Moje dziecko będzie właśnie takie! I nauczyć życia…!

two-women-hugging-forgiveness1

Moje dziecko jest. Takie jakie jest. Czy ja mogę je zmienić? Może trochę podszlifować. Ale czy mocno? Czy mogę nauczyć go żyć?

Nie wiemy jakie będzie nasze dziecko zanim ono przyjdzie. Myślę, że zawsze mamy oczekiwania. Wierzymy trochę, że przyjdą wróżki i obdarują tego naszego wyczekiwanego gagatka różnymi cechami, takimi naszymi ulubionymi… Prędzej czy później przychodzi rozczarowanie. Bo oczy po dziadku, a nie po tacie, a kręcone włosy po prababci. Ale to jeszcze łatwo pokochać. I nie ma raczej wyjścia, bo zdajemy sobie sprawę, że tego zmienić nie można.

Ale mamy coś z czym możemy sobie poradzić. Tak myślimy. Charakter naszego dziecka. Można podszlifować, rogi przytrzeć, tam podmalować, tutaj coś dokleić. I będzie piękny, piękniejszy niż był.

No i będziemy go formować, uczyć, pokazywać świat. Tylko ile ono z tego weźmie? Bo ile w nim już jest. Ile było zanim się spotkaliśmy, kiedy się urodził? Ono patrzy nie moimi oczami, ono patrzy swoimi, ono odczuwa inaczej. I to dziecko też będzie reagować inaczej niż my.

Tak mało znamy siebie. Tyle mamy pochowane. Czasami nie zdajemy sobie nawet sprawy ile naszemu dziecku dajemy „spod lady”. Myślę, że mnóstwo. Myślę, że straszliwie trudno zdać sobie z tego sprawę. I ono to bierze, a my nie mamy o tym pojęcia. 

I dlatego zastanawiam się jeżeli ludzie mówią, że moje dziecko nie będzie ofiarą i nie doświadczy przemocy od innych, molestowania, moje dziecko nie będzie gnębić innego dziecka, moje dziecko zawsze da sobie radę. Myślę, że bywa różnie. Myślę, że się staramy. Ale to jest myślenie życzeniowe. Tak byśmy chcieli. A świat za drzwiami naszego domu bywa trudny i łatwo w coś wdepnać. Różne rzeczy się dzieją. I różne rzeczy do nas przychodzą. 

Ja właściwie wiem, tylko jedną rzecz napewno. Że tyle nie wiem i tak mało wiem. Że wciąż tyle mnie zaskakuje, że tak niewiele potrafię przewidzieć i zgadnąć i zaplanować.

Staram się patrzeć i obserwować. Być uważną. Szczególnie na to jak zachowuje się moje dziecko. Może w porę wyczuję, że coś nie gra. Że sobie z czymś nie radzi. Że coś go przerasta. 

I jeszcze, wiem jedną rzecz napewno. Że chcę stać za plecami mojego dziecka. Żeby mógł się o mnie oprzeć. Cokolwiek się wydarzy w jego życiu. I żeby miał tą pewność, że ma to oparcie. Bo to ja jestem ta większa i ja mam wspierać. 

Czy to tylko tyle? Nie wiem….  

„Tato..powtarzam twoje słowa 
To moje drogowskazy 
Próbuje nimi żyć 
Tato… tato… 
Ja jednak jestem słaba 
I nie wiem czy wybaczysz mi 
Że taką jaką mnie uczyłeś nie umiem być 

Spróbuj mnie zrozumieć gdy mam pytań sto 
Twoje proste ścieżki dla mnie często kręte są 
I w chwilach zwątpienia nim znajdę drogę swą 
Będę błądzić zanim wrócę do twych rąk…”

Anna Maria Jopek „Spróbuj mówić kocham”.  

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

11 myśli na temat “Moje dziecko będzie właśnie takie! I nauczyć życia…!”

  1. Ostatnio zauważyłam jak bardzo podobny jest do mnie mój najstarszy syn, który niedawno się wyprowadził, opowiada czasem o codziennych, drobnych sprawach i okazuje się że są takie rzeczy rzeczy które ja zrobiłabym dokładnie tak samo, ale wcale tego go nie uczyłam, nie wymagałam…. Wiadomo, dzieci nie słuchają rodziców, tylko ich naśladują, ale tu pojawiają się ciekawe kombinacje, bo ma do wyboru repertuar mamy, taty i przede wszystkim swój własny. Dla rodzica, w każdym razie dla mnie ta kombinacja jest zawsze zaskoczeniem. To jest fascynujące. Ale kiedy jest się młodym można myśleć że pisze się scenariusz dla swojego dziecka. Kolega mojego syna powiedział ostatnio, że jego dzieci nie będą płakały, on je tak wychowa… Wszyscy się uśmiali, nawet ci, którzy dzieci nie mają, choć dla mnie powiało to grozą, ale może gdyby nie ta wiara że tak wiele od rodzica zależy to mało kto by się na rodzicielstwo decydował?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Gdzieś tam zawsze wychodzi, że to jednak nasze dziecko, i że jabłko nie pada daleko od jabłoni…
      Dla mnie też zabrzmiało to trochę strasznie. A co jest nie tak w tym, że dziecko płacze. Dorośli też płaczą. I wychodzi na to, że jesteśmy zdrowsi jak płaczemy niż jak nie płaczemy…

      Lubię to

    1. Co do relacji przyjacielskich, to nie wiem co masz na myśli, musiałabys / musiałbyś rozwinąć temat. Jeżeli chodzi o zaufanie dziecka do rodzica to się zgadza. I na tym zaufaniu się opiera to co napisałam, że dziecko wie, że się może o rodzica oprzeć. Ale trzeba pamiętać, że dziecko nie zawsze chce mówić, albo nie widzi samo w co wchodzi, bo je to przerasta i dlatego trzeba być uważnym…

      Lubię to

  2. Każdy z nas ma w sobie dziecko. Każdy z nas składa się tak naprawdę z masy wspomnień, chwil i ludzi, których spotkał na swojej drodze. To nie jest tak, że da się kogoś zaszufladkować i wrzucić do jednej kategorii. Dziecko czy osoba dorosła jednego dnia na daną sytuację zareaguje w dany sposób, a kolejnego może podjąć już zupełną inną decyzję. Każda osoba na naszej drodze daje nam coś od siebie i staje się naszą cząstką, bo to my każdego dnia budujemy swoje JA. Nieświadomie stajemy się zbieraniną spojrzeń, słów, relacji, chwil.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s