Co angielscy rodzice robią z dziećmi, albo co im robią?! O Boże…

_20150508_102725

Czasami opada mi szczęka. I myślę, jak my jesteśmy inni. Jak ja mogłabym tak do dziecka, albo tak z dzieckiem postąpić, przecież tak nie można… No, ale cóż, mieszkam tutaj już trochę i widzę, że można i jest gorzej, bo wszystko jest potem ok, z dziećmi oczywiście….

Zaczniemy od trendu w wychowaniu zwanego : rodzicielstwo bliskości. Ta metoda wychowawcza bije rekordy popularności w Polsce. Na ustach wszystkich, no prawie wszystkich, w prasie, magazynach nie tylko parentingowych i internecie oczywiście. Tutaj w Anglii – cicho, sza… Mama i tata to są przywódcy stada i osoby z koszulką „BOSS” i nie ma dyskusji. Sporo słyszę o wychowaniu bezstresowym małych Anglików, ja dotąd się z tym nie spotkałam, z zasady jest dyscyplina, granice, „time out” i krótka piłka, czyli pada pytanie od dziecka, odpowiedź od rodzica jest krótka i się z nią nie dyskutuje. Działa to tak : punkt 1. Rodzic ma zawsze rację, punkt 2. Jeżeli się z tym nie zgadzasz, wróć do punktu nr 1. Duża kropka. Dopiero jak dziecko jest znacznie większe, to odchodzi się od tego stylu wychowania i dziecko zaczyna być traktowane bardziej po partnersku, i otwiera się możliwość dyskusji i negocjacji.

Podejście „eko” czyli wychowujemy dziecko organiczne. Jak to wygląda u mamy Angielki? Gile po pas, bo po co chusteczki, gile spadną albo się wytrą w podłogę, w rękaw, albo w psa albo wyschną na buzi, oczywiście. Czysta ekologia. Poza tym dzieci się hartuje tutaj, maszerują te bidule wczesną wiosną czy późną jesienią w krótkich spodniach czy sukienkach do szkoły, świecą tymi gołymi łydkami, nieważne że jest „kosta” na dworze. W szkole jest ciepło…

Jesteś tym co jesz. Tak się coraz częściej mawia. Taaak… Tutaj nikt specjalnie się z dietą dla dziecka nie bawi. Nie ma stawania na rzęsach, jesz co jest na stole, dzisiaj nie gotuję (wczoraj też nie) i mamy „take away”, nie pasuje, well, trudno, nuggets z frytkami z mikrofali lub tost z dżemem…i chipsy na zagryzkę, coby dopełnić żołądek. Widziałam dzieci z dwoma zębami karmione steak’ami, widziałam dzieci bez zębów, które dostawały Christmas pudding z bakaliami polany śmietaną z brandy… I jadły, bo coś jeść trzeba…

Dziecko chce się dalej uczyć. Jak najbardziej, Anglicy są bardzo dumni, gdy ich dziecko idzie na Uniwersytet. Bo to rzadkie, czesne za studia przyprawia w tej chwili o zawał serca. Student bierze na siebie pożyczkę (bardzo niskie odsetki), która jest oferowana przez specjalny Fundusz, gwarantowany przez rząd brytyjski. Kwota pokrywa czesne plus jest dodatkowo konkretna suma na pokrycie kosztów życia w kampusie. Jeżeli student żyje ponad stan to już idzie po następne pieniądze do banku komercyjnego i szuka, ktira oferta, którego banku jest najlepsza. Rodzice za studia nie płacą, no ewentualnie się trochę dołożą. Zazwyczaj płacą dzieci, a potem po studiach, gdy zaczną pracować to pożyczkę plus ewentualny dodatkowy kredyt z odsetkami spłacają…

Wychodzi na to, że tutaj uczy się samodzielności, tak a nie inaczej pojętej, bardzo szybko. Co nie znaczy, że dziecko nie jest kochane, oczywiście, że jest, ale dziecko nie jest centrum wokół, którego się wszystko i wszyscy kręcą.

I nadal, pomimo, że czasami widzę pozytywne efekty wychowawcze i pomimo, że zaczynam pewne rzeczy postrzegać inaczej to wciąż zdarza mi się pomyśleć, „O Boże, widzisz i nie grzmisz?”!

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

14 myśli na temat “Co angielscy rodzice robią z dziećmi, albo co im robią?! O Boże…”

  1. 🙂 Boże widzisz i nie grzmisz! 🙂 tak tu jest choć tej dyscypliny nie widziałam…. Uważam ze dzieci tu są strasznie rozpuszczone. Ale trzeba przyznać ze są zahartowane. Pracowałam tu w szkole… Chorują obcokrajowcy a nie anglielskie dzieci…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Przecież tutaj wieczne przeciągi,nawet najbardziej zahartowanego w końcu sieknie… U mojego gagatka w przedszkolu wszyscy z gilami po pas chodzą. Wszyscy bez wyjątku…
      Widzisz Dorka, ja tych rozpuszczonych jeszcze nie widziałam, no ale mój dopiero w przedszkolu, wiec jeszcze pewnie spotkam. Wtedy będę weryfikować swoje sądy – obiecuję

