Upał, wczasy i nie-pisanie…

DSC_0653

Miałam szczytne plany, żeby pisać na wyjeździe, ale nie daję rady….

Upał 40 stopni, mąż i ojciec i gagatek robią swoje, i poddałam się. Leżę na plaży i pławię się w tym gorącu. Mąż i ojciec skacze przez fale z dzieckiem…mi woda z oceanu daje dygot, bo zimna wciąż, nie ważne jak gorące jest powietrze. A wieczorem leżę jak dętka, bo taka jest reakcją kogoś kto mieszka prawie cały rok na północy Europy, gdzie pogoda jest totalnie inna… Upał wysysa z energii, ale daje szansę aby zwolnić na całego. Bo się nie da inaczej. Zwolnione tempo jest bardzo przyjemne i dobrze poczuć, że przeciw naturze się tutaj w lecie nie podskoczy. Przynajmniej ja to zaakceptowałam…chociaż dla mnie akceptacja, że potrzebuje zwolnić nie jest łatwa i oczywista …

Jak wrócę, już niedługo, to zabiorę się za pisanie. Do tego czasu zapraszam na Instagram do mamazprademipodprad i tam będę się starała wieszać obrazki z podróży.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i życzę dużo słońca i ciepełka 🙂

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

10 myśli na temat “Upał, wczasy i nie-pisanie…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s