Listy do siebie…

IMG_8106220547713

Może taki krótki liścik sobie wysmarować i rzucać na niego codziennie okiem, tak jak rzucamy okiem w lustro? Szczególnie ranną porą, kiedy jeszcze jesteśmy rozmemłane i na pierwszym biegu…?

I to będzie tak na dobry początek. Potem możemy pociągnąć dalej, aż na cały dzień. I wtedy nie będzie problemu, że mąż o nas zapomniał i nawet przelotne : Buzi!, nie rzucił. Nieważne będzie, że dziecko dzisiaj stwierdziło, że mamusi nie kocha, bo woli tatusia, albo babcię, albo co gorsza – panią z przedszkola, która nas wkurza (tak na marginesie). Albo nasza najlepsza przyjaciółka wciąż się dąsa i na zakupy idzie z tą „wydrą”, z którą pracuje…

A my mamy siebie, taką zupełnie zwyczajną, ale i nadzwyczajną zarazem. I jeżeli się ogrzejemy w środku, to wystarczy nam i nie będziemy oczekiwać od innych… Zresztą czy Ci inni tak naprawdę potrafią spełnić nasze oczekiwania? Czy oni nas naprawdę znają?

Nikt tak naprawdę nie wie czego mi potrzeba, oprócz mnie samej…

Tak naprawdę pokochać mnie tak jak tego potrzebuję, mogę tylko ja sama…

Dziewczyny – bądźcie dla siebie dobre na wiosnę!

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s