Dziecko pod nieustającym nadzorem…

fairy-children-fighting-over-cherries-16909

Byłam parę dni temu z moim gagatkiem na „playdate”. Tydzień wcześniej rodzice ustalają wizytę, aby dzieci mogły się pobawić. Mama drugiego chłopczyka krążyła nad dziećmi bez ustanku. Ja siedziałam w fotelu i zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak, że nie dołączam się do tego „tańca”? Wszystko rejestrowane było przez kamerę, która reagowała na każdy ruch w pokoju…

Moja ciocia wychowała pięcioro dzieci. Gdy przychodziła inna matka, sąsiadka, koleżanka z wizytą, ciocia stawiała kawę, ciasteczka, a dzieci bawiły się w innym pokoju i była niepisana zasada, aby nie przeszkadzać zbyt często, tylko w razie, gdyby krew się pojawiła albo szyba w oknie się zbiła, bo matki miały w spokoju świętym wypić kawę, zjeść ciasto i pogadać o dupie Maryni, bez pośpiechu..

Kiedyś dzieci były wychowywane inaczej, nikt nad nimi wiecznie nie stał, nie stymulował ich non stop aby dziecko było kreatywne, bo samo z siebie to pewnie nie jest, nie cieciano się tak z przychówkiem.

Kiedyś bycie psychologiem nie było jak bułka z masłem. Kiedyś gabinety psychologów czy pedagogów nie były tak pełne dzieci i ich zmartwionych czy wycienczonych rodziców, których dzieci dobrze „nie funkcjonują”. Kiedyś dzieci jadły, spały, umiały się świetnie bawić z innym, bez wiekszych problemów. Nabijały sobie guzy, spadały z drzew, miały mnóstwo siniaków i były szczęśliwe.

W związku z tym, że nie było szklanego klosza i nieustającej superwizji i kontroli rodziców, przedszkolanek czy potem nauczycieli, mieliśmy prawdziwe „social competence”, o którym pisze Jesper Juul. Mieliśmy mnóstwo czasu i przestrzeni bez dorosłych. Swoje problemy pomiędzy sobą rozwiazywalsmy sami, tłukliśmy się i godziliśmy się. Tego żaden nauczyciel ani pedagog nie może nauczyć.

Dzisiejszy plac zabaw, większość matek lata jak drony nad swoimi dziećmi. Przedszkole – jak mój gagatek zaczął, to była mała grupa, na 8 dzieci było 6-7 pań. Teraz jest 16 dzieci, pań 9. Przecież on nawet na stronie nie może się w tylek podrapać, żeby nikt nie przyuważył.

Wiem, świat się zmienia. Ale my też mamy udział w tym zmieniającym się świecie. Mieliśmy swoje dzieciństwo, tam było wiele dobrego, jest z czego czerpać. A nie brać garściami nowe, bo dobrze opakowane i jeszcze lepiej wystawione na sprzedaż …

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

11 myśli na temat “Dziecko pod nieustającym nadzorem…”

  1. Miłość to pani emocja, jej się nie da ugryźć rozumem 😉 Dlatego zazwyczaj głupiejemy z miłości… A z tej rodzicielskiej, to już w ogóle… Chowamy pod zgrabnym kloszykiem, tulimy, podduszamy sobą te biedne dzieci a potem po psychologach biegamy, bo sobie w życiu nie radzą.
    Dziecko musi się nauczyć funkcjonować jako mały człowiek na tej planecie pt. ziemia, istota społeczna, element kosmosu koniec i kropka! Ma prawo popełniać błędy po to, by drugi raz tego nie zrobić albo zrobić ale świadomie, licząc się z konsekwencjami. Dla mnie dziecko musi się usmarkać, pobrudzić, zedrzeć kolano – by posmakować życia i nauczyć się sobie w nim i z nim radzić.

    Lubię to

  2. Te drony to bardzo trafny trop. Taka miłość zrodziła się ze strachu, rodzice dali sobie wmówić, że jest jakaś wojna, trzeba coś zdobyć, osiągnąć cel… Dawniej w domu gotowało się obiad, to był tylko obiad, normalna sprawa. Teraz wygląda to nieco inaczej, babcia czy mama na placu zabaw wciska dziecku danonka, bananka, bo wapń, bo potas, aminokwasy, a dziecko nawet nie może się spokojnie pohuśtać.

    Lubię to

  3. Drony-swietna nazwa rodzica, który wiecznie stoi przy dziecku i bez przerwy mówi tam nie idź, chodź tutaj, nie biegnij bo upadniesz, nie skacz, daj rączkę i chodź obok mnie a jak nie to do wózka. Tez nie rozumiem tego, po co aż taka kontrola. Niech się dziecko bawi, niech biega, upada, wstaje, niech nabija siniaki. Owszem trzeba pilnować dzieci ale nie wiecznie zabraniac im dzieciństwa.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s