Alfabet emigrantki : D jak dziecko. Mieć dziecko w obcym kraju…

Fall-Baby

Mieć dziecko nie w Polsce. Czy to jest różnica gdzie? Chyba najważniejsze, żeby było tam gdzie rodzice są. Tak sobie o tym myślałam ostatnio i chyba to nie jest takie proste…

Też kiedyś nad tym nie myślałam, było prościej. Mam dziecko. I tyle. Potem któregoś razu kiedy byliśmy w Portugalii latem i mój gagatek powiedział, że chce do domu i chrzani już tą plażę, zobaczyłam ten wyraz oczu męża i ojca. Bo on kocha tą Portugalię, bo to jego ojczyzna. Ale dociera do niego coraz częściej, że ojczyzną jego syna jest Wielka Brytania. Ja też to poczułam dzisiaj kiedy mówiłam gagatkowi rano, że niedługo pojedziemy do dziadka i babci do Polski. I moje dziecko powiedziało, że woli iść do Holiday Club.

Wiem, że on mały, i że mało pojmuje tym swoim jeszcze małym rozumkiem. Ale nawet w takich detalach wychodzi, że on już ma gdzie indziej ten swój kraj. Gdzie indziej niż ja, czy mąż i ojciec. Że nigdy nie zatęskni za Sopotem i jego małymi uliczkami, za wietrzną polską plażą, nieważne czy to lato czy inna pora roku. Że lodowata woda w Portugalii nigdy nie wprawi go w taki dobry nastrój jak jego Tatę, i że biegi byków przez ulicę miasteczka, gdzie jego Tata się urodził będą tylko pewnym kolorytem lokalnym i zabawną rozrywką, a nie tym za czym będzie tęsknić.

Okazuje się, że to gdzie się dziecko urodzi ma takie ogromne znaczenie. Dziwne, że mniejsze dla niego niż dla jego rodziców. Bo jeżeli nie urodzi się w kraju Mamy czy Taty, to my wielu rzeczy, które czujemy nie będziemy chyba w stanie mu wytłumaczyć.

Poza tym, My nie potrafimy naszemu dziecko przybliżyć jego kraju, jego ojczyzny, bo ona nie nasza. Bo dla nas jest to obcy kraj. Pomimo, że oswojony.

Właściwie każdy z nas jest układanką z puzzli. Ja mojemu dziecko dałam dodatkowe kawałki, których kompletnie nie znam. One są tak inne od moich…

 

PS. Idea Alfabetu emigranta / emigrantki powstała w głowie Dee Doroty Lukasik, która jest w Klubie Polek na Obczyźnie i też założyła stronę na Facebook – Alfabet Emigracji. Zapraszam… 

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

16 myśli na temat “Alfabet emigrantki : D jak dziecko. Mieć dziecko w obcym kraju…”

  1. Mój syn cieszy się gdy jedziemy do dziadków do Polski. Przychodzą jednak wieczory gdy taki na pół płaczący mówi: „chcę już do mojego domku, do Szwajcarii”. Wyjechaliśmy gdy miał 2 latka, pamięta nasze mieszkanie w Polsce bo gdy je odwiedziliśmy pytał czy to jego domek i czy mieszka tam pani (lokatorka). Choć nie wiem jak dziadkowie by skakali wkoło niego, czego by mu nie kupili to on swoje zabawki, łóżeczko i kolegów ma właśnie za granicą. Ja się zachwycam widokami i architekturą a dla niego to za kilka lat będzie całkiem zwyczajne…

    Polubione przez 1 osoba

  2. To przede wszystkim ukazuje problemy, z którymi styka się człowiek na emigracji, jedno jest jednak pewne. W takiej sytuacji nie można powiedzieć na obczyźnie. Fajny tekst, jak zwykle😊

