Przesilenie wiosenne, tak proszę – jeden dzień…

wpid-81e8xxwkffl._sl1500_.jpg

Przesilenie wiosenne, to już prawie jednostka chorobowa teraz, nazywa się syndrom zmęczenia wiosennego. Ja też tak mam, nie będę gorsza. Nic mi się nie chce. Kuchnia zamknięta, dzisiaj hot-dogi… Albo detox.

A niech tylko ktoś piśnie. Wrrr… Wtedy są suchary i woda. Detox. Na wiosnę. Jak znalazł. Bo to lekkie i się doskonale trawi…

Wszędzie piszą i mówią. Bez detox’u się nie da. Dokładnie na wiosnę, bo wszyscy padają jak muchy na twarz, wiec dietą to przesilenie.

Tak na logikę, w zimie zimno, ciemno, słońca jak na lekarstwo. A my i tak pracujemy, bo i w zimie trzeba z czegoś żyć, prowadzić dom etc. A w przyrodzie, w tym czasie, większość zapada w stan hibernacji i nie wydatkuje energii w przeciwieństwie do nas. Więc przychodzi wiosna i Matka Natura wszystko ciągnie za uszy do góry, nas też. To, w konsekwencji, to jesteśmy lekko wstrząśnięci i zamieszani. Poza tym przeraźliwie zmęczeni, bo się wydrenowalismy energetycznie. I na to głodówa czy detox? Bo to dla mnie prawie to samo. No ja bym padła z wyczerpania… I głodu oczywiście, a u mnie głód to temat, którego się boję. Bo głupawkę z głodu dostaję…

Na wiosnę jem inaczej, lżej, bo ciepło idzie i już tyle mi nie potrzeba. Ale żeby dawać sobie po łapach, że jestem głodna, ne ne ne…

No, ale to moja logika, subiektywna, ja wiem swoje a autorytet w gazecie kolorowej swoje. Ja tam się spierać nie będę, ja tylko oglądam dokładnie co mi się podtyka pod nos i raczej wole się zastanowić niż brać z automatu. Bo to, że ktoś coś sobie wymyślił, poparł to jednostką semi – chorobową, to wcale nie znaczy, że jest to dla mnie dobre.

A ja swoje wiem. W końcu znam swoje ciało lepiej niż ktokolwiek inny..

A i wyskoczyło mi w internecie, że można mieć jak leci też : przesilenie letnie, przesilenie jesienne… I pewnie na każdy syndrom to specjalny detox… tylko na tą okazję…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

2 myśli na temat “Przesilenie wiosenne, tak proszę – jeden dzień…”

  1. Ha! a ja myślałam, że to nowy grafik męża… który obarcza mnie większą robotą… a rzeczywiście było coś takiego jak wiosenne przesilenie. Myślałam, że z racji przebywania w bardzo nasłonecznionym miejscu na ziemi temat depresji zimowej mnie nie dotyczy… ale przesilenie wiosenne chyba jednak tak. Wczoraj zastanawialiśmy się z mężem czy my czasem jakiegoś MONO nie mamy… bo cholera jak jakieś zombi chodzimy…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s