Dziadkowie z piekła rodem. Więc piznąć drzwiami i to głośno…

grandparents-be-like-one-little-snack-before-you-go-home

Obrazek : Być dziadkami – mała przegryzka przed pójściem do domu… I to o to te całe boje? Nie sądzę. Myślę, że pies jest pogrzebany zupełnie gdzie indziej…

Więc Rodzic się burzy – gdy dziadkowie „wiedzą lepiej” jak wychowywać moje dzieci. I to jest podkreślone 3 razy na grubo i parę wykrzyknikow i temu kto to namalował wciąż żyły się odznaczają na ręku. Tak się spinał jak to pisał… I potem jeszcze coś Rodzic dodaje, że na autorytet i szacunek trzeba sobie zapracować, bo to nie jest dane z automatu….

Wiem, wiem, pewnie Rodzic to pisał na klawiaturze. Ale obrazowo miało być…

A o co chodzi ja pytam. Chodzi o to, że u dziadków jest inaczej. Inaczej niż w domu. Według mnie to normalne. U mnie w domu obowiązują inne zasady, a u dziadków będą obowiązywały inne. Bo oni to nie ja. I moim zdaniem o to właśnie chodzi.

Chodzi o to, że dziadkowie dają za dużo słodyczy, za dużo gazowanej bąbel-wody, w ogóle dają jeść inaczej niż w domu, bo zamiast mięsa są frytki albo kurczak z nie eco – hodowli, albo w ogóle kurczak, pozwalają oglądać za dużo tv, za późno kładą dzieci spać, opowiadają im różne historie, w tym o Rodzicu, kiedy on był dzieckiem bądź nastolatkiem itd itd.

A jak i takich przykładów jest za mało, bo to nie przekonuje słuchacza to wtedy, żeby dowalić konkretnie idziemy w patologię i ekstremum. Bo to najlepiej działa. I dziadek popija, często i gęsto, a babcia daje jakieś suplementy dziecku, a dziecku z alergią dała orzeszki i był szpital. No cóż, to faktycznie przegięcie, ale jak mnie uczono w szkołach, to ekstremum to jest mały procent, bo cała reszta to jest środek. Czyli zwykle, normalne życie i tanie żelki ze sklepu. Które faktycznie wołają o pomstę do nieba, bo to syf, ale jak dzieciak się przeżre i zrzyga to się sam nauczy. I jak Rodzic wytłumaczy, że ma takich rzeczy nie jeść to też zrozumie. Dzieci się szybko uczą…

No więc wracamy do początku. Czyli gdzie jest pies pogrzebany. Tu nie chodzi o dzieci. Tu chodzi o nas i naszych rodziców. Tu chodzi o nas i naszego męża czy żonę i o teściów. To są nie załatwione sprawy pomiędzy nami. Często stare sprawy. A przyjście na świat dzieci zmienia dynamikę i powoduje, że się szafy otwierają i stare, zapomniane i schowane rzeczy znowu oglądają światło dzienne…

Co do autorytetu i szacunku. Temat rzeka. Autorytet mnie osobiście nie rusza. To nie moja bajka. Dla mnie szacunek jest ważny. Szacunek dla tego, że są wiezy krwi. Szacunek, że gdyby tych dziadków nie było, nie byłoby nas, a tym bardziej naszych dzieci. Pustka. Szacunek dla tego, że ktoś jest starszy, że ma siwe włosy, szacunek dla tego, że ktoś jest inny, nie wykrajany tak samo jak my i z tego samego materiału. Szacunek, bo miał i ma takie a nie inne życie, i ja tak naprawdę niewiele o tym wiem.

Ja oddaję dziecko dziadkom i zamykam oczy.

Długo się tego uczyłam. Było mi trudno to przyjąć.

Dziadkowie kochają swoje wnuki. Inną miłością niż swoje dzieci. Może tu jest też problem?

Moje dziecko kocha swoich dziadków. A oni są tacy jacy są….

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

4 myśli na temat “Dziadkowie z piekła rodem. Więc piznąć drzwiami i to głośno…”

  1. Oooo poddala bym to polemice… drazliwy temat :/ zgodze sie z tym ze dziadkowie sa od rozpieszczania dzieci, ze kochaja inaczej niz my…ale uwazam tez ze ani matka/tesciowa NIE ma prawa podwazac mojego autorytetu jako matki tym bardziej przy dziecku. Za mnie dzieci nie wychowa – swoj czas na wychowywanie mialy a krytykowanie kazdego kroku jaki stawiam jako matka uwazam za absurd…. tez kocham swoich dziadkow. Moje dzieci kochaja dziadkow i pradziadkow ale mamy wslolne zasady (ja z dziadkami) by dzieci nie mogly wykorzystac pewnych luk 😛 wspolpraca + kompromis = sukces. W mojej rodzinie 😉 nie ma moje zasady czy dziadkow zasady – w pewnych tematach zajmujemy te samo stanowisko. Amen. Tekst swietny – daje do myslenia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Owszem burzymy się, potrafimy skakać sobie z mamą do gardeł ale po co. Odpuściłam. Jesteśmy na tygodniowym urlopie-Dziadkowie nacieszą się wnukiem, wnuk dziadkami, ja mam zamiar korzystać ze słonka a nie psuć sobie humor. LUZ I tak Dziecko będzie większość czasu z nami rodzicami którzy je wychowują…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s