    Polubione przez 1 osoba

  3. Przypomniałam sobie siebie jako dziecko i… byłam taka jak Twój syn.
    Moja mama pochodzi z drugiego końca Polski a miejsce jest naprawdę niczego sobie i ma swoje walory, ciekawą architekturę i piękne krajobrazy. Opowiadała mi dużo o swoim rodzinnym mieście. W końcu zabrała mnie tam na wycieczkę. Pokazała kamienice w której się urodziła, budynek szkoły do której chodziła, park po którym spacerowała, różne zabytki i miejsca gdzie sama się bawiła jako dziecko.
    A ja byłam tym znudzona, po kilku godzinach spaceru po tym mieście miałam dość i ciągle marudziłam a na zabytkowe kamienice mówiłam, że to jakieś stare budy. Mama robiła wszystko by mnie zainteresować i czułam, że mnie ciągnie na siłę. Teraz patrzę na to inaczej i powinnam się wstydzić tamtego zachowania. Ale to jest dobry przykład tego o czym piszesz. Byłam tylko dzieckiem urodzonym gdzie indziej.
    Każdy ma sentyment do swego miejsca urodzenia i dziecko może mieć znacznie inny a co dopiero jak to zagranicą. Ja jeśli będę mieć dziecko to liczę się z tym, ze znajdę się w Twojej sytuacji. Mama jeden kraj, tata drugi a miejsce urodzenia dziecka trzeci. Jak bym pokazała dziecku moje rodzinne miasto w Polsce to też może padać z nudów. Warto mimo wszystko zainteresować je, bo kto wie, może się uda.
    Ale trzeba się z tym liczyć, że je może kręcić coś zupełnie innego i moje sentymenty, brzydko mówiąc – mieć gdzieś. Najlpepiej poczekac aż dorośnie, tak jak ja bo teraz rozumiem sentymenty mojej mamy. Kiedy jako dorosła ponownie tam byłam zaczelam to miejsce odkrywać na nowo i zrozumiażam, że dla mojej mamy miało ono wielką wartość. A obecnie uwielbiam odkrywać nowe miejsca owiane historią różnych ludzi.
    Może jak Twój syn dorośnie, to świadomie odkryje Polske i Portugalię na nowo. Jako dzieci jesteśmy niestety małymi egoistami przyzwyczajonymi do tego co tylko nasze – tak określiłabym siebie w tamtych czasach : ) Ale jako dorośli zmieniamy się, mamy większą empatię i zrozumienie do tego co czują i co lubią inni.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Byłaś dzieckiem, patrzyłas inaczej, nie ma się czego wstydzić. A dziecko nie jest egoista, postrzega inaczej, ma inną percepcję czasu, tego co wokół niż my.. Może potem chociaż trochę zrozumie nas i nasze tęsknoty za naszymi krajami. A może i nie, bo tak też może być. Może on znajdzie w tych krajach jego rodziców zupełnie inne punkty zaczepienia… I to też będzie ok… 🙂

      Lubię to

  4. Psy nas ratuja. Nasz syn urodzony w UK, wychowany w Emiratach… Z ojca Francuza I matki Polki. Ostatnie 5-tygodniowe wakacje w Polsce byly wypelnione zabawa z psem mojej mamy. Dlatego uwielbia jezdzic do Polski. U mojej tesciowej sa 3 psy, stad jeszcze wieksze uwielbienie dla Francji… Co do swiadomosci naszego syna – nie utozsamia sie z Emiratami chociaz spedzil tutaj prawie trzy lata swojego krotkiego zycia. Wyglada jak biala plamka na tle swoich kolegow i w wieku lat 7 ma swiadomosc, ze jego miejsce jest gdzies indziej. Ze nasz pobyt tutaj, to tylko „tymczasowosc” i ze nie jest to nasz dom. Co wiecej, pamieta zycie w Anglii, przedszkole i kolegow, ale nie chce tam wracac… Moze wyhodowalismy nastepne pokolenie „ludu koczujacego” a moze sam kiedys znajdzie miejsce, w ktorym zechce osiasc na stale, kto wie?

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ja, chociaż urodziłam się w tym samym mieście, co moi Rodzice, nie patrzę na to miejsce z sentymentem. Po pierwsze: to są zupełnie inne miasta, jeśli na nie patrzeć oczami Rodziców i moimi. Po drugie: sentyment nie zawsze jest nierozerwalnie związany z miejscem urodzenia. Ja mam inne Miejsca niż oni.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie wiem, jak tak patrzę wokół i pytam ludzi czasami, to wszyscy mają sentyment do miejsca gdzie się urodzili bądź spędzili dzieciństwo. Nie sądzę, że jestem w stanie przekazać mojemu dziecku to co ja widzę moimi oczami przez pryzmat pamięci też. Chciałabym czasami, żeby tęsknił za wiatrem od morzamorza, tak jak ja. Chociaż tyle. Ale nawet nie wiem czy to możliwe, on bywa w Polsce zbyt rzadko i zbyt krótko…

      Lubię to

  6. Ja kiedys mialam kolege, z mamy Szwedki i taty Marokanczyka. Jak sie go pytalam, gdzie jest jego ojczyzna, to mowil, ze Francja, bo tam spedzil lata szkolne. W Szwecji byl zawsze Arabem, w Maroku- Europejczykiem.
    Z drugiej strony moj maz jest Szwajcarem z mamy Polki. Dla niego Polska to zawsze raj nieosiagalny, czasami marzy sobie, ze kiedys sie tam przeprowadzimy. Miejsce dziadkow, wakacji w Polsce, licznej rodziny i kuzynow, z ktorymi utrzymuje bliski kontakt teraz, gdy jest juz dorosly.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s