Recepta krótka na komfort dla duszy i ciała…

heart-body-soulWczoraj pokrzyczalam, potupałam nóżkami, widocznie coś mi leżało na wątrobie… Ale poszło i jest dobrze. A dzisiaj, tak mnie naszło, parę sugestii jak zrobić sobie dobrze i mojej duszy, bo wtedy czuję się zaopiekowana.

Kawa, to znamy, wszyscy wiemy, że baz kawy nie da rady. Chociaż są wyjątki… Ja dorzucam KAKAO. Ja lubię kakao około drugiego śniadania albo aby dać sobie lekkiego kopa po południu, kiedy zdarza się, że oczy na zapałki, a dzień jeszcze młody. Cudownie podnosi do pionu i ciągnie energię i nastrój mocno do góry. Kubek musi być duży, dodajemy cynamonu, imbiru, ja czasami daje mgiełkę chilli i miód, ma być słodkie! I nawet zapach od razu poprawia samopoczucie…

Książka. Przyznaję się bez bicia, że nie mam czasu wiele czytać, czytam z doskoku. Ale żeby pośmiać się z głębi brzucha i przy okazji przemyśleć sobie to i owo, sięgam po książki Katarzyny Miller. Kobieta ma fantastyczne poczucie humoru i nawet parę kartek mi wystarczy aby się podnieść, otrzepać i iść dalej z podniesioną głową. Książek tej autorki wydano parę i można wybrać co najbardziej nam leży. Dla mnie akurat „naj” jest „Być kobietą i nie zwariować”.

Następny w kolejce jest Fryzjer . Jak ja lubię jak mi fryzjer „merda” we włosach. Odpoczywam, pogadam o wszystkim i o niczym i mam nowy kolor, wyglądam jak Barbie, albo „sztuczna inteligencja” – jak mawia mąż i ojciec. Nieważne, lustro mnie kocha i ja patrzę na siebie od razu życzliwiej. I serce mi rośnie 😉

Moje stopy lubią Masaż. To już wiedzieli od czasów starożytnych, że masaż stóp jest dobry na wszystko. Pod stopą i na stopie są wszystkie receptory naszych narządów. Trzeba trochę pomiętolić nasze stopy (tam gdzie boli to bardziej się przyłożyć) , odczują ulgę natychmiast, a i poprawi to przepływ energii w całym ciele. Jeszcze olejek czy nawet wazelina i skarpety, a po godzinie mamy stopy jak po Spa…

No i Tort czekoladowy. Jadam go rzadko, parę razy do roku. Kiedy jedziemy w odwiedziny, bądź kiedy Anita przyjeżdża do nas. Zawsze mi go przywozi, bo wie, że ten tort to moja miłość. Oszczędzam go i chowam, żeby został mi na dłużej… Mmm…

Aż nie do wiary, że tak niewiele potrzeba. Takie drobnostki, mini profilaktyka, a jest mi cieplej i kochaśniej, z sobą samą…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

7 myśli na temat “Recepta krótka na komfort dla duszy i ciała…”

  1. ja bym dodała jeszcze mudry które sobie aplikuję czasem nawet po tajniacku np. w tramwaju, a co do fryzjera to dla mnie stresowa sprawa, bo tylko raz się podobalam sobie samej po wizycie u fryzjerki. Zwykle przychodzę do domu i poprawiam po swojemu. Polecam książkę „Joga palcow” Zory Gienger. Zdrówka życzę szanownej blogerce i jej wszystkim 68 sympatykom

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s