Syn, inność niekontrolowana…

wpid-kidzilla_2-300x168.jpg

Jak zaszłam w ciążę i pytano mnie na każdym kroku co bym chciała chłopca czy dziewczynkę, to mówiłam : Jak los dla mnie łaskawy to będzie chłopiec, bo z dziewczynką to bardziej pod górkę i bardziej trudno… Nie wiedziałam co mówiłam…

No i mam chłopca i patrzę tak na niego często i myślę, że to powiedzenie, że niedaleko pada jabłko od jabłoni to wybitnie kiepski żart. A miało być tak pięknie… No tak sobie napisałam w scenariuszu, oczywiście…

W szkole mnie dużo uczyli, że jak ma się dziecko to w zależności od płci jest zazwyczaj streotypizacja. To od stereotypu, że chłopiec bawi się czołgami, a dziewczynka karmi niemowlaki,  plastikowe oczywiście … Więc nasz gagatek dostawał miękkie pluszowe, kolorowe zabawki, uważałam żeby za dużo niebieskiego nie było, gryzaki mile i sympatyczne tez unisex były. Żadne tam dinozaury, tylko misie, zajączka,  Kubusie Puchatki…No, ale jest rodzina i krewni i znajomi królika. I prezenty nie są wręczane matce, coby oceniła czy się nadają tylko idą wprost do dziecka…

I się zaczęło, samochody, czołgi, rakiety itd. A on odpakował i widać było, że to było właśnie to co chciał. Nie wiem gdzie zobaczył gagatek dinozaury,  ale oszalał, potem robaki,  pająki, ślimaki… Teraz jest w takim wieku, że koledzy męża i ojca juz przynieśli szablę i kołpaki i inne takie tam. Nie wiem gdzie Superman mu się rzucił w oko, ale chyba jedno spojrzenie wystarczyło… Nie powie wyraźnie ani Superman, ani Spiderman, czy Iron Man, a jak idziemy do sklepu to gazetki z tymi kolesiami od razu wyłowi.

I to jest jego, on to kocha. A ja nic nie rozumiem. Bo mnie to wszystko co on lubi nie bierze. Taka mała dawka testosteronu, która robi tą różnice pomiędzy komórka żeńska a męska i wyrasta to na przepaść ogromną od dzieciństwa.

Mogę zrobić tylko jedno. Uszanować tą inność, i to, że to jest tak daleko od mojej inności. I chwała,  że jest tata i z nim jest demolka i bitwa na szable czy kije i oglądanie pisemek ze Spiderman’em.

I, że to też jest normalne, że na pytanie taty jak było w przedszkolu? Dziecko mówi : ok. A jak było potem z mamą w domu : do bani… A mama się starała, ale przy tacie to odpada w przedbiegach.

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

4 myśli na temat “Syn, inność niekontrolowana…”

  1. Piękny tekst. Na konkretnym i prawie błahym przykładzie, wyłuskałaś istotę tej „inności”. Miodzio…. I jak ja uszanować, jak odpuścić przekonania, które mogą czasem więcej krzywdy niż dobrego wyrządzić. Byc, obserwować, respektować, czasem się wycofać. Pozwolić ludziom i rzeczom być. Lekcja do nauczenia i odrabiania (codziennie) w każdej dziedzinie życia. Ale czasem pojawia sie inny problem, o wiele grubszy kaliber – dostajesz chłopczyka, który uwielbia motylki i księżniczki i przypina sobie różowe skrzydełka do pleców. Akurat znam taki przykład, i wtedy to najciężej jest tacie, żeby takiego chłopca przyjąć i kochać całym sercem.

    Polubienie

    1. Dziękuję… Ja mam tak jak mam, niemowlaka do zabawy moje dziecko też dostało, ode mnie, szybko rzucił w kąt na rzecz samochodu śmieciarki, i wszystko tam wpychal i potem wyjeżdżało samo itd itd i zabawa była przednia przez miesiące ….

      Polubienie

  2. No widzisz… ja zawsze marzyłam o małym łobuziaku, stymulującym rozrabiaku, syneczku mamuni 🙂 Marzyłam…
    Kiedy byłam z Alą w ciąży a ciążę prowadziłam w UK, gdzie przypadają tylko 2 USG na cały okres ciążowy, zresztą wiesz doskonale 😉 to wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazywały, że będę mamą chłopca. Dzidziuś na drugim USG nie pokazał co ma między nóziami i tak czekaliśmy aż do porodu. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zamiast Adasia wyskoczyła Alicja 🙂 Cudowna jednak z niej osóbka, moja mała przyjaciółeczka, wariateczka, zołzeczka – nie zamieniłabym na syncia. No w życiu!
    No ale niedosyt pozostał, bo tego małego pisiorka by się chciało… No i była ciąża nr 2, zaplanowana, wyczekana, strzelona w sam dzień owulacji, coby szanse na tego chłopa zwiększyć i co…? Dziewuszynka nr 2. Delikatna, krucha zupełnie inna od pierwszej ale również jakże kochana…
    I jestem mamą dwóch kobitek. I w życiu mi się to nie śniło. Podejścia nr 3 raczej nie będzie, bo pewnie znowu byłaby kobitka a poza tym ja już zdrowia nie mam do tych dzieci moich 😉
    Ale do rzeczy, przekonałam się do dziewczyn – no większego wyjścia nie miałam 😉 i polubiłam to swoje kobiece stadko. Mamy swój świat, dziewczyny nadają się do tańca i do różańca, fajne są i mam ogromną nadzieję, że na fajne osóbki wyrosną ale pracy przed nami morza i oceany… Jednak fascynuje i ciągle pociąga mnie więź matki z synem, mam młodszego brata i jak obserwuję jego relację z mamą, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś magicznego tam, między nimi się dzieje, że to nie jest to co ja mam i nigdy mieć nie będę. Dlatego zazdroszczę Ci trochę… Może mały się wyszumi i wróci na łono matuli czerpać mądrość, kształtować łagodność, szlifować wrażliwość…
    Moje dziewczyny również za ojcem szaleją, to z nim są wygłupy, demolki, wariactwa. Z nim największy śmiech, najgłupsze przygody ale i największa radość. Mama jest od czego innego, kiedyś byłam niepocieszona i zazdrosna momentami ale potem odpuściłam… Zrozumiałam. Widzę jak garną się do mnie w innych sytuacjach i wiem, że każde z nas ma swoją rolę we wprowadzaniu dzieciaka w świat. Bawią się tym, co lubią. Nigdy nie narzucałam im lalek ale jak zaczęły kapcie zawijać w ręczniki i lulać do snu to potrzeba posiadania lali rozumiała się sama przez się 😉 I mam Ci ja swój różowy z nimi świat, pełen lalek, księżniczek, kucyków pony, wróżek i innych. Odnajduję się w nim chociaż z różowym nigdy mi nie było „po drodze” a za kobietami szczerze mówiąc nie przepadałam i nadal nie przepadam. Wolę obcować, rozmawiać z chłopami. Już dawno stwierdziłam u siebie jakiś głęboko rozwinięty pierwiastek męski, który rozpanoszył się na dobre i uwiera w kontaktach z babami… Cenię i szanuję kobiety. Mądre, ciekawe świata niewiasty, których dookoła mnie jak na lekarstwo… 😉 Niestety. Dlatego posiłkuję się płcią przeciwną a w skrytości marzę o synciu… 🙂

    Polubienie

    1. Widzisz jak to śmiesznie wychodzi. Mówią, że bądź ostrożny o co prosisz, bo będzie Ci dane – to do mnie…
      Ja tez zawsze wolałam facetów, zawsze miałam więcej kolegów, mniej, dosłownie parę dobrych koleżanek. Ale gdzieś zawsze drzemala u mnie ta tęsknota za inną kobietą, mądrzejsza, aby dać się trochę poprowadzić. Miałam taką przez długie lata, ona wciąż jest. Ale im jestem starsza potrzebuje ich więcej, stada;) im jestem starsza, im więcej doświadczam, staram się rozumieć, tym bardziej chce się dzielić, słuchać, cieszyć z kimś kto może zaoferować tą kobietą pokrewnych dusz…
      Co do synów. Im bliżej do taty. Tam muszą brać, ja daje mu tyle ile mogę, ale tata jest tym męskim źródłem. Mój syn będzie kiedyś dużym mężczyzną, ja nie potrafię go tego nauczyć…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s