ABC klapsa… Tyłek nie szklanka?

731459-smacking

Znamy to prawda? Tak nas wychowywano. Kary w formie klapsów były na porządku dziennym. Nawet księża z ambony mówili, że „przez tyłek do głowy”, i że to najprostszy i najskuteczniejszy sposób aby porządnie wychować dziecko. Aby wyszło na ludzi…

Było to społecznie akceptowalne. Nikt się nad tym nie zastanawiał, bo wszyscy to robili. No, może prawie wszyscy. To była normalność. I nadal takie myślenie trwa. Jest to gdzieś z tyłu głowy. To jest schemat, który idzie przez pokolenia. Jak i myślenie, że dziecko to jeszcze nie człowiek. I, że dziecko jest naturą z gruntu podejrzaną. Takie różne tam… My wychowujemy dzieci tak jak nas wychowywano. My traktujemy dzieci tak jak i nas traktowano. To nasze doświadczenie. I nie jest łatwo pójść inną drogą. Nawet jeżeli jest to lepsza droga. Nawet gdy nasze intencje są inne. A przynajmniej tak nam się wydaje.

I jest jakoś tak dziwnie. Bo jeżeli ktoś gdzieś powie, że dał dziecku klapsa to prosi się o lincz na internecie, Facebooku itd. Ale z drugiej strony są wypowiedzi osób publicznych na przykład polityków, którzy a i owszem bez żenady przyznają, że mają ciężką rękę do dzieci swoich. I co, i nic. Są wybierani na kolejne kadencje.

I są statystyki, w których 73% polskiego społeczeństwa przyznaje, że klapsy są przez nich akceptowalne. Aż 46% społeczeństwa przyznaje, że kary fizyczne czyli dobre lanie nie zaszkodzi. Czyli tylko co czwarty Polak ręki nie podniesie. Chyba.

Bo nikt naprawdę nie wie, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami. Ale czytamy dużo mądrych książek, są kampanie : Kocham – nie biję, mówią o tym profesjonaliści. Idziemy w drugą stronę, kompletnie inną – dzieciocentryzm. Chcemy dać dzieciom wszystko, chcemy być inni niż nasi rodzice.

Mówię o tych 27% społeczeństwa, która jest przeciw klapsom i karom fizycznym w ogóle. No może nie, mówię pewnie o podgrupie w tej grupie, tej podgrupie która najgłośniej krzyczy. Bo wciąż mnie dziwi, ok, wprawia w lekkie osłupienie, dlaczego ta grupa ludzi zachowuje się bardzo agresywnie, kiedy spotka na swojej drodze kogoś, kto przyznaje, że zdarzy mu się dać klapsa, z różnych powodów, z zasady zupełnie bez pomyślunku. Ci dobrzy, bez skazy, wydają się być w stanie rozszarpać tego kto dał klapsa. Nie rzucają się na tych publicznych ludzi, ale na tych słabszych, tych zwyczajnych, tych którzy i tak czują się winni. Więc, co nam siedzi z tyłu głowy? Zdawałoby się, że jesteśmy pokojowo nastawieni, bardzo skoncentrowani aby dać naszym dzieciom bardzo dużo, mówimy o sile spokoju, o konsekwencji, o porozumieniu, też bez barier, o pogrzebaniu raz na zawsze złej przeszłości, którą zgotowali nam nasi rodzice. A tego ojca czy matkę czy inną ciotkę, tych którzy dali albo czasami mieli by ochotę dać klapsa, zakulibyśmy ich w dyby i tłukli tak długo kijem aż by zrozumiał czy zrozumiała, że robi źle. Takie mam wrażenie. To jednak tyłek nie szklanka? A ten dorosły też jest czyimś dzieckiem….

Teraz, to właściwie dygresja jaka mi się nasunęła. Kiedyś Wojciech Eichelberger powiedział, że można dużo robić i dużo mówić i czytać dużo mądrych książek, ale jeżeli nie zrozumiemy, że trzeba zaakceptować przeszłość, a nie ją odrzucić, to może zmieni nam się świadomość. I o to tutaj chodzi. Tyle „siedzi” w naszych kościach, to co doswiadczyliśmy, nie da się do tego odwrócić tyłem. Bo i tak zostanie ból, frustracja, wściekłość i agresja. Nie zranimy naszego dziecka, ale zranimy cudze dziecko… Słowem, spojrzeniem, które czasami prawie „zabija”…

Ja wiem, że to zupełnie inne spojrzenie na temat „klapsa”.

