Teściowa, moja druga mama…

wpid-motherinlaws_1936228c.jpg

Dzisiaj jest Dzień Matki w Anglii. I jedziemy odwiedzić moja teściową. I tak mnie jakoś naszło, żeby o niej trochę napisać…

Ja znam pewnie większość kawałów o teściowych. Znam też sporo opowieści, głównie tych mało fajnych. Widziałam też parę filmów, z teściową w roli głównej, i nożem w ręku teściowej, też w roli głównej…

Z tego powodu starałam się nie mieć zbytnich oczekiwań co do mojej potencjalnej teściowej. A potem zdarzyło mi się, że trafiła mi się Ona, z innej strefy klimatycznej i kulturowej. Tak się czasami zdarza w życiu, niespodzianka…

Rzadko się widywalyśmy, pomimo to od razu byłyśmy na „Ty”, bo to tutaj ogólnie przyjęte. Omijalyśmy się kulturalnie na początku, bacznie się nawzajem obserwując. Bo ja jestem tą „inną” w tej rodzinie. Wszyscy się grzecznie „sparowali” po portugalsku, ewentualnie hiszpańsku. A ja jestem „rodzynek”.

Po paru miesiącach gdy już właściwie wiadomo było, że ja będę permanentnym „rodzynkiem” w tej rodzinie, było wesele w Portugalii. Traf chciał, że tydzień wcześniej dostałam ospę wietrzną. Cudem jakimś wypuścili mnie do samolotu, dobry podkład się oplacił… Teściowa mnie zobaczyła i od razu się jej wymsknęło : No, ale Ty to wyglądasz, mocno nieszczególnie… Taaak. Nie, wiedziałam czy śmiać się czy płakać, bo wyglądałam faktycznie jak indycze jajo, biała i w czerwone kropki. Mąż i ojciec, który się ze mnie śmiał od początku ospy, poklepał mnie tylko i powiedział, że taka jest prawda, sama przecież wiem. Przez tydzień była plaża i obmywanie się zimną jak piorun wodą z oceanu, a był to lipiec. I byłam jak nowa. Teściowa mnie zobaczyła po tygodniu i powiedziała : No teraz to możesz iść na to wesele i będziesz gwiazda…

I poszło…

Zaczęłam jej się przyglądać inaczej. Ona tu przyjechała za mężem, nikt jej specjalnie nie pytał, czy chce zostawić wszystko za sobą, czy nie. I była tutaj sama. Oczywiście, było mnóstwo krajan, ale pomimo wszystko była tutaj sama. Wychowała dziecko, pracowała, zaadoptowała się, zapusciła jakieś korzenie. Niedawno znów została sama, bo musiała pożegnać męża…

Większość jej decyzji jest niekoniecznie po mojej myśli, ale szanuje to. Staram się nie mieć oczekiwań, bo w końcu mnie też pewnie wymyśliła sobie inną. A że mną nawet od serca porozmawiać nie może, bo ja po portugalski, ani dydu, no prawie.

Jakiś czas temu zaczęłam mówić do niej „mamo”. Długo mi to zajęło… Mąż i ojciec mi potem powiedział, że gdy ona to usłyszała to pierwszy raz, to prawie spadła z krzesła…

Gdyby nie moja teściowa nie byłoby mojego męża, a gdyby nie on, nie byłoby mojego synka…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

9 myśli na temat “Teściowa, moja druga mama…”

  1. Bardzo bałam się rodziców mojego chłopaka. W końcu po tylu latach przyprowadził do domu dziewczynę. Lecz chyba nie byłam ich wymarzoną synową, mocno inna, bardzo nie taka, a na dodatek z dzieckiem innego. To musiała być dla nich niezła próba. Siedziałam cichutko jak trusia, odpowiadałam na pytania i uśmiechałam się głupkowato. Za drugim razem teściowa spytała mojego syna jak ma na imię jego babcia. Mały odpowiedział, na co teściowa: – a ja jestem Babcia Irena. Wtedy już przestałam się bać i poczułam, że zostaliśmy przyjęci do rodziny 🙂

    Lubię to

  2. „Gdyby nie ona nie byłoby mojego męża, gdyby nie było męża, nie byłoby moich dzieci…” to też moja myśl przewodnia i tego generalnie się trzymam 😉
    A tak na marginesie… wyobrażasz sobie siebie – kiedyś, jako teściówkę…? Hę…? 🙂
    Samo wyobrażenie tematu wywołuje u mnie bardzo dziwne i rozdygotane emocje…
    Zawsze chciałam mieć syna ale wiem, że teściową byłabym … o zgrozo … parszywą …
    Los, Ten Na Górze czy Mamuśka Natura – wiedzieli chyba, co robią obdarzając mnie dziewczynami, bo na przyszłych zięciuniów czekam zacierając już ręce :)))

    Polubione przez 1 osoba

    1. Narazie sobie nie wyobrażam jaka będę teściową, to zbyt odległe w czasie… Ale matka córek, zieciowi tez może dać w kość… Nie wiem czy można powiedzieć, że winę należy rozkładać na pół – pół na tesciowa, pół na synowa bądź zięcia. Z drugiej strony, jeżeli jedna osoba sobie odpuści, to druga pewnie też?

      Lubię to

  3. Ale przecież wydając córki też zostaje się teściową;-) Czyżby wracał temat, ze kobieta jest niedobra dla kobiety? Ja bym lansowała tezę, że kobieta niedobra dla siebie, jak podziała na tym polu, to także inni skorzystają, nie tylko kobiety, synowe, teściowe…

    Lubię to

  4. Ja właśnie w tym kierunku… Że z kobietami się generalnie słabo dogaduję a z facetami to już łatwiej jakoś biorąc pod uwagę moją społeczność… Tak sobie zatem myślę, że z mężem córki dojdę do ładu szybciej niż z żoną potencjalnego syna – to tylko domniemania w mojej głowie – jak będzie, to czas pokaże.
    Z takim zięciem można pójść na wódkę, pogadać konkretnie, jadła porządnego nagotować i mu zaserwować… A z synową…. uuuu… cieniutko to widzę… ale ja tylko o sobie/przez pryzmat siebie więc spokojnie dziewczyny 😉
    Mówi się też, że dziewczyny chowa się dla siebie, bo chłopy pójdą w świat za inną babą… Patrząc dookoła, to rzeczywiście coś w tym jest, że córki z mężami bardziej lgną do swoich gniazd aniżeli męskie połówki do swoich. A może to tylko w moich kręgach 😉
    Ja tam na poszerzenie się rodzinki w dodatkowe męskie egzemplarze tylko się ucieszę 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s