Mieszkam w Wielkiej Brytanii i do czego nie mogę się wciąż tutaj przyzwyczaić…

E0rjBc4SeGfQebVEMAPI_autumn london 400x300

Trzeba ponarzekać!!! Bo Polacy w Polsce zawsze mi mówią, że Wielka Brytania to kraj „miodem i mlekiem płynący”. Aż głupio się nie zgodzić. Bo w końcu każdy wie lepiej, szczególnie ten, który tutaj nie był…

Problem ze mną jest taki, że ja generalnie ten kraj lubię. I lista tego co lubię jest bardzo długa. Począwszy od pogody (tak, tak, pogoda mi leży), przez architekturę, moje ukochane parki o rzut beretem jest zawsze kolejny, większy lub mniejszy, przez BBC, angielskie seriale, zbieranie kup po psach pod karą £100 od kupy, świątecznych „mince pies”, uśmiechów obcych ludzi i „hello” wszędzie itd itd…

No dobra, bo się nudno robi. Nie może wszystko być ok przecież. No więc mała garstka rzeczy na „Nie”, które mi się tutaj uzbierały po 11 latach na Brytyjskiej Wyspie…

Angielski shopoholizm – kupują tutaj ludzie bez opamiętania. W Polsce mówimy, że zawsze jest okazja aby się napić. Tutaj zawsze jest okazja aby iść na zakupy i coś kupić. Jedne święta się kończą, inne zaczynają, parę miesięcy wcześniej, tak jak Boże Narodzenie już przypomina o sobie w październiku… Wszystkie Bank Holiday też służą do tego aby iść na zakupy. Nie wiedziałam nigdy, że aż tyle można kupować. Ale teraz wiem… Na szczęście istnieje instytucja Charity shops i tam myślę, że połowa z tych zakupów idzie po jakimś czasie. Cel szczytny i dobrze pomyślana forma „recyclingu”. Przeze mnie bardzo polubiona…

Morze, czyli większa woda – nie mówię o uroczych rzeczkach, kanałach w Londynie czy oczkach wodnych szumnie zwanych jeziorami w parkach. Mówię o dużej Wodzie. Jako, że jestem z Gdańska to wiem o czym mówię. Bo morze to jest moja wielka tęsknota. A tutaj jest z tym różnie. Zawsze jeździłam do większej Wody blisko czyli okolice Dover bądź Kent, gdzie mieszkają nasi przyjaciele. No i kicha jest. Te malutkie plaże, nie – plaże, ten piasek dziwny taki, no i woda też dziwna. Wiem, wiem, że Kornwalia, że Szkocja. Ale najbliżej mnie jest beznadzieja. Do sensownego Morza z sensowna plażą to temu daleko niestety.

Chleb angielski – dla mnie niejadalny. I trzeba naprawdę trochę poszukać, żeby znaleźć coś dobrego. Bo w zwykłym sklepie koło domu się nie uświadczy niczego coby chlebem można było nazwać. Reszta angielskiego jedzenia może być, z wyjątkiem angielskiej kiełbasy. Nawet nie wiem dlaczego nazywają to kiełbasą. No cóż, co kraj to smak.

James Bond – nie rozumiem fenomenu. Zasypiam na każdym filmie z Bondem. Czasami mają atrakcyjne kobiety tam. Ale też nie zawsze. Niby zręcznie zrobione, niby ładne obrazki między innymi Londynu, ale mnie ten film nie bierze. Koniec, kropka… Portugalski mąż i ojciec próbował przekonać, bo połknął bakcyla Bondowego, ale nie dał rady…

Ktoś może spytać o Anglików. Czy ich lubię? Generalnie tak. Na 100 Anglików sensownych, przypada średnio jeden Polak, który potrafi wkurzyć na maksa… tak bywa… I chyba nic się z tym nie da zrobić.

Wychodzi na to, że Wielka Brytania to cudny kraj… Czyli Polacy w Polsce wiedzą co mówią 😉

 

Ten projekt dedykujemy – Klub Polki na Obczyźnie, akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM” -Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą.
Więcej info:https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

21 myśli na temat “Mieszkam w Wielkiej Brytanii i do czego nie mogę się wciąż tutaj przyzwyczaić…”

    1. A mi jedzenie tu w ogóle nie wchodzi.. Wszystko nastawione na jak najmniejszy nakład sił. Doszło do tego że w supermarketach sprzedają np obrane i pokrojone ziemniaki czy cebulę… Architektura? Pisał się boże.. Zrobione na szybko szopy z czerwonej cegiełki wyglądające tak samo.. Brudne, zagrzybiale i bardzo kiepsko wyposażone domy to bolączką UK

      Polubienie

  1. Chleb i kiełbasa zdecydowanie niejadalne, choć już mam miejsca, gdzie smakuje lepiej, shopoholizm to prawda, już Napoleon mówił, że najlepsza rozrywka Anglików to zakupy. Morze mam 40 min ode mnie bo mieszkam w Kent i niektóre plaże są ok, ale ja i tak jeżdzę ‚za morze’ czyli do Francji. Z tym Hello wszędzie to mam spory problem, łatwiej od nieznajomego niż sąsiada. A Bonda uwielbiam! Za niewiarygodność, za gadżety i szybkie samochody, za uśmiech i dżentelmeństwo. Pogoda to moje przekleństwo niestety, jestem zależna od niej, więc sama rozumiesz.
    Zgadzam się jednak z Tobą, ż Anglia to fajny kraj. Zwłaszcza tu u mnie w Kent, gdzie zielono i pięknie

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja pokochałam Wielką Brytanię i choć już tam nie mieszkam, nie wykluczam powrotu. Znajduję ją jako moją drugą ojczyznę. Wiele aspektów na to wpłynęło było. Jak każdym człowiekiem i mną targają mieszane uczucia. Fakt chleb i kiełbasa no k***a dramat. Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych dostatecznie obelżywych słów by móc opisać ogrom dramatu jakim są te produkty. Ale za to pokochałem małe, klimatyczne mieścinki i hermetyczność społeczeństwa, niezależnie od kulturowego tła. Można by wymieniać tak długo. O tak! Jeszcze puby, wyjątkowe o swoim klimacie. Trochę mi tęskno do wysp… No i street food, niezdrowy. Ale jaki smaczny. Dobra starczy, jak przystało na koguta domowego, wracam do kuchni, where I surely belong… 😂

    Polubione przez 1 osoba

  3. ok to też się wypowiem coby pomarudzić – plaże to u nas pikne są (Szkocja) a najpikniejsza to chyba ta koło St.Andreas znana z Rydwanów Ognia… Co do chleba