Co Ty myślisz?

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

24 myśli na temat “ABC klapsa… Tyłek nie szklanka?”

  1. co w naszych kosciach siedzi z dziecinstwa kiedyś na wierzch wychodzi i często spotkalam się z rodzicami co mowili ze byli bici i swojego dziecka nie uderzą ale…. zanim zmadrzejemy i urzadzimy zycie po swojemu, zawsze- i to jest dowiedzione- tworzymy we wlasnym domu atmosferę swojego domu rodzinnego i skoro w tym rodzinnym domu dzieci baly sie rodziców to nie ma zmiluj że potrafimy stworzyć atmosferę w ktorej dzieci się nie boją, w której nie ma leku z jakiego kolwiek powodu dotyczacego kontaktu miedzy dzieckiem a rodzicem . A co do klapsow;ich się zwykle nie pamieta, pamieta się bicie, upokorzenie, ból, paraliżujący strach, w tym wypadku uzywanie slowa klaps to za mało.Dzieci były bite, zawsze i wszedzie, nie tylko w Polsce i nie tylko dawniej i były bite w tych ” najporzadniejszych ” rodzinach nie tylko w” patologicznych” i nadal sie to zdarza.Troche rzadziej zdarzaja się klapsy ale prawdziwe lanie za zamknietymi drzwiami to zupełnie coś innego i tak naprawdę tego problemu się nie tyka bo to robia” porządni” ludzie , tyka się pijaka ktory jak bije to go w calym bloku słychać albo w całej wsi.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie można popadać w skrajności, bo klasyczne „znęty” w mojej opinii są oburzające. Jednak, jak to mawiają bardzo starzy Anglicy „kto szczędzi trzcinki na dziecko, ten je psuje…”. Myślę, że to dobra maksyma.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Bardzo interesujący temat, sam zastanawiałem się jak go poruszyć, bez wzbudzania agresji i stosowania słownej przemocy wobec zwolenników bicia dzieci. W końcu, jeżeli jesteś adwokatem niestosowania przemocy, jakoś tak samo nasuwa się, żeby jej samemu nie stosować. Nie tylko wobec swojego dziecka, ale również wobec innych.

    Niestety na razie nie udało mi się tego ubrać w słowa…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak. Dziękuję… Co do zwolenników nie bicia dzieci…i wychowywania bez kar i nagród…. To historia prawdziwa będzie : dziecko córka, wychowana tym stylem, już nastolatka, mnóstwo uwagi rodziców przez całe jej życie, koncentracja na dziecku pełna, zero krzyków itd itd córka rzuca książką w matkę, bo matka się nie zgadza z jej zdaniem. Za to matka, której puściły nerwy, walnela córkę w łeb torebka (torebki teraz duże są wg mody)… Matka nie wytrzymała pierwszy raz… czyli wysoki poziom frustracji o gniewu, pewnie wypartego przez lata, a granic nie stawiano… Tak mi się nasunelo…

