Spotkałam szczęśliwe Polki emigrantki …

_20150831_114433

Myślę sobie, że to kobiecie jest trudniej wyjechać niż mężczyźnie. Nasz cały proces myślowy jest potwornie skomplikowany. Plus dochodzą te wszystkie : muszę, nie powinnam, co ludzie powiedzą, nie uda mi się… Szczególnie to ostatnie : nie uda mi się.

To jest mnóstwo takich cienkich, ale silnych sznureczków, które trzymają nas w miejscu. W miejscu, które niekoniecznie jest dla nas dobre. Ale zasiedziałe. Czy też często jest dobre dla innych, a my zgadzamy się na to i robimy zbyt często to co powinnyśmy. Tak łatwo wzbudzić w nas poczucie winy. Właśnie…

I tak trudno jest się temu wszystkiemu przeciwstawić. Wyjazd może pomóc zobaczyć wszystko z innej perspektywy. Może być szansą na zmianę, szansą na przemyślenie wielu rzeczy z dala od miejsca, gdzie wszystko się zapętliło. Gdzie zrobiło się niezwykle trudno. Potrzebujemy dystansu i czasami lepiej, że dzielą nas kilometry. 

Myślę, że od rzeczy trudnych nie da się uciec. I one zawsze zrobią puk, puk do drzwi, nawet gdy będziemy gdzieś, gdzie wydawałoby się, że nas nie dosięgną. Ale z takiej oddali może być łatwiej spojrzeć na nie inaczej… 

Słyszałam już tak wiele różnych historii i nadal mam niedosyt. Bo wiele z nich jest z happy endem. I ja mogę czytać i słuchać je bez końca. To są właśnie te historie o szczęśliwych kobietach, które kiedyś stanęły przed ścianą… Zawsze jest wiele do stracenia, zawsze jest mnóstwo ludzi, mniej lub bardziej bliskich, którzy mają nam wiele za złe, zawsze jest nasze ogromne poczucie winy i nasz strach przed porażką. I nasze poczucie odpowiedzialności za wszystkich i za wszystko. Które bierzemy na siebie, szczególnie, jeżeli wszystko idzie źle.

I te kobiety zamykały znane drzwi i otwierały nowe. I myślę, że to nie było bez strachu. Bo do tego potrzebna jest odwaga. Ale wiem, że my kobiety ją mamy. I potem one zaczynały powoli żyć właściwie od nowa. To może dać poczucie wolności. I to jest miejsce, aby od nowa zobaczyć siebie. Często taką, której nie znamy, albo taką, którą dawno zapomniałyśmy.

Na to wszystko potrzeba czasami lat. I tego nie dostaje się z darmo. Bo to nowe, w nowym kraju trzeba poznać, oswoić, zaprzyjaźnić. Ale czytając to co i jak szczęśliwe kobiety piszą czy słuchając ich, jest to warte każdego dnia, aby znaleźć się w tym miejscu gdzie one są. Bo one żyją w zgodzie ze sobą. To w zgodzie ze sobą nie musi być takie jak moje, bo każda z nas jest inna. I dla każdej z nas coś innego się liczy. Ale chodzi o to, że one idą swoją własną drogą i uśmiechają się.

I to jest warte zachodu. Bo mamy tylko jedno Życie, o którym wiemy 😉

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

14 myśli na temat “Spotkałam szczęśliwe Polki emigrantki …”

  1. Pracuje jako tlumacz, i slysze wiele ludzkich historii o tym dlaczego wyemigrowali. One zadko kiedy sa piekne lub latwe. Ale pomimo wszystko tym ludziom sie udaje, czasami potrzebuja pomocy, ale tutaj moga ja dostac. najbardziej tragiczne sa te, gdzie 50-letnia kobieta z nastoletnimi dziecmi ucieka z kraju, bo w domu jest przemoc i alkohol a znikad pomocy. I potem pracuje w fabryce bo 60 godzin w tygodniu ale ma swoja godnosc i spokojne zycie. Szkoda tylko, ze u siebie nie mogla tego miec. Bo za stara zeby dostac prace, bo za dobrze jej jest zeby panstwo pomoglo.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Piszac, ze nie sa piekne mialam na mysli te polska czesc. Gdzie bylo zle i ciezko. Ta czesc juz w UK to pomimo wzlotow i upadkow najczesciej najlepsza przygoda ich zycia.

