Kobieto zajmij się tym i owym, czyli dobre rady do kosza, częściej niż czasami…

wpid-one_eyeland_woman_on_swing_by_caterina_bernardi_142739-1.jpg

A może dobra rada to kobieto zajmij się sobą. A nie mężem, dzieckiem, przyjaciółkami,  co to da w ostatecznym rozrachunku, nic… Bo zajmowanie się mężem,  dzieckiem,  przyjaciółkami to norma, a zajęcie się sobą to jest „abi-normal” chyba wciąż.

Wierzgnęłam trochę i dostałam parę dobrych rad, od innych kobiet. Jak to jest, czy od kobiet dostaje się dobre rady częściej niż od mężczyzn? Czy mężczyznom pewne rzeczy porostu nie spędzają dnia z powiek? Ale nie o tym miało być…

Wydaje mi się czasami,  że wszystkie ścieżki prowadzą w jedno miejsce. Do delikatnej sugestii,  aby kobieta nie wychodziła przed szereg. Zajęła się swoimi, powszechnie znanymi i akceptowanymi, obowiązkami i nie myślała jeszcze za dużo, bo myślenie może zaszkodzić. No i żeby nie skupiała się na sobie, bo to jest tak jak z patrzeniem za długo w lustro, jakiś straszny może się pokazać. Ale straszny z lustra może zaprowadzić nas Alicję do Krainy Czarów, która jest po drugiej stronie lustra… Dla mnie, nęcąca perspektywa. Jest strach, bo to nowe, iść w siebie, a tam takie zarośnięte ścieżki i chaszcze. Pewnie z tego powodu ten strach,  bo coś tam napewno siedzi i czeka na nas. No jasne, że siedzi, moje prawdziwe „ja”, i to na huśtawce siedzi, w pomarańczowej sukience. I jest piękne… 

No i jak to też jest z tymi dobrymi radami,  napewno stoją za nimi dobre intencje, ale dobre intencje, to niestety, dżungla… 

Ale zdarza się inaczej. Tak znienacka. Dzisiaj miałam z inna kobietą krótka rozmowę o strachu. I było to ciepłe, że wsparciem i lekkim kopem. A zaczęło się od stwierdzenia faktu z przymrużeniem oka. Nigdy bym nie pomyślała,  że Dzwoneczek zadzwoniła dla mnie, też dla mnie. Dziękuje

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

19 myśli na temat “Kobieto zajmij się tym i owym, czyli dobre rady do kosza, częściej niż czasami…”

  1. Ha, zazwyczaj kocham męskie rady, ich prostotę i pragmatyzm. Jednak dziś głosuję za tym, aby i męskie rady w kosz wywalić, no bo co zrobić z radą żeby nie myśleć za dużo, no co?

    Lubię to

  2. Jeszcze dorzucę kamyczek w temacie udzielania rad. Skąd biorą się rady? Zwłaszcza skąd biorą się nieproszone rady? Ano stąd że mają w sobie moc, dają poczucie przewagi, mądrości, przecież cudze życie tak bardzo jest przewidywalne, cudze błędy tak oczywiste a sposób ich rozwiązania banalny. Ta jaskrawa pewność co do tego, co inni powinni robić doskonale tuszuje własną bezradność, najczęściej nawet nieuświadomioną.

    Lubię to

  3. Bezceremonialne ustawianie czyjegoś życia to koszmar, nie wystarczy wyrzucenie do kosza tych rad, dobrze byłoby uciec od takiego doradcy gdzie pieprz rośnie. Moja siostra ma pięcioro dzieci, nigdy nie słyszałam by pouczała inne matki, za to u mnie w pracy największy zasób najmądrzejszych rad mają dziewczyny z jednym dzieckiem, w żłobku zresztą.

    Lubię to

  4. Są też pozytywne strony tego spontanicznego udzielania rad. Jeśli nie jest to agresywne i nie budzi odruchu ucieczkowego to jest po prostu rodzajem lustra. Inna kobieta mówi, ja bym to zrobiła tak, aha, ona by to zrobiła tak, ale ja zrobię po swojemu, zobaczymy co z tego wyjdzie. No ale gorsza sprawa, gdy ktoś mówi „nie powinieneś” albo „musisz”.

    Lubię to

  5. Tekst świetny, porusza parę strun, odsłania to i owo, do tego jak wspomniałam wcześniej cudny obrazek. Ale coś mi się nie zgadzało i właśnie olśniło mnie o co chodzi. Mianowicie o słowo rady, czy na pewno są to porady, czy tylko pod maską słów pseudo życzliwej sugestii co masz robić ze swoim życiem ktoś po prostu atakuje. Uczciwiej byłoby zamienić takie rady na prostsze słowa – „wypierdalaj” (bo coś w tobie sprawia że zakłócasz moją aurę), „odpierdol się ode mnie”, jeśli z akcentem na „ode mnie” to przynajmniej wiadomo o co chodzi. No ale może też być życzliwa dobra rada „pierdol to”;-) Z jednej strony wiadomo, że dobrymi radami piekło wyściełane, ale też słowo rada chyba ma coś wspólnego z radością, mogę być rada, uradowana…Ciekawe, że czasem wulgarne słowo może dodać siły, innym razem kulturalne dobre rady są podłym atakiem. I tu dochodzimy do kluczowej sprawy – intencji.

    Lubię to

  6. Pewnie że brzydkie wyrazy są złe i ohydne, jednak stosowane z umiarem mogą być niezłym środkiem wyrazu. Hmm, dobre rady, dobre intencje… nie chcę wartościować, to dobre, to złe Ja bym się tylko zastanawiała czy chcę wracać w te objęcia. W bliskich relacjach normalne jest oddalanie i zbliżanie, dzięki temu pojawia się więcej powietrza, ustalamy proporcje między naszą niezależnością a chęcią zależności i to jest normalne w życiu. Ale w sytuacji gdy ktoś łaskawie zechce przyjąć mnie z powrotem w swoje duszne objęcia, gdy już odpowiednio spokornieję oczywiście to ja raczej podziękuję, i będzie to szczere i uprzejme, wulgaryzmy już nie będą potrzebne:-) idę się pohuśtać, pa

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s