Wyrwać gówniarzowi ucho czy porozmawiać z jego matką?

266532-fighting

Najpierw zapytałam gówniarza czy mój gagatek też go pchnął, potem ponowiłam pytanie jeszcze 3 czy 4 razy, za każdym razem o oktawę głośniej. W końcu malec na mnie popatrzył i uciekł… Trochę mnie to zastanowiło…

Sytuacja miała miejsce podczas urodzin kolegi mojego gagatka. Typowe urodziny w angielskim stylu. Nieprawda, nie tylko w angielskim, prawie wszyscy tak robią, z oszczędności, żeby potem nie sprzątać i nie robić kalkulacji strat i nie karmić też rodziców. Wynajęta sala, dmuchany zamek, mnóstwo materacy coby guzów było mniej, trochę zabawek i stado 4 – latków skaczących czy biegających jak opętani, rzucających miękimi piłkami czy gąbkowymi klockami ala Lego… Pomiędzy nimi garstka pełzających małych dzieci. I parę matek plus trzech ojców zajętych pogawędką i siorbiących Coca-Cola Light, oczywiście, bądź kawę.

Ja akurat byłam niedaleko mojego jak się bawił i nie patrząc wyczułam, że coś nie gra. Matka tak ma, szósty zmysł czy instynkt, jak zwał tak zwał. Gagatek siedział już na podłodze a drugi stojąc jeszcze go popychał. Podeszłam zadałam pytanie, gówniarz nawet głowy nie podniósł, wiec spytałam jeszcze i jeszcze raz. I zaczęłam się zastanawiać : czy mu wyrwę tylko ucho jak go podniosę do góry czy zrobię coś gorszego. Dziecko na pytanie powtarzane coraz głośniej nie reagowało, natomiast mój spojrzał na mnie i wtedy tamten też spojrzał. Zobaczył chyba lekką żądzę mordu w moich oczach, wiec wziął nogi za pas… Chwilę porozmawiałam z moim dzieckiem, które za moment poleciało się bawić z innymi.

Poszłam zasięgnąć języka u matki solenizanta. Więc gówniarz tych incydentów miał już na sumieniu parę podczas pierwszej godziny imprezy. Malec ma lekkie opóźnienie rozwojowe plus opóźnienie mowy. Z tego powodu właśnie, potrafi być agresywny i popychać, bądź nawet uderzyć inne dziecko. Z powodu problemu z komunikacją. Patrząc na jego brak reakcji, kiedy do niego mówiłam jest możliwe, że również słabo słyszy, bądź co jest bardziej prawdopodobne, nieprawidłowo przetwarza dźwięki, w tym słowa czy zdania, dochodzące do niego z zewnątrz, głównie chodzi o to co do niego się mówi. Jest możliwe, że 4 słowa w zdaniu to dla niego maximum co jest w stanie zrozumieć, resztę rejestruje jako ciąg nic nie znaczących dźwięków.

Tak czasami bywa, wielu rzeczy nie wiemy. Oceniamy sytuację w konkretnej chwili, nie wiemy zupełnie, że jest jeszcze dużo więcej, pod powierzchnią.

Pod koniec zabawy urodzinowej, mój gagatek i malec, który go popychał, świetnie się razem bawili. Zagadałam do „agresora”, powiedziałam z uśmiechem, że się cieszę, że się fajnie bawią. Miałam na niego oko na wszelki wypadek. Ale wszystko było ok.

W końcu nie wyrwałam gówniarzowi ucha, ani nie porozmawiałam z jego matką… Ona i tak wie. Poza tym i tak by to nic nie zmieniło.

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s