        Lubię to

  2. Emigracja, to nie wyrok. To mniej lub bardziej swiadomy wybor. Gdy moj maz dostal propozycje przeprowadzki do Dubaju zastanawialismy sie nad kazdym aspektem zycia w innym, egzotycznym swiecie. Poniewaz on juz wczesniej wyjezdzal do Emiratow I spedzal po kilka dni w tym zakatku swiata – nie mial zadnych obiekcji przed przeprowadzka. Zaproponowal mi, ze pojedziemy na tydzien, zebym zobaczyla czym Dubaj jest. A ja wtedy mu odpowiedzialam, ze pojade w ciemno. Dlaczego? Bo niezaleznie, czy jest to goraco arabskiej pustynii, deszczowe dni w Anglii, czy jeszcze jakies inne miejsce na swiecie – dopoki jestesmy razem – mozemy zyc gdziekolwiek. Po kilku latach uwazam, ze podjelam wlasciwa decyzje. Wydaje mi sie, ze zeby czuc sie szczesliwym – nalezy zaczac od samego siebie. Jezeli bedziemy patrzyli na decyzje o wyjezdzie w kategorii rozdrapywania ran I ostatniego nieszczescia – podswiadomie sami sobie zablokujemy prawo do szczescia.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie wiem, czy kobiety mają trudniej? Myślę, że to wszystko zależy od człowieka, niezależnie od płci. Emigracja nie jest wyrokiem, mimo całej świadomości wyboru i tak pozostaje wiele trudnych dylematów. Ja zawsze się ciesze, jak komuś się udaje. A tym bardziej wygrana smakuje podwójnie, jak się na nią ciężko zapracowalo. Świadczy to tylko o jakimś porządku świata, mimo wszystko… 😏

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ja też nie uważam iżby facetom było łatwiej emigrować. Dla nas to nie jest łatwe, choć bywa niektórzy tak o tym mówią chcac zrobić wątpliwe wrażenie. Nie podoba mi się też pisanie o tym w kategoriach wygranej czy sukcesu, sprawa jest taka że albo jest się bardziej czy w miarę zadowolonym z życia na emigracji pomimo mankamentów albo nie jest się wcale. Do tego potrzeba czasu i tego, jak napisaliście, nie dostaje się za darmo.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. To nie jest kwestia wygranej czy sukcesu, to nie ja napisałam? – to raczej tego aby nauczyć się życia w innym, nowym świecie. Takim „nie naszym” i takiej akceptacji tego świata, która pozwoli nam na jakieś spełnienie i szczęście, które też jest pasjami, bo są zawsze lepsze i gorsze dni… Ale tak jest gdziekolwiek by się żyło.

        Lubię to

      1. A myślisz, że faceci nie mają bajzlu w głowie podczas takich wyborów? Oczywiście, że mają. A to nie ułatwia w żaden sposób życia. Będę upierać się, że wszystko zależy od człowieka, niezależnie od płci 😊

        Lubię to

  4. Czytam, co napisałaś i myślę o tym jak jest u mnie. Lata temu podżyrowałam komuś w Polsce kredyt. Osoba ta nie płaciła i 120 000 przeszło na mnie. Wyjechałam z Polski mając 23 lata i taką sumę do spłacenia. Byłam pół roku po ślubie „z rozsądku, bo długo chodzimy”… z początku sprzatątałam, później otwarłam własną firmę sprzątającą. Małżonek dojechał. I zaczął się mój bieg do „nowego, lepszego” życia. W pewnym momencie trafiliśmy do firmy państwowej- świetne warunki płacowe, robota jak marzenie, dług w Polsce spłacony tylko… co wieczór kładę się spać, obok człowieka, którego nie znam. Kiedy poluzowaliśmy z nadgodzinami każde poszło w swoją stronę- swoje zainteresowania i swoje własne „złote góry”. Dziś mam 28 lat. Mam gwarancję zatrudnienia i myślę o wyprowadzce z domu, który był moim marzeniem. Nie jestem materialistką- wszystko Mu zostawię. Żeby rozpocząć nowe, lepsze życie…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ania, masz 28 lat, kobieto jesteś taka młoda… I powiem frazes, lepiej wcześniej niż za późno.
      Co do tego, że wszystko chcesz zostawić, to bym się na Twoim miejscu zastanowiła, bo co macie jest w połowie dzięki Tobie. Więc ja nie rozumiem, z jakiego powodu nie chcesz wziąć tego co się Ci słusznie należy, bo na to ciężko zapracowałas. Ale wybór jest Twój. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s