      Polubienie

  2. byłam w Anglii tylko 2 tygodnie na pilnowaniu wnuczka bo rodzice nie mieli wolnego, faktycznie lekko tam chodzą ubrani ale…..mnie się wspaniale oddychalo tam jest lepsze powietrze niż w Polsce, przynajmniej dla mnie.Tu w Polsce też do listopada chodzilam z gołymi nogami i dopiero niedawno zakladam rajstopy profilaktycznie bo mam już 66 lat i po prostu nie wypada w okresie pierwszych śniegow a bywalo ze lecialam po śniegu i na bosaka jak bylam w wieku nastolatki.Moje wnuczki w Polsce chodzą cieplutko ubrane i też miewaja gile ale lepiej coby wycieklo na zewnatrz niż zostalo w srodku.Co do bezstresowego wychowania to totalne pomylenie pojęć. Bezstresowe wychowanie nie oznacza ze dziecku wszystko wolno tylko ze uczone jest dyscypliny bez jazgotu, wyzwisk,upokorzeń strachu i patrzenia jak sobie rodzice do gardel skaczą.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Widzisz jaga-baba, inaczej patrzymy na bezstresowe wychowanie. Nie wiem jaka jest kondycja rodziny angielskiej, o tym się mało wie, to są sprawy za zamkniętymi drzwiami…
      Ja akurat bezstresowe wychowanie pojmuję, że dziecko nie jest rozpuszczone jak dziadowski bicz 😉
      No, to patrząc na to jak Ty cienko ubrana chodzisz, wychodzi na to, że jestem nadopiekuńczą matką… czasami się poważnie nad tym zastanawiam patrząc tutaj wokół….

      Polubienie

      1. Mam dwoje dzieci w wieku 10 i 12 lat, urodzone tutaj, więc przeszłam przez rożne stadia wychowania i przez kilka szkół i niestety bezstresowe wychowanie dotknęło mnie bardzo boleśnie. Ale… Widziałam też wyjątki i to było miłe.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Dla mnie hitem angielskiej sztuki kulinarnej jest chleb, a w środku chipsy, oczywiście Walkersy. Eh… To tylko pokazuje, jak wielkie różnice są między naszymi kulturami. Jednak nie można generalizować. 😊

    Polubione przez 1 osoba

      1. Może i niejadalna, jednak bardzo praktyczne. Jedno opakowanie chleba daily wystarcza by uszczelnić okno na przykład. A nie czarujmy się, chleb jest tańszy niż pianka montażowa😂. Onegdaj mój kumpel z pochodzenia i życia rasowy, ryży angol, chlebem uszczelnił klimę w samochodzie.

        Polubione przez 1 osoba

  4. bardzo mi sie podoba angielskie i irlandzkie podejscie do dzieci, zdecydowanie bardziej od tego serwowanego w polskich mediach i przez wiekszosc polskiego spoleczenstwa. A najbardziej podoba mi sie to ze nikt sie nikomu nie wtraca w wychowanie dzieci i jego zasady. (zreszta jak i wszelkie inne aspekty zycia) A, i ze nikt na nie nie krzyczy tylko rozmawia. Jak widze placzace dziecko i slysze jazgodzacego rodzica nad nim, gdy podejde blizej to slysze jezyk polski lub rosyjski niestety.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Wg mnie angielskie podejscie do wychowania dzieci jest super I zgadzam sie z Baba Jaga odnosnie bezstresowego Wychowania wiele osob mylnie interpretuje znaczenie tego pojecia a Baba Jaga super to wyjasnila na czym na prawde ono polega. Co zas sie ma do hartowania dzieci swietny sposob I taka prawda jak widze tutaj opatulone I poprzykrywane dziecko to wiem ze to Polacy, niestety Polki jeszcze nie opanowaly zasady ze przegrzewanie przynosi wiecej problemow niz zbyt cienkie ubrane I niestety taka jest prawda ze angielskie dzieci sa zdrowsze niz nasze polskie dzieci.

    Co zas sie ma wypowiedzi o kromce chleba z chipsami nie jest to traktowane jako meal a jako snack, poza tym jesli nie sprobowalas czemu krytykujesz to? Jakos nie slyszalam Anglika krytykujacego nasze ulubione potrawy malo tego sa super chetni by cos sprobowac wiec czemu my jestesmy tak zamknietym narodem niechetnym do poznania innych nawykow I zwyczajow?

    Polubione przez 1 osoba

  6. Bezstresowe wychowanie? Nie raz widzialam angielki kierujace tak szokujace slowa do dzieci ze mi przez usta by nawet nie przeszlo… typu „shut the f**k up” etc. Dzieci tutaj sa strasznie rozpieszczone i dostaja co tylko chca… no bo przeciez rodzicow stac. Nie ucza sie wogole bo po co skoro i tak przejda do nastepnej klasy a lepiej jest pograc na konsoli ktora mamusia zwykle kupuje zeby dziecko siedzialo cicho i mialo zajecie kiedy ona pije kawke (piwo) z kolezankami. Mysle ze ja zdecydownie nie popieram tego „bezstresowego wychowania”…
    pozdrawiam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s