Rodzice nie idealni, rodzice zwyczajni, rodzice, których się obwinia…

533a0eb5839895211992bce6316e068b

Rodziców się nie wybiera. Rodzice dali mi dzieciństwo i kawał czasu potem, dopóki nie wyfrunełam z gniazda. Chcieli abym patrzyła ich oczami. Zapomnieli, że nie byłam dokładnie taka sama jak oni. Zranili mnie i dali mi wiele szczęścia…

Kiedyś walczyłam z nimi prawie na każdym kroku. Zajęło mi wiele lat aby dać sobie spokój. I dać im spokój. Teraz po latach uważam, że to co mi dali było wystarczająco dobre, często beztroskie i często szczęśliwe. I było tego wszystkiego wystarczająco, abym miała to czego potrzebowałam, w tym szanse na rozwój.

My, prawie wszyscy, bujamy się z nie idealnymi rodzicami. I od dłuższego czasu jest taka tendencja w myśleniu, poparta różnymi publikacjami psychologicznym oczywiscie, że rodzice zrobili nam kuku. No, bo jak to możliwe, że jakoś nie zawsze wychodzi nam w życiu tak jak byśmy oczekiwali. No to trzeba jakoś wytłumaczyć i znaleźć winnego. Mamy mamę i tatę. I już jest na kim zawiesić winę za wszystko. Tym bardziej, że wszyscy to robią. Za większe i mniejsze niespełnienia, porażki, niepowodzenia życiowe, listę można pisać w nieskończoność…  I tak można długo się bujać, aż do smierci. Bo jeżeli już w coś inwestujemy tyle energii to trudno to porzucić…

A nasi rodzice są poprostu zwykłymi ludźmi, którzy mają swoje lęki, słabości, mniejsze lub większe huśtawki emocjonalne, niskie poczucie wartości… Nie zawsze się mocują z życiem z sukcesem. Poza tym ich rodzice byli też zwykłymi ludźmi i też przekazali im swoje słabości. To się nazywa dziedzictwo.

Zawsze można zrobić to o czym gdzieś ktoś napisał – „symbolicznie odciąć korzenie”, w kontekście związku z rodzicami… Czyli nie pasuje nam, to pa? Odrzucić całe dziedzictwo, które dostajemy. Tylko wtedy skąd my jesteśmy, gdzie przynależymy?

Gdzieś też wczoraj przeczytałam, że ktoś poczuł się wolny dopiero wtedy gdy jego rodzice odeszli. Tak, znacznie łatwiej jest poczuć się lepiej gdy naszych rodziców już nie ma, niż patrzeć im w oczy, kiedy niekoniecznie mamy na to siłę i brać to co oni są w stanie nam dać, nawet jeżeli tego nie ma wiele. I zaakceptować, że więcej nie dostaniemy. To trudne… i bolesne, bo trzeba wiele osądów odrzucić.

Można by o tym pisać długo. Mogłabym podeprzeć to wszystko teoriami psychologicznym, statystykami, rodzajami ekstremalnych patologii itd itd. Tylko po co??? Nie chce też analizować, rozkładać na czynniki pierwsze i dzielić włosa na czworo,wszystko to przerobiłam i nic to nie daje… 

Gdyby nie moi rodzice, nie istniałabym. Ale jestem.

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

4 myśli na temat “Rodzice nie idealni, rodzice zwyczajni, rodzice, których się obwinia…”

  1. Gdzie są rodzice idealni?? Pokuszę się o stwierdzenie że tylko w naszych wyobrażeniach. Bo to My chcemy żeby oni byli idealni. Oni są rodzicami a to bardzo wymagający „zawód”, a poprzeczka rośnie wraz z dzieckiem. Myślę sobie, że dopóki My nie zmienimy swojego myślenia i nie odpuścimy tej doskonałości to będą zgrzyty. Ale jak damy na luz to może być całkiem znośnie i nie trzeba będzie wydawać kupę kasy na terapeutę. Nie zapominajmy że jesteśmy częścią Ich.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam 66 lat. Moi rodzice byli prostymi ludźmi, byli bardzo pracowici i dali mi to, co mogli mi dać : ubierali mnie, karmili, wybaczali idiotyczne wybryki. Byli ludźmi starej daty i nie powtarzali codzień „kocham cię”. Oni mnie kochali bez mówienia o tym, swoim działaniem. Nie byli idealni, popełniali błędy, czasem nie ranili, „nie rozumieli mnie”. Nie
      musieli.
      Zmarli już dawno temu, a mnie bardzo ich brak. Dopiero teraz, kiedy mój syn trzaska drzwiami i jest arogancki, zaczynam dobrze ich rozumiec i cenić ich. Wiele dałabym za to, żeby żyli i byli obecni w moim życiu. Gdyby to było możliwe, byłabym dla nich dobra i wielkoduszna.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Myślę, że Ty przekazalas to do dostałaś swojemu synowi. On to przekaże dalej… Kiedyś on też zrozumie.
        Do mnie wiele dotarło kiedy urodziłam dziecko, dopiero wtedy i potem już każdego dnia…
        Dziękuję Ewo za komentarz…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s