Boso po trawie… Trzeba żyć…

happy_wife_

Tyle rzeczy mnie omija, bo pozwalam na to. Tyle chwil, tyle drobnostek, prostych, ale cennych. Te małe rzeczy.

Jak już zaczniemy sięgać po te małe rzeczy to łatwiej nam będzie pewnie sięgać po większe. I w końcu przyjdzie czas na te „Duże”. Tak sobie myślę…  

Gdybym mogła przeżyć swoje życie jeszcze raz :
Następnym razem ośmieliłabym się popełnić więcej błędów.
Relaksowałabym się i dbała o sprawność fizyczną.
Byłabym mniej rozsądna niż podczas tej wycieczki.
Mniej spraw traktowałabym poważnie.
Wykorzystałabym więcej szans.
Wybierałabym się częściej w podróż.
Zdobyłabym więcej gór i przepłynęła więcej rzek.
Jadałabym więcej lodów i mniej fasoli.
Miałabym pewnie więcej prawdziwych kłopotów, lecz o wiele mniej wymyślonych…
Widzi pan, należę do osób, które każdy dzień przeżywają roztropnie i mądrze. Zdarzały mi się wielkie chwile. Gdybym miała przerabiać wszystko jeszcze raz, pozwoliłabym sobie na więcej takich chwil. Właściwie nie dbałabym o nic innego,  jak tylko o chwile. Żyłabym każdą z nich, zamiast wybiegać myślą do przodu.
Należę do ludzi, którzy nie ruszają się nigdy bez termometru, termofora, płaszcza przeciwdeszczowego i spadochronu. Następnym razem podróżowałabym z mniejszym bagażem.
Gdybym ponownie mogła przeżyć swoje życie, chodziłabym po trawie boso już wczesną wiosną i jeszcze późną jesienią.
Chodziłabym na więcej zabaw.
Jeździłabym częściej na karuzeli.
Zrywałabym więcej stokrotek.
(Nadine Stair -lat 85)”

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

28 myśli na temat “Boso po trawie… Trzeba żyć…”

  1. dla kazdego ta pełnia zycia jest inna, moze wlasnie pełnią zycia zyłysmy tylko zawsze ktos mówił ze to nie to. Co do bagazu to zawsze mialam wrazenie ze jest za mały, niekompletny , ze jeszcze jedna waliza by się przydala , ale cóż nie bylo mnie stac na bagazowego

    Polubione przez 1 osoba

    1. A mi się wydaje, że zapomnialysmy o rzeczach najprostszych. Ok, może tak, ja zapomniałam, w tym pędzie w jakim żyłam, żeby idąc ulicą wsadzić nos w kwitnący bez, czy przystanać pod drzewem lipy i poczuć ten zapach. Żeby iść do parku i ściągnąć buty i pochodzić po trawie, jak dziecko… 🙂

      Lubię to

  2. polecam książkę pielęgniarki Bronnie Ware „The Top Five Regrets of The Dying”. Pisze w niej jakich 5 rzeczy ludzie najbardziej żałują przed śmiercią. Pobudza do refleksji.

    Polubione przez 1 osoba

      1. A co najbardziej z niej zapamiętałaś? Zawsze pytam o to ludzi, bo dzięki temu dostrzegam różne strony różnych tekstów 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. Samotność, strach, brak konfrontacji, brak zgody… O z tym wszystkim borykają się wszyscy, Ci, którzy odchodzą, ich rodziny i lekarze… Tylko, tą książkę Kubler – Ross pisała w latach nie pamiętam 80 tych… Było tam pewnie więcej, ale już nie pamiętam.
        Ciekawe ile się od tego czasu zmieniło?

        Lubię to

  3. Świetny tekst, świetny temat. Czy żyjemy pełnią życia i co to właściwie znaczy? Czy po prostu zauważyć sam cud życia, zachwycić się kwitnącym bzem, odurzyć się zapachem lipy? A może żyć świadomie, z taką myślą że ten dzień jest pierwszy taki i ostatni, jedna klatka z filmu jakim jest moje życie, niech więc to będzie dobry film. Ale bez pretensji do scenariusza, będzie wówczas łatwiej. Zgadzam się z tym, co napisała Jaga-Baba, dla każdego ta pełnia jest inna i być może żyjemy pełnią życia, tylko ktoś to chce korygować. Ktoś inny, albo i nawet my sami. Chcemy uwolnić się od tego co narzucone, więc narzucamy sobie inne, ale lepsze bo swoje własne tylko mimo to dalej nie żyjemy prawdziwie. Wiele kobiet określa się przez zaangażowanie dla bliskich, potem uświadamiają sobie, albo ktoś im uświadamia, że trzeba wreszcie coś dla siebie, trzeba znaleźć czas na jakąś zumbę. Ale chyba trudniej znaleźć czas dla swoich myśli. Jest takie powiedzenie, że do czytania książek nie potrzeba czasu, do czytania książek potrzeba przyzwyczajenia, to samo odnosi się do gotowania. Może również to samo odnosi się do autentycznego życia?

    Polubione przez 1 osoba

  4. zrywanie stokrotek,wąchanie bzu i bieganie boso po trawie, to przyjemne wytchnienie gdy trud ,mimo potu na czole, przynosi poczucie wewnetrznej radości.Jezeli w tym trudzie jej nie będzie, to najpiekniejsza kwitnaca łąka nam nie pomoze.Trud pozostanie tylko trudem, pot potem a o pełni zycia bedziemy czytac w ciekawych publikacjach. Umiejetność dostrzegania piekna,cieszenia się nim, ,korzystania z niego, to nie pełnia zycia tylko bardzo cenna umiejetność wspomagajaca. Jedni żałują stokrotek, inni ,że nie podjęli zadnego trudu. Pełnia to jedno i drugie, dzielące się czasem, wzajemnie ku sobie dążące i wspierające

    Lubię to

  5. Dobrze myślisz Sylwio, i dobrze że myślisz;-) A zamiast obrażać się na ten swój przydział można go po prostu uznać i odnaleźć się gdzieś pomiędzy rolą stwórcy a rolą zniewolonego.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s