Prawdziwe rodzicielstwo krytyki się boi…

246EEECD00000578-2898589-This_photo_Parenting_is_exhausting_was_the_first_taken_in_the_se-a-5_1420546723625

I dlatego jest w podziemiu… Pewna młoda dziewczyna napisała ten zwrot „prawdziwe rodzicielstwo” po tym jak pytała o autentyczność rodzicielstwa, które my pokazujemy, bądź nam się pokazuje. Bo ona tak jak ja nie wierzy w lukrowane bajki. Tym razem bajki dla dorosłych…

Opowieści, które my sprzedajemy publicznie, czy które nam się wciska i mówi, że tak ma być, tak mamy czuć i tak mamy robić. Bo jeżeli robisz inaczej, to coś tu nie gra. Bo patrz, bo wszyscy…

W zalewie właściwie dokładnie takich samych przekazów, ostatnio pojawiła się Lucy Scott, która stworzyła książeczkę, nazywając ją ilustrowaną podróżą przez pierwszy rok bycia matką. I pokazuje właściwie wyłącznie na obrazkach, jak takie życie matki wygląda, może wyglądać. A wygląda prawdziwie.

Książeczka wzbudziła poruszenie, wręcz lekka konsternację, bo o tym się nie mówi, tego się nie pokazuje, to się dzieje za szczelnie zamkniętymi drzwiami a my umyte, uczesane, ogarnięte i z uśmiechem na ustach, z wózkiem lub dzieckiem (oczywiście wymytym, uczesanym, wypranym) za rączkę pokazujemy się światu. Bo jakże inaczej? Bo boimy się, że jak będziemy odstawać, to ktoś nas skrytykuje. Nas, nasze macierzyństwo, naszą dorosłość czy dojrzałość….

I będzie bolało. Bo my chcemy dobrze, naprawdę się staramy, ze wszystkich sił. Ale czasami jest za dużo, czasami nas to przerasta, czasami byśmy uciekły i zostawiły to wszystko za sobą. I nie pamiętamy, że macierzyństwo jest trudne. Pamiętamy tylko, żeby winić siebie, bo ja nie daje rady. Nie dajemy sobie przyzwolenia na autentyczność w tym wszystkim, wolimy centralnie, nazwijmy to po imieniu, rżnąć głupa. Bo tak się bardziej opłaca.

Ciekawe kiedy pozwolimy sobie być sobą i poczuć te wszystkie emocje, które przychodzą i odchodzą. Nie chcemy ich, one wrócą, prędzej czy później.

Ciężko mi się czyta te idealne matki, wszystkie takie same, kalka w kalkę, często też idealnych ojców, prężących się dumnie, patrzący pewnie i stanowczo z ekranu komputera. Widzę świat, który nie istnieje, świat bez błędów, bez niekonsekwencji, bez gorszych dni, bez złości i frustracji, bez ochoty coby się zaszyć w mysią dziurę, bez łez bezradności i niemocy, bez ulgi, że już wieczór i dziecko w końcu zaśnie.

Jeżeli nie pozwalamy sobie być sobą teraz. To kiedy?

A nasze dziecko od kogo ma się uczyć bycia sobą?

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

2 myśli na temat “Prawdziwe rodzicielstwo krytyki się boi…”

  1. Zauważ, że właściwie na każdej płaszczyźnie oczekuje się od człowieka, że będzie idealny. Idealna rodzina, idealna kariera, idealne wakacje, itd.
    Rodzice tak naprawdę nie stają wcale przed żadnym nowym wyzwaniem – w takim sensie, że rodzicielstwo to po prostu kolejna płaszczyzna, w której kreuje się idealne obrazki.
    A tak naprawdę idealna rodzina też się kłóci i ma siebie dość nawzajem, w idealnej pracy szef też jest niemiły, a pracownik zawala terminy, na idealnych wakacjach zaczyna padać deszcz…
    Człowiek włącza facebooka i tam wszyscy chcą być idealni. A Ty patrzysz na ten bałagan w pokoju, ryczącego dzieciaka, który nie daje się uspokoić i masz ochotę usiąść i płakać.
    Jednak społeczeństwo nie lubi, gdy ktoś się przyznaje do słabości. A jak już się człowiek przyzna, to słyszy „To po coś matką zostawała? Kazali ci?”. Więc ludzie decydują się chować.
    Takie jest moje wrażenie:) Może mylne, może na podstawie zbyt małej ilości obserwacji, ale chciałam się tym podzielić:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja myślę, że „idealny” nie istnieje, to jakaś kreacja, jakaś idea, aby popchnać nas aby być lepszymi. Tylko, że to się wszystko wykoslawiło i teraz jest jakiś trend na „idealny” czy perfekcyjny… W psychologii juz dawno jest termin „uzależniony od perfekcji” patrz Marion Woodman, dawno temu, a jakże to wszystko aktualne, ta pogoń za iluzją, za niemożliwym…
      A świat jest taki jaki jest, ludzie są tacy jacy są, z wszystkimi rysami, zadrapaniami, ich jasną i ciemna stroną.
      Idealne rodziny by się nie kłócily, idealne kobiety miały by perfekcyjny makijaż przez 10 godzin, w idealnym świecie nie ma łez i chorób, w idealnym świecie jest tylko szczęście….
      A na idealnych wakacjach nie pada deszcz! No co TY! ;)))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s