Jedynak – aneks. Jak go zepsuć, jedynaka znaczy…

200214366-001

Zepsuć jedynaka… Myślę, że to nie takie łatwe. Myślę, że tylko mamy trochę stracha, bo etykietka : jedynak, trochę nie fajnie brzmi. Bo tak nam się obiło o uszy, nie raz i nie dwa… I faktycznie kochamy go trochę bardziej i trochę inaczej, bo mamy tylko jego.

Ale jeżeli zadajemy takie pytanie, to znaczy, że patrzymy na niego. To już dużo. Tylko czy my to nasze dziecko widzimy?

Czy my z nim rozmawiamy krócej i dłużej, czy się pochylamy nad nim kiedy o to prosi, czy się śmiejemy razem z nim, czy może zawsze do nas przyjść i my odołożymy cokolwiek tam robimy aby odpowiedzieć na jego pytanie czy popatrzeć na to co nam pokazuje? A czasami czy bez poczucia winy potrafimy mu powiedzieć aby poczekał, bo mama czy tato zajęty. No i czy nie próbujemy mu wynagrodzić, kupując mu „rzeczy”, tego wszystkiego czego mu nie możemy bądź nie potrafimy dać?

Ja myślę, że jeżeli będziemy patrzeć na naszego jedynaka i go widzieć, to nie przewalimy w żadną stronę. Ja wierzę, że każda mama zna i czuje swoje dziecko lepiej niż ktokolwiek inny, jeżeli sobie zaufa…

Oczywiście można się obłożyć poradnikami i radami profesjonalistów, i tam znajdziemy bardzo długie listy, pięknie wypunktowane gdzie będzie stało : co, gdzie, kiedy, dlaczego i po co… Bo to potrzebne, żeby mieć oręż na wrodzony egoizm malca. Bo z założenia jednak jedynak jest dzieckiem, które się bierze bardziej pod lupę. Bo jedynak dostaje więcej, hm, ale i o tym się zapomina, że też dostaje mniej…

Ostatnio pewna mądra dziewczyna powiedziała, że jak widzi rodzica i dziecko, i dziecko wierzga i krzyczy, to jeszcze nie zauważyła, aby rodzic zniżył się i spokojnie mówiąc, poprostu patrzył dziecku w oczy.

Sama się na tym zaczęłam łapać, że mówię do mojego gagatka z drugiego pokoju, z kuchni, czy patrząc ponad nim, obok niego. A moje dziecko patrzy na mnie i czeka. A jak już spojrzę w jego oczy to tam jest wszystko i ta nić połączenia.

Myślę, że nie zepsujemy jedynaka, jeżeli będziemy mu patrzeć w oczy.

To tu jest uważność na dziecko, wtedy zobaczymy czego on potrzebuje, nawet gdy będzie mu trudno to wyrazić… A on będzie wiedział, że my jesteśmy obecni.

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

6 myśli na temat “Jedynak – aneks. Jak go zepsuć, jedynaka znaczy…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s