Emigranci wkurzają Polaków : Ty uciekłeś, a mnie jest gorzej! Musi Ci być dobrze, bo wracać nie chcesz…

_20151015_102521

Bo jak jest coś nie tak, to trzeba na kogoś zwalić winę. Emigranci się do tego doskonale nadają, bo otwarcie mówią, że jest im zagranicą łatwiej żyć. I nie chcą wracać. Chociaż ta prawda ma zazwyczaj drugie dno… Ale to tylko my rozumiemy…

Jak to jest, że my emigranci, wydaje mi się, jesteśmy specyficznie odbierani przez Polaków. Wszyscy myślą, że życie zagranicą jest takie cacy. Jak na obrazku powyżej. Czasami sami się podkładamy, opowiadajac „cuda wianki”, ale częściej służymy chyba jako „chłopiec do bicia” i niejako na nas projektuje się dużo frustracji, których życie w Polsce przynosi niemało.

Bo wszyscy Polacy powinni siedzieć w kupie i na dupie. I razem znosić trudy i niesprawiedliwości polityczne, ekonomiczne, społeczne… Ale nie, bo niektórzy, no ponad 2 miliony, zabrało tą „dupę w troki” i wyjechało. Nie chciało „razem” i „solidarnie” siedzieć i czekać, aż będzie lepiej. To jest chyba ten największy zarzut. Że się wyłamaliśmy z tego „razem”.

Oczywiście, teraz Ci którzy zostali mają gorzej. Zawsze jakaś gazeta napisze o faktach ekonomicznych, że PKB, że emerytury. Inna napisze, że rodziny się rozpadają, bo mąż wyjechał i założył nową rodzinę. Albo żona wyjechała i porzuciła męża… Tylko, że takie rzeczy zdarzają się też i wtedy kiedy ktoś wyjedzie do pracy do Warszawy z małego miasteczka… Poza tym jest tendencja, że całe rodziny wyjeżdżają teraz razem. Ale to nieważne, najważniejsze, żeby znaleźć jakiegoś „haka” i już od komentarzy na tych strasznych emigrantów, internety się grzeją do czerwoności. A wszystko dzięki temu aby gazety się lepiej sprzedawały albo portal informacyjny miał większą liczbę kliknięć.

Być może Ci, którzy zostali w Polsce, jednak czują, że dokonali gorszego wyboru. I to może tutaj jest ten „pies pogrzebany”, że poczucie odniesionej w jakimś sensie porażki wyzwala tą zazdrość i poirytowanie, a co za tym idzie krytykę emigracji w ogóle.

A my? Emigranci? No, my też się zręcznie podkładamy, bo nie lubimy opowiadać, że o naszych porażkach i rozczarowaniach. Może też widzimy, że nam właściwie nikt nie wierzy. Bo wolimy walnąć na Facebook śliczne zdjęcie uśmiechniętej rodziny, w najlepszych ciuchach, z wczasów w ciepłych krajach. A naprawdę to nie wszystko jest tak ładnie. Sami wiemy. Ale często chcemy, aby nam ktoś trochę zazdrościł. To ludzkie. Utwierdzamy się wtedy bardziej w przekonaniu, że napewno dokonaliśmy dobrego wyboru (to ciekawe Polacy i tu i tam, zastanawiają się nad swoim wyborem). Bo do końca nie jesteśmy pewni, prawda? I myślę, że nigdy nie będziemy. Bo tak to już z nami jest…

A za nami emigrantami wciąż chodzi pytanie : Czy kiedyś wrócimy? Kiedy? Czy tam coś będzie na nas czekać? Czy może ktoś?

Nie wiemy. Ne ma żadnych gwarancji…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

15 myśli na temat “Emigranci wkurzają Polaków : Ty uciekłeś, a mnie jest gorzej! Musi Ci być dobrze, bo wracać nie chcesz…”

  1. „…Bo do końca nie jesteśmy pewni, prawda? I myślę, że nigdy nie będziemy. Bo tak to już z nami jest……”
    A ja nie mam takich dylematów – jestem pewny, tak zdecydowałem. Świadomie zdecydowałem o emigracji.
    To jest chyba duży problem wielu Polaków my nie decydujemy.
    złożyło się… szwagier załatwił robotę, gdzie? a gdzieś tam… musiałem…. bo inni…. bo…
    Ci którzy siedzą TAM nie zdecydowali się wyjechać ale równocześnie nie podjęli decyzji że nie wyjeżdżają
    Ci którzy są TU też nie podjęli świadomej decyzji, tylko jakoś tak im wyszło i tak już jest… na razie bo może jednak wrócę… ale nie wiem… na razie latam do Polski co dwa miesiące…
    wciąż w takim zawieszeniu…
    Oczywiście jest taka możliwość że w pewnym momencie zdecyduje inaczej i albo pojadę do
    Polski (nie, nie „wrócę” ale raczej „pojadę” – po raz kolejny zmienię miejsce życia – będzie to raczej emigracja do Polski niż powrót) albo pojadę w inne miejsce – ale znów będzie to MOJA decyzja.
    Nie ma nic złego w podejmowaniu kolejnych decyzji – problemem jest nieumiejętność ich podejmowania

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz, nie wiem. To jest taka decyzja, która nie pali za sobą mostów. To nie jest taki do końca wóz albo przewóz. Dlatego może myślę , że nie jesteśmy do końca pewni. Zawsze jest jakieś zawieszenie, jakieś niedopowiedzenie? Ha, nawet nie wiem jak to ująć. Może, bo późno już 😉 Pozdrawiam 🙂

      Lubię to

      1. Myślę że podejmowaanie decyzji a palenie mostów to zupełnie coś innego. Można spalić za sobą mosty bez naszej świadomej chęci i decyzji.
        Gdy podejmujemy decyzję świadomie i po (choćby najkrótszym) przemyśleniu sprawy znaczy że to JA decyduje, to JA (cokolwiek dzieje się na zewnątrz) zdecydowałem że pojadę i będę tam mieszkać. To JA jestem odpowiedzialny za to co się ze mną dzieje. Co to zmienia?
        Z jednej strony poczucie że to JA kieruję swoim życiem i dzięki temu odczuwana wolność, choć i świadomość wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny i życie.
        Myślę że właśnie tej świadomości Polacy się boją, albo może po prostu jej nie znamy bo kto mógł jej nas nauczyć?
        Ludzie czują się niepewni i nieszczęśliwi bo wciąż czują się „zawieszeni”, wciąż nie do końca zdecydowali.
        Ale decyzja nie oznacza że już na zawsze w tym miejscu i koniec – zmieni się sytuacja, zmienią się moje potrzeby, czy moje chęci – to mogę podjąć kolejną decyzję (np. zamieszkania w Polsce)
        Ten problem nie dotyczy jedynie osób na „zagranicy”, to samo tyczy się osób które wyjechały pracować do W-wy czy innego większego miasta – ale znów „Bo tak jakoś wyszło….

        Polubione przez 1 osoba

      2. Inkognit, a co z tym co nieświadome? I JA nie u gryzie tego, bo nie ma zielonego pojęcia, że ma bagaż jeszcze dodatkowy? A nawet z tym świadomym mamy problem… A może my Polacy tak mamy, że my niepewni i często smutni czy wręcz nieszczęśliwi coby się nie działo… Pozdrawiam serdecznie 🌞

        Lubię to

  2. Tekst jak zwykle bardzo dobry, fajnie się go czyta. Choć temat… Coz z prawdą jest jak z prostytutka, wielu jej pragnie, trzeba za nią zapłacić i nikt jej nie kocha. Z drugiej strony, wszystkie tematy, które dotyczą nas, Polaków są trudne. Jesteśmy bardzo zawistnym narodem, z wrodzona wrogościa do czyjegoś sukcesu. Z kolei my wiedząc o tym, roztaczamy wokół siebie otoczkę mistycznego sukcesu, ukrywając jednocześnie niekiedy porażki i rzeczywista trudność drogi do celu. Ludzie pełni sprzeczności. Jednak myślę, że te cechy charakteryzują nie tylko Polaków, emigrantów lecz przede wszystkim ludzie, niezależnie od pochodzenia. Po prostu we wszystkim należy mieć umiar i zachować zdrowe proporcje, w chwaleniu się, jak i komentowaniu innych.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s