Polubić Wielkanoc…

image1

Ja nigdy specjalnie nie lubiłam Wielkanocy. No oczywiście jako dziecko, bo były prezenty, przerwa w szkole, wizyty u babci… Później ta radość gdzieś się ulotniła.

Ta Wielkanoc, która zapamiętałam najbardziej, to było wieczne sprzątanie, wieczne gotowanie, generalnie trud i znój. Tego nie widziałam jako dziecko. Zobaczyłam to dużo później…

To dziwne, bo przecież te kolorowe jajka, rozkosznie żółciotkie małe kurczaczki, kaczuszki, wiąchy tulipanów, żonkili… Po zimie kiedy szaro i buro i wszystko śpi i czeka, nagle taka pobudka z tymi wszystkimi kolorami i wiarą na dobry nowy początek. Ja to widziałam jako dziecko…

Już abstrahując od tego, że każde święta są czasem trudnym, bo wszyscy się zbieramy w końcu razem, przy tym samym stole. Na dłużej. I nie ma już wymówek. I to jest trudne.

Zapominamy o czymś ważnym w tym całym ferworze, żeby było dużo i perfekcyjnie i zgodnie z tradycją. I to coś radosnego nas w tym wszystkim omija…

To co naprawdę to Święto może nam dać. Tą radość z nowych Początków. Tej wiary w cuda, takie proste od Matki Natury. Czy od czegoś Większego od nas…

Życzę wszystkim aby iść na spacer, wspólnie i poszukać nowych Początków…

A szynka przez 2 godziny sama się upiecze w piekarniku, bez stania nad nią jak kat nad dobra duszą. Trzeba tylko folią aluminiową opatulić…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

4 myśli na temat “Polubić Wielkanoc…”

  1. Ja jestem jednak chora na to polskie umiłowanie pracy i oddanie się jej ponad wszystko, zwłaszcza w święta… Mąż chodzi i puka się w głowę i mówi, że to czas przeznaczony dla nas, dla rodziny. Ja wiem, ja rozumiem ale jeszcze jeden okruch sprzątnę i łazienkę wyszoruję i kolejne ciasto ukradkiem ukręcę i do piekarnika wstawię… Staram się jednak nie schizować. Nie umyłam np. okien, bo zimno paskudne. Poczekają, umyję kiedy przyjdzie na nie czas…
    Mnie święta cieszą, ze względu na dzieci, chcę żeby miały smakowite, pachnące, kolorowe wspomnienia, żeby kiedyś… same potrafiły stworzyć tę magię świąt w swoich domach. Przeżywam wewnętrznie, bo jednak jestem osobą wierzącą aczkolwiek średnio praktykującą… Zeszłoroczne święta spędziłam w szpitalu z małą, to był trudny czas. Tym bardziej cieszą tegoroczne święta. Są tak kruche i ulotne, że aż boję się nimi cieszyć 🙂
    Wszystkiego dobrego Kochana, samych udanych początków, cudownych chwil przy rodzinnym stole i ciepełka w sercu i dookoła, gdzie tylko się znajdziecie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. To ja jednak tak nie szaleje przed Świętami. To dzięki mojemu mężowi i ojcu, on mnie nauczył coby nie znikać w kuchni na dzień cały i potem padać na twarz. Więc jest mniej tradycyjnie, ale bardziej na luzie… Zawsze można dopchać się hot-dog’iem… myślę sobie…

      Lubię to

  2. Obydwa komentarze dały mi do myślenia, mąż Miśki puka się w czoło, mąż Sylwii uczy ją luzu, mojemu mężowi przedświąteczne porządki źle się kojarzą z dzieciństwa, z napięciem i presją. Więc wygląda to tak, że nasi bliscy wcale nie oczekują tego picowania (bo to może po prostu pic na wodę) a jednak coś nam każe walczyć w tym czasie. Z kim walczymy, o co, po co?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s