne żale na głowę kobiety, która się nawinęła..? Pewnie dlatego, że się po prostu nawinęła 🙂 A tak poważnie, jeśli kobieta owa jawi się jako bystra, szybko/sprawnie główkująca, sporo wiedząca to natura ludzka podpowiada „kamieniem ją, ona sobie z tym poradzi” właśnie ta, nie inna. Dlaczego? Bo wie za dużo, bo ma odwagę powiedzieć, bo sporo jej w temacie. Dotknąć musiała czułego punktu, trafiła na tę wrażliwszą strunę i jej się niechybnie za to oberwało… 😉

    Polubienie

    1. Jeszcze mi się przypomniało, była piosenka Osieckiej o tytule „Nikomu nie żal pięknych kobiet…”, bylo tam też „ona to sobie radę da..”. Tak mi teraz się nawinelo, z myśli pożyczonych…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s