Portugalia, no niech będzie… Tyci przewodnik…

_20150427_080810

Portugalia dała mi męża i ojca. To dużo… A ja zazwyczaj wieszam psy na Portugalii. Aż wstyd! Więc tym razem będzie tylko dobrze. Obiecuję!

Nie mogę powiedzieć, że kocham Portugalię, to jest, powiedzmy, domena męża i ojca. I on to mówi z głębi serca. Ja mam szansę aby patrzeć na Portugalię jego oczami i poczuć czasami to co on czuje. Ja tam nie jestem turystyką, ja tam jestem na innych warunkach, widzę ten kraj trochę inaczej…

Zacznijmy wiec, Lizbona. Tak Lizbona jest piękna. To miasto zapiera dech w piersiach. Ze względu na architekturę i ze względu na atmosferę. Te wąziutkie uliczki, pranie nad głowami, malutkie grille stojące pod drzwiami domków, wdowy na czarno i mnóstwo ludzi po malutkich kafejkach-wyszynkach. Warto pojechać do Lizbony bez planu i pozwolić sobie aby się tam pobłąkać. Potem znaleźć przystanek gdzie podjeżdżają skrzypiące tramwaje i one nas zawiozą z powrotem do Centrum miasta.

Zawsze i wszędzie można w Portugalii znaleźć coś na ząb. W każdej kafejce oprócz kawy, czy czegoś z procentami i czegoś słodkiego, zawsze też mają buły ze zgrillowanym plastrem wieprzowiny, kanapki z serem na ciepło czy ichnie przegryzki w formie usmażonych w głębokim oleju mix’ów ziemniaczano – dorszowych czy kiełbasianych plus na przegryzkę pate z sardynek, kozi ser i chleb….

Garkuchnie, tak garkuchnie. Szukać i tam się stołować. Może być ciemno, trochę brudno po kątach i zadupiaście. Ale to tam jest prawdziwe portugalskie jedzenie. I ZAPEWNIAM, że jest znacznie smaczniej niż w jakiejkolwiek knajpie dla/pod turystów. W tych garkuchniach, portugalskie baby mieszają w garach i gotują tak jak dla siebie i to jest ta różnica. Robią pyszne zupy. Na ogródku na zapleczu stoi grill i tam się wrzuca mięsa, w tym zające (polecam), przepiórki (lepsza są w sosie, uduszone niż z grill’a) i owoce morza, no i ryby. I tam nie zedrą z nas skóry jak przyjdzie zapłacić rachunek.

No i wino. Wino portugalskie jest niedoceniane. Nawet zwykłe stołowe wina, serwowane w glinianych dzbankach w garkuchniach są grzechu warte. To nie będą żadne niedojrzałe „siary”. Tam winogrona dojrzewają powoli w gorącym słońcu i wino zawsze jest dobre. Zapewniam, szczególnie, że mąż i ojciec jest koneser i się czepia trunków, bardzo. Więc darujcie sobie aby płacić ponad 20 euro czy zazwyczaj więcej za butelkę wina, bo podobnych wrażeń dostarczy nam wino stołowe…

Porto. Tak, porto wymyślili Portugalczycy, przez przypadek zresztą. Ale porto to jest to. Tylko tego się nie pije dużo, jeden dwa małe kieliszeczki po posiłku i życie się do nas zacznie uśmiechać.

Omijać Algavre. Szerokim łukiem. Wiem, nie da się. To najbardziej skomercjalizowana i nudna cześć Portugalii. Jeżeli się nie da i wylądujemy w Algavre to wynająć samochód i pojeździć, pooglądać trochę ten piękny kraj. Nie siedzieć na dupie w jednym miejscu, na jednym kawałku plaży. Są piękne zakątki, piękne plaże, potrafi być kameralnie i naprawdę wakacyjne. Portugalia to nie dziki kraj, nikt nie napadnie i nie sterroryzuje. Zapewniam. I języka też nie trzeba znać…

I zanim pojedziemy to posłuchać Fado, szczególnie jak śpiewa Mariza. Zahaczymy o Lizbonę, to poszukać miejsc gdzie wieczorami z daleka słychać te tęskne, pełne łez melodie. Głównie o miłości do kobiety czy mężczyzny, bądź miłości do Portugalii.

Anna Maria Jopek i „Sobremesa”. To co my mamy wspólnego z Portugalią. Piękne – polecam, oddaje klimat tego kraju i co w sercu gra tym ludziom tam…

Życzę Wam abyście odkrywali Portugalię…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Jedna myśl na temat “Portugalia, no niech będzie… Tyci przewodnik…”

  1. troche w jedne wakacje pojezdzilam po Portugalii i nardzo mi sie podobala. I ludzie niesamowicie sympatyczni i pomocni. A z jedzeniem mysle ze jest dokladnie tak samo w Hispzanii – im bardziej przasnie, swojko i z gora smieci na ziemi po calym dniu tym bardziej lepsze i autentyczne jedzenie 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s