Ciało kobiety – jej wróg… Ujarzmić. Nie czuć…

wpid-girl-before-a-mirror.jpg

Mamy do ciała pozycję roszczeniową. Rzadko akceptujemy je takie jakie jest. Czy ktoś zna kobietę, która patrzy w lustro na siebie z uśmiechem i nie ucieka spojrzeniem z grymasem niezadowolenia na twarzy? Bo zmarszczki, bo brzuch nie taki, bo znów bolą barki i nie można podnieść z uśmiechem ramion…

Ciało ma nam służyć, ciało ma nie chorować, ciało ma nie boleć. Ciało ma być posłuszne… Bo my wiemy czego chcemy, a przynajmniej tak nam się wydaje. Chcemy wytresować nasze ciało tak, aby spełniło nasze oczekiwania. Jest jak wrogi obiekt.

Nie przychodzi nam w ogóle do głowy aby go posłuchać. Przystanać, zastanowić się jaki może być powód, że boli, że sztywne, że napięte, że nie czuję prawie nic jak dotykam brzucha, karku. Że nawet po serii ćwiczeń na siłowni, kiedy już minie ta faza, że poczujemy się lepiej, że się rozgrzejemy, że się nawet uśmiechniemy, bo endorfiny, to wciąż czujemy tą sztywność. Ten skurcz, który nie mija. Który był kiedyś, który wciąż jest.

Prawda jest taka, że jesteśmy ciałem i żyjemy przez ciało. I ciało czuje jako pierwsze, zanim poczuje głowa. Więc odcinamy się od ciała aby mniej czuć. Niektórzy ludzie od pracy z ciałem mówią, że my kobiety mamy zamrożone ciała aby przetrwać. Bo gdybyśmy czuły to wszystko to byłoby za dużo. Przygniotłoby to nas.

Wszystkie stresy, wszystkie smutki zostają w nas. Wszystkie łzy, te niewypłakane, wszystkie słowa niewypowiedziane, to wszystko zostało przełknięte i wciąż z nami jest.

Patrzę często na moje koty. Łaszą się, nie tylko dlatego, że są głodne. One łakną dotyku, tak jak my mają rozsiane po całym ciele receptory. Kochają jak się je głaszcze, drapie. Przeciągają się non stop. Tam jest tyle przyjemności i ich ciała są sprężyste i miękkie, i pełne gracji.

Czy ja myślę o tym aby się rozciągnąć kiedy mi przyjdzie ochota, podrapać się gdzieś tam, zwinąć się w kłębek i poleżeć, bo mam taką ochotę czy potrzebę? A może zakląć siarczyscie, krzyknąć głośno, czy kopnąć ścianę albo walnąć talerzem, bo inaczej eksploduję? Zazwyczaj przełykamy… Pakujemy te emocje z powrotem, jak w konserwy, bez szansy aby je porządnie poczuć. Wyrazić je…

Alexander Lowen, powiedział kiedyś, że nie będziesz nigdy w stanie się naprawdę śmiać kiedy nie potrafisz szlochać, że nie będziesz czuć radości, jeżeli nie potrafisz się złościć, i nie możesz poczuć prawdziwej przyjemności jeżeli zamrozilaś ból.

Poczuć, kiedyś trzeba zacząć. 

 

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

4 myśli na temat “Ciało kobiety – jej wróg… Ujarzmić. Nie czuć…”

  1. Nie tylko Wy kobiety tak macie. Facetom tez się zdarza widzieć niedoskonałości, nie słuchać siebie. Zapominać o podstawach przyjaźni jaźni z materiałem. Jednak tekst traktuje jako poradnik, czasami rzeczy oczywiste mimo wszystko muszą być wypowiedziane. W natłoku codzienności zapominamy o jakże ważnych podstawach. Dziekuje.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. dbaj o dom, dbaj o męża ,dbaj o dzieci, dbaj o wnuki,dbaj o synową i jej samopoczucie,dbaj o ciało, dbaj o zdrowie,dbaj o urode, dbaj o dusze i mozesz jeszcze zeskrobac tapete w kuchni

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę sobie Jaga-babo, że trzeba by priorytety przeżonglować i postawić siebie na pierwszym miejscu… Więc, jak już tam jesteśmy na początku listy, potem zajmiemy się jeszcze trochę mężem o dzieckiem, to na synowa i zdzieranie tapet nie zostanie nam czasu…
      Tak jak myślalam jak Ci odpisać, to przypomniało mi się, że w samolocie jest notatka czy procedura, że gdy cis się dzieje, to osoba dorosła najpierw maskę tlenowy zakłada sobie, a potem dziecku. Bo jak nie zależy sobie najpierw, to pomóc dziecku może juz nie być w stanie. Piję do tego, że im bardziej pomożemy i wesprzemy sobie, wtedy też jesteśmy w stanie dać coś od siebie innym, tym najbliższym… Inaczej pozostaje totalne zmęczenie, rozdrażnienie i frustracja. I będziemy fukac i czepiać się, zamiast mieć ten spokój, który przychodzi z rozkurczem ciała… Sciskam 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s