Wartość kobiety : niewystarczająco dobra…

FB_IMG_1443944315336

Jestem kobietą. Chyba powinnam być wystarczająco dobra i dążyć do tego aby być lepszą. Tak myślałam, ale zmieniłam zdanie… Wolę być taką jaka jestem. Zwyczajną…

Miałam pisać o czymś innym. Polemizować z tym, o czym dyskutowałam wczoraj z dwoma Panami, którzy skomentowali mnie osobiście, a nie to co napisałam. Tak się zdarza. To jest ciekawe, ludzie twierdzą, że nie robią wycieczek personalnych z ocenianiem, ale robią. Bo tak jest prościej niż popatrzeć co ich ruszyło w środku. Ale ja nie o tym chcę…

Pomyślałam o tym, że wartość kobiety jest dziwna. To, że jest się kobietą, powinno warunkować to, że mam wartość. Tak jak bycie po prostu człowiekiem. A tak nie jest. Bo ja sama nie znam swojej wartości. Nie jestem jej pewna. Bo patrzę naokoło aby ją znaleźć.

Bo ja nie ufam swojemu postrzeganiu. Dlatego szukam swojego odbicia w oczach innych. To nie jest źle. Bo tam można dużo znaleźć o sobie. Bo oni mi pokażą to czego szukam. Chociaż nie wszyscy, bo większość z nich guzik o mnie wie. Ale ja tam też szukam aprobaty. Akceptacji, której sama nie potrafię sobie dać. Której sama sobie odmawiam. Pozwolenia sobie.

Pozwolenie sobie na brak pewności, na to, że „nie wiem”. Na to, że nie mam ochoty się dopasować. Ale chcę przynależeć. Na to, że nie zawsze jestem „fajna”. Robiłam dobre rzeczy i robiłam złe rzeczy. I, że czasami sama siebie nie rozumiem, jestem kompletnie irracjonalna i dziwna. I nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Że bywam świetną żoną i nią nie bywam, oj nie… Że moje macierzyństwo nie jest łatwe, ale jestem wstanie rozszarpać każdego, kto chce skrzywdzić moje dziecko. Bywam chamowata i obcesowa, szczególnie jeżeli chodzi o tych co mają coś do mojego gagatka.

I coraz częściej chodzę bez makijażu jak mi się nie chce i z fryzurą, która woła o pomstę do nieba. Bo mam taki dzień, dni. Myślę sobie czasami, że kryzys tożsamości zaczyna się po czterdziestce. No przynajmniej u mnie się zaczął. Całe szczęście…

Zaakceptować swoją bezbronność. Co daje mi przyzwolenie na popełnienie błędów i bycie niewystarczająco dobrą. I to jest ok. Bo tu chodzi nie o motywację, o pozytyw, o wyższą świadomość, mi chodzi o autentyczność… I zwyczajność.

Bez myślenia co by tutaj jeszcze podszlifować, polepszyć, popracować nad tym i nad tamtym. Coby być lepszą. Taki slogan naszych czasów. Polepszyć się, bo inaczej co? Będziemy odstawać. Hm… Tak mówią, czy trzeba wierzyć we wszystko co mówią? Życie samo mnie postawi przed takimi okolicznościami, że się będę szlifować nawet o tym nie wiedząc, nie myśląc, nie będę miała wyboru.

U mnie wciąż jest to proces. Czyli jak mówią Angole : WORK IN PROGRESS. Po naszemu : ROBOTY W TOKU…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

14 myśli na temat “Wartość kobiety : niewystarczająco dobra…”

  1. no własnie, co też tych panow ruszylo w ich srodku,moze chcieli by widziec Ciebie inną, inaczej piszącą, o czyms innym, o tym co ich interesuje. Powinni sami zacząć pisać bloga o tym co ich interesuje.Jak kobieta jest zwyczajna to zle a jak się stara, że tak powiem, nadążyc za potrzebami otoczenia, to jej przylepią ze nie ma wlasnego zdania, nie realizuje siebie i swoich potrzeb itp.Kazdy ma prawo do bycia sobą i osiagniecia w zadowalajajacym stopniu poczucia wlasnego zadowolenia.Te co zawsze są trendy tracą siebie bo żyją dla trendów, a te szybciej się zmieniają niż nam zmarszczek przybywa.I tu poczulam blogoslawioną pewnośc ze czasem bywa ze czas biegnie wolno, wolniej od trendow, bo te depcza sobie po piętach. Kiedyś mialam lat 40. AŻ .Teraz mam 66. TYLKO.Moze na tym polega ta wyzsza swiadomosc a nie na zaliczeniu kolejnego kursu u swietlistego guru a moze kobietom po prostu łatwiej bo nie martwią się czy im coś stoi czy lezy

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie wiem co Panów interesowało, bo oni się skupili na mnie i na tym jaka ja jestem, bo oni mnie świetnie znali, nawet nie wiem czy dokładnie przeczytali tekst…
      Nie wiem jak z tą wyższą świadomością, bo ja coraz częściej myślę, że prosta dziewczyna jestem i interesuje mnie coby siedzieć na tylku i nauczyć się patrzeć wokół. Bo to wcale nie takie proste… Pozdrawiam serdecznie 🌟

      Polubienie

  2. Nie wiele osób potrafi, tak szczerze o sobie napisać, nie wiele osób potrafi być szczerym przed samym sobą. Jak zwykle mądrze i dobrze napisane. Mógłbym, a nawet uczę się od Ciebie. Kłaniam się! 😊

    Polubione przez 1 osoba

  3. kazdy facet ma w sobie troche kobiety tak jak kazda kobieta ma w sobie trochę faceta, moze dlatego mozna się uczyc wzajemnie, a podobno mężczyzna prawdziwie meski to taki co akceptuje te swoją kobiecą częśc,moze i kobiet to dotyczy.Tylko zaznaczam że to nie moje odkrycie, zerżnęłam z jakiegos psychologicznego dzieła i tak od dłuższego już czasu poszukuję w sobie tego męskiego kawałka.A moze za jakis czas napisza cos innego i moje poszukiwania okażą się bezcelowe.Wszak teraz głosno jest o transmutacji tylko sie tak zastanawiam czy my się mamy transmutować /tylko jak/ czy nas przetransmutują / tylko kto/

    Polubione przez 1 osoba

  4. Jaga baba, nie musisz szukać;-), to się dzieje samo, tylko wymaga czasu. Na poziomie biologicznym przez zmiany poziomu hormonów u starszych panów okrągleją piersi i brzuchy, a u pań pojawiają się jakieś włoski na brodzie, które starannie usuwają pensetą. Ale to są bardzo subtelne jak to określasz transmutacje. Natomiast na poziomie życiowym prędzej czy później pojawią się przed nami takie zadania, że aby im podołać, trzeba w sobie znaleźć męskie cechy, nie tylko odwagę i siłę, bo to od wiek wieków musiałyśmy mieć, chodzi mi o ten cudowny męski dystans i niekomplikowanie emocjonalnych zobowiązań. I o dziwo te nowe męskie cechy są konieczne, aby zachować w sobie cechy kobiece. Aby otoczyć kobiecą troską najbliższych trzeba czasem zachować się chamsko wobec wampira, bo grzeczność i asertywność niekoniecznie zadziałają, a doba ma tyle godzin ile ma, nie więcej, to tak w nawiązaniu do wcześniejszego wpisu.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s