Kate Middleton – Duchess of Cambridge – czy złapała Pana Boga za nogi?

Various-Images-Catherine-Duchess-Cambridge-The-Royal-Family-09212011-06-580x435

Kate ma dokładnie to o czym marzy każda mała dziewczynka, no i dużo większa też. Jest dziewczyną z ludu, która spotkała księcia i zadziało się jak w bajce… Czyli wielka miłość i ślub. Będzie kiedyś księżniczką, królową raczej nie, bo tu już wkraczają „odwieczne” reguły obowiązujące w monarchii. No, chociaż nigdy nic nie wiadomo? Chyba złapała Pana Boga za nogi więc?

Brytyjska rodzina królewska jest największą atrakcją turystyczną i towarem eksportowym Wielkiej Brytanii. Oczywiście wiąże się to z tym, że poszczególni członkowie rodziny są na świeczniku i pod lupą. Są idealnymi celebrytami, bo nie strzelają fochów, zawsze się uśmiechają i mają nienagannie maniery. Niektórzy z nich, szczególnie Ci, którzy raczej nie pretendują do tronu prowadzą dość kolorowe życie, co oczywiście nie uchodzi uwagi i się świetnie sprzedaje. Cóż, nie zapominajmy też o tym, że brytyjscy podatnicy płacą na ich utrzymanie i życie na wysokim poziomie. Można by powiedzieć, że rączka rączkę myje…

Wróćmy jednak do Kate. Jest ona niezaprzeczalnie atrakcyjną dziewczyna, która prawdopodobnie miała szczęście i spełniły się jej marzenia o byciu księżniczką, no prawie, chociaż niektórzy twierdzą, że ona temu „szczęściu” nieco pomogła, miała podobno przezwisko „pitbul” w stosunku do każdej dziewczyny, która podeszła na bliżej niż 2 metry do William’a… Nieważne, mnie ciekawi czy warto było i czy skórka warta była wyprawki?

Chcąc nie chcąc zaczęłam się temu przyglądać w związku z zamieszaniem z narodzinami kolejnego dziecka Kate i Williama, następnego potencjalnego następcy tronu. Wszędzie zdjęcia Kate, odliczanie godzin do narodzin dziecka, ludzie koczujący pod szpitalem, wszyscy znali termin porodu. A jak już dziecko się urodziło, to komentarze, że Kate wygląda aż za dobrze, że tyle kasy poszło na to wszystko, że może to nie ona urodziła – no to było chyba najlepsze… Bo to była jej rola niepisana od początku, ma urodzić następców tronu i od początku były pytania czy jest już w ciąży czy jeszcze nie, a dlaczego jeszcze nie jest? A potem czy jest już w ciąży z drugim dzieckiem, bo co to, tylko jedno będzie? Chyba żarty! Na niej spoczywa odpowiedzialność, wiec do roboty…

Nie mam zielonego pojęcia czy Kate kiedykolwiek miała świadomość tego co ją czeka potem. Po tym wielkim i wspaniałym ślubie, transmitowanym w Wielkiej Brytanii na żywo. Czy zdawała sobie sprawę, że paparazzi będąc wisieć na drzewach dniami i nocami coby zrobić jej zdjęcie, na wakacje na wynajętą prywatną wyspę też za nią pojadą. Że nie może źle wyglądać, że „bad hair day” czyli dzień kołtuna tak popularny tutaj jest już nie dla niej. Że będzie ją boleć twarz od nieustającego uśmiechu i ręka od machania, że może znienawidzi etykietę i dobre maniery. Że prawie nigdy nie będzie sama. Bo ma ten luksus, że ma ludzi, którzy prowadzą jej dom, zajmują się dzieckiem, ale to znaczy, że gdzie się nie zakręci zawsze jakiś ochroniarz akurat też podparłbył ścianę. Zakupów też nie zrobi bez ochroniarza i gawiedzi, która z rozdziawioną gębą będzie jej patrzeć na ręce.

My nie wiemy nic co dzieje się za zamkniętymi drzwiami rodziny królewskiej. Wiemy tylko, że w tej rodzinie działy się różne rzeczy, bo nie wszyscy trzymali zgodnie z etykietą buzię na kłódkę.

Więc czy Kate – Duchess of Cambridge złapała Pana Boga za nogi?

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

10 myśli na temat “Kate Middleton – Duchess of Cambridge – czy złapała Pana Boga za nogi?”

  1. Nigdy nie chciałabym mieć takiego życia, jakie ma ona. Pod ciągłym okiem nie tylko paparazzi, ale i rodziny królewskiej przecież, która również z całą pewnością nakłada na dziewczynę presję. I to być może większą niż sami dziennikarze czy po prostu społeczeństwo.
    Nie może sobie pozwolić na to, by publicznie być sobą. By robić to, co ona uważa za stosowne. Jest więźniem tradycji, konwenansu, oczekiwań społecznych.
    Ale wydaje mi się, że musiała dokładnie to przeanalizaować przed podejściem decyzji o wstąpieniu w związek małżeński z Williamem. Może nie była w pełni świadoma tego, jak to wygląda (choć już czas ich narzeczeństwa dał jej z całą pewnością namiastkę), ale z całą pewnością nie była też ślepa na ten aspekt.
    Może najzwyczajniej w świecie wybrała miłość 😉 Bo jak sobie pomyślę, że tak miałoby wyglądać moje życie, a dodatkowo nie miałabym przy sobie człowieka, którego bym kochała – ludu, nic tylko uciec 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Fakt może i marzenie każdej dziewczynki, ale za jaką cenę. Nawet parę godzin po porodzie musiała wyglądać ślicznie i w tych szpileczkach z noworodkiem na rękach machać i się uśmiechać. I co? Cała lawina komentarzy, że wyglądała za ładnie i, że pewnie wynajęła surogatkę. Zero prywatności.

    Polubione przez 1 osoba

  3. kazdego co innego czyni szczesliwym. Tak, ona jest szczesliwa bo ma dokladnie to czego chciala z pelna tego swiadomoscia. Zostala specjlanie wyslana do drogiej prywatnej szkoly tej co william przez rodzicow. I od samego poczatku zadaniowo podeszla do zdobycia celu. I zdobyla i cierpliwie czekala gdy william miewal muchy w nosie. Bo taki sobie zalozyla cel i jest szczesliwa ze go dopiela. Jej zmarla tesciowa Diana nie byla szczesliwa bo nie tego oczekiwala od zycia, chciala milosci a nie blasku fleszow, Kate jest inna, nie twierdze ze nie kocha williama ale na bank kocha siebie taka jaka sie stworzyla, jaka jest w blasku fleszow i jakie jest jej zycie teraz.

    Lubię to

  4. PS> tu dopisuje bo we wpisie o Tobie nie da rady zostawiac komentarzy 🙂 Zakrecilas troche z tą Zieloną Wyspą bo myslalam ze jestes sasiadka czyli mieszkasz w Irlandii a Ty w Wielkiej Brytanii. W sumie jestes sąsiadką tyle że na innej wyspie 😉 Pozdrawiam serdecznie z Zielonej Wyspy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s