      Lubię to

      1. A, o to mi tez chodzilo – system kar i nagrod – gdzie brak kar cielesnych. Czasami brak rozroznienia miedzy „wychowaniem bezsteresowym”, a wychowaniem bez bicia i agresji. Zamiast sie drzec, wole zaproponowac zeby moja 17-letnia corka przeanalizowala co sie stalo i niech wroci do mnie z wnioskami, to przedyskutujemy. Syn uczy sie na razie przez obserwacje i podlapal juz ten system. Jako szesciolatek jest przepocieszny jak na pytanie dlaczego cos zrobil, odpowiada, ze musi to przemyslec i podyskutujemy. No i dyskutujemy. Oczywiscie sa kary, ale jest wytlumaczenie dlaczego te kary sa i czego moze sie kazde z nich spodziewac jak zrobi cos zle. Czy wychowanie powinno polegac na karach cielesnych? Niekoniecznie. Ale czy wychowanie ma polegac na „rozpuszczaniu” dziecka i zaspokajaniu kazdych zachcianek? To w konsekwencji wypacza osobowosc bardziej niz klaps. Wychowanie ma polegac na… wychowaniu. Nie na biciu, ani nie na rozpuszczaniu. Sasiadki dziwia sie, ze daje pieniadze wlasnej corce za opieke nad bratem – jak wychodzimy z mezem na uroczyste kolacje (niestety, taka ma prace, co sie wiaze z „bywaniem”), to nasza corka zostaje w domu z bratem. Zakladamy, ze opieka nad 6-latkiem nie lezy w zakresie siostrzanych obowiazkow 17-latki, wiec dostaje od nas „kieszonkowe”. Dlaczego? Poniewaz kazde z naszych dzieci to nasz obowiazek. Ich wiez powinna opierac sie na milosci, a nie na poczuciu krzywdy jednej ze stron, poniewaz czuje sie „wykorzystywana” przez splot okolicznosci.
        No i znow sie nie wyslowie do konca – obowiazki weekendowe wzywaja. Wpadne jeszcze wieczorkiem 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  4. Oj, a ja nie mam czasu popolemizowac dzisiaj – nikt mnie nie bil jak bylam dzieckiem. Doslownie – pierwszy raz (i ostatni) bylam uderzona przez owczesnego partnera w doroslym zyciu. Spakowalam manatki i sie wynioslam. Tak po prostu. Nie bije rowniez moich dzieci. Dlaczego? Moze dlatego, ze poniewaz sama nie doswiadczylam – brakuje mi tego w „repertuarze” kar i nagrod… Fakt, ze mam czas na wychowywanie dzieci – nie jestem w pedzie pomaga. Poniewaz mieszkamy w otoczeniu rodzin z dziecmi – widze rozne zachowania rodzicow. Nie jestem „nawiedzona” i nie bede leciala z pyskiem do matki, ktora trzepnie w pupe dziecko, chociaz zdarza mi sie pomyslec, ze czesto mozna byloby problem rozwiazac „pokojowo”.
    BBC nakrecilo kiedys film dokumentalny o naukowcu (kobieta), ktora spedzila kilkanascie lat dokumentujac zycie stada sloni – rewelacja. Poszukam linku na youtube i Ci podesle.
    Dla wyjasnienia – naleze do tej podgrupy w grupie deklarujacych brak kar cielesnych, ktora uwaza, ze agresja nie jest rozwiazaniem problemu – doprowadzi tylko do jego eskalacji. Stad staram sie nie uzywac „agresywnych” argumentow. Bicie, krzyki, awantury nie pomagaja. Sama mialam „krzyz panski” z nadaktywnym 5-latkiem – okazalo sie, ze (z wlasnych obserwacji) wielki wplyw na jego zachowanie ma cukier – cokolwie, poczynajac od Kreespy cream paczkow (sama slodycz) przez wate cukrowa, po lizaki – to wzrost aktywnosci fizycznej do stanu, kiedy nie mogl siedziec dluzej niz przez 3 sekundy, latal po domu i nie byl w stanie sie na niczym skoncentrowac. Ogladajac z boku – byl rozwrzeszczanym i nieposlusznym bachorem. Ogladajac z naszego punktu widzenia – dalismy mu „dopalacz” i to nie jego wina, a nasza wiec nie moge go karac za blad, ktory ja popelnilam… No i teraz dostaje „cukrowe” slodycze od wielkiego swieta i mamy spokojniejsze dziecko…

    Lubię to

  5. Ja myślę, że nie ma jednej zasady „bić albo nie bić”
    Że to nie chodzi o sam fakt uderzenia właśnie, ale cały kontekst. Czy rodzic kocha dziecko, czy dziecko o tym wie, co to była za sytuacja, jaki temperament ma rodzic i jaki dziecko… krewki Włoch, który łatwo się unosi i walnie klapsa krnąbrnemu dziecku może nie być odebrany tak dewastująco jak spokojny skandynawski rodzic, który z zimną krwią zamknie dziecko na cały dzień w pokoju…
    są tacy, którzy uważają emocjonalne razy za gorsze niż cielesne – odesłanie dziecka do swojego pokoju może być bardziej przeżyte przez dziecko niż klaps, ale znowu, wszystko zależy od sytuacji i więzi
    od tego, czy dziecko rozumie dlaczego dostaje karę

    sama byłam przeciwnikiem kar i nagród, wzorem pedagogiki Thomasa Gordona, ale przyznam, że zaczęłam stosować oba wobec synka… nie daję kar za przypadkowe rzeczy, ale za celowe ignorowanie poleceń rodzica… no bo jak tu nie zareagować gdy mówisz jak do ściany…?

    Polubione przez 1 osoba

  6. Tak, prawda z tym cukrem, dzieci dostają szajby – empirycznie potwierdzone, badaniami naukowymi udowodnione. A jak cukier działa na dorosłych? Jest mnóstwo publikacji o szkodliwości dla zdrowia, już w tych wspomnianych wyżej latach 80-tych wiadomo było, że od słodyczy psują się zęby, ale jak cukier wpływa na zachowanie? W moim wypadku najczęściej działa depresyjnie, czasem powoduje rozdrażnienie, często jedno i drugie.

    Lubię to

  7. My mamy dwojke dzieci, z duza roznica wieku – corka ma 17 lat, a syn tylko 6. No i cukier w jej przypadku nie powodowal az takiej aktywnosci jak u niego. Szczerze powiem, ze jak sie ma dzieci w odstepie 11 lat, to czlowiek sie uczy maciezynstwa na nowo 🙂 Zwlaszcza, ze corka byla o wiele spokojniejsza jako dziecko. Za to przez chwile mielismy „dom wariatow”, bo jak ona osiagnela okres dojrzewania, ktory sie przejawial w okresowych histeriach (placz byl pierwsza odpowiedzia na cokolwiek), a syn wszedl w okres buntu dwulatka, to myslalam, ze osiwieje.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Niby klapsy nie powinny mnie dziwić, szokować, bo dla większości osób urodzonych w latach 80tych, klapsy były jedną z głównych metod wychowawczych. Jednak ostatnio na spacerze byłam świadkiem sytuacji kiedy ojciec trzepał w tyłek swojego (na oko 4 letniego ) synka. Szczerze mówiąc, serce mi się kroiło kiedy na to patrzyłam. Obce dziecko, nic nie powinna mnie obchodzić ta sytuacja, jednak zabolało….nie tylko malca ale i mnie. Dziś jako dorosła osoba jestem zdania, że klaps, krzyk czy inne metody z PRLu to nic innego jak okazywanie słabości- nas dorosłych. Sytuacja kiedy brakuje nam argumentów i nie potrafimy rozmawiać z dzieckiem powinna dawać nam samym do myślenia.

    Lubię to

    1. Zgadzam sie, klapsy to oznaka bezsilnosci, ale jak inaczej wytlumaczyc dwu latkowi ze cos zrobil niebezpiecznego np, wybiegl na ulice? Rozmowa? Ktory dwu latek bedzie sluchal? Rozmawiac to mozna ze starszym dzieckiem.
      Nie mam pomyslow

      Polubione przez 1 osoba

  9. Przesadzasz, nikt kto dal klapsa, oznajmil w internecie i przyznal sie , ze zaluje nie jest ‚linczowany”, a raczej wspierany w „postanowieniu poprawy”. „Linczowane sa najczesciej gamonie, ktore nie widza nic zlego z biciu. A czemu niektorzy ludzie reaguje agresja na zwolennikow bicia, pewnie dlatego, ze wychowali sie w tej epoce w ktorej bicie bylo norma. pewnie z tego powodu maja w sobie duze poklady agresji od agresywanych rodzicow pozyskanych a jednoczesnie maja juz swiadomosc, ze nie dzieki biciu „wyszli na ludzi”, tylko dzieki cudowi, ze pomimo bicia „wyszli na ludzi”. Dopiero pokolenie wychowane bez agresji bedzie potrafilo reagowac bez agresji, konsekwentnie osadzac i skazywac tych, ktorzy bicie pomimo zakazu karnego stosuja.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s