Mój niezbędny niezbędnik czyli „must have”…

wpid-lego_supergirl_by_pusskyfly-d5kg7fd.png

Dzień Kobiet. Dzisiaj jedna z kobiet napisała, że : „Bycie kobietą jest nam dane w darze od pierwszych sekund życia… „. Ale potrzeba się wspierać, aby nauczyć się to bycie Kobietą smakować.

KAWA z rana. Dobrze nastraja na dzień cały. Ja musiałam dorosnąć do kawy i zajęło mi to z grubsza 30 lat. Dlatego zawsze powtarzam, że każdego trzeba rozpatrywać indywidualnie. Bo ja na przykład mam poślizgi. Gdzieniegdzie…

KOBIETY. Tak, zawsze chciałam, ale najpierw się bałam, teraz biorę i kolekcjonuję. Jestem wybredna, ale bez nich żyć nie potrafię. I wciąż mnie zadziwia jakie są wyjątkowe, piękne i niepowtarzalne. I mądre…To ostatnie proszę podkreślić.

KSIĄŻKI, ach. Kiedyś czytałam kompulsywnie. Włącznie z etykietkami, wszystko jak leciało, nie mogłam się opanować. Może dlatego często wykazuję się przerostem wiedzy, nazywanym „wszechwiedzą”. Mnie nie boli, ale przez to analityczna główka zbyt dużo pracuje i czasami aż zadymi. Teraz czytam mniej, czas goni i smakuję te kartki…

KOMÓRKA. Dwa lata temu jak dostałam tego androida do ręki, to przez tydzień się zastanawiałam : Wyrzucić przez okno czy nie? Bo ja jestem techniczna „inaczej”, też z poślizgiem biorę technologię. Ale rozgryzłam. I teraz mmmm…

KOTY. Wolę koty kobiety oczywiście. Kocham na nie patrzeć. Ich gracja i „wszystkowdupizm” mnie powala. Mieszanka, która tworzy perfekcję. Nie do podrobienia. Powinnam brać od nich lekcje. Aby być lepszą dla siebie.

KOMPAKT. Czyli dobry podkład, kryjący, na cały dzień. Plus KREDKA DO BRWI I OCZU. Mi tyle wystarcza. Trzy minuty? No i KOLOR na policzki, bez tego ani rusz. Mam prawie pustą kosmetyczkę, po co więcej…

KOTURENKI. Mogą być wysokie i cienkie i wtedy eksponujemy ścięgna u nóg. Jak u klaczy pełnej krwi. A mogą być 2 milimetrowe i wtedy wygodnie latamy w ballerinach, we wszystkich kolorach tęczy. 

No i KARTOFLANKA. Czyli gar z zupą. Zawsze musi być, mus. Jak oni tu mówią „the most desired”. I zupa ma być piecioprzemianowa, oczywiście.

A na koniec jeszcze KOZETKA, może być w wersji mini. Żeby zlec. Kiedy mamy chwilę i ochotę. Nawet w ciągu dnia. Nie tylko z wieczora kiedy już tylko jesteśmy w stanie się na nią wczołgać. W środku dnia padniemy na nią lekko i z wdziękiem, a nasze ciało nam to potem wynagrodzi. Tą naszą troskę. 

KROPKA.

A i jeszcze z okazji dzisiejszej KISSES…. Obfitości…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

5 myśli na temat “Mój niezbędny niezbędnik czyli „must have”…”

  1. a baleriny????? i prawidlowo wyprofilowane szpileczki??????? wszak my nie koty musimy mieć coś na stópkach jak z gracją przemieszczamy sie pomiędzy kuchnią a sypialnią i wszystkim innym co się w ciagu dnia pomiędzy tymi pomieszczeniami zmieści, no i ta kropelka zapachu

    Polubienie

  2. Ja nie mam kota, mam psa, ale mimo to mój niezbędnik podobny do Twojego, jest w nim min. poranna kawa, popołudniowa kawa, pięcioprzemianowa kuchnia, przyjaźnie, jest też potrzeba by poczytać, pomyśleć, pogadać, ale „the most desired” jest ostatnio pobyczyć się, czego z całego serca sobie i Wam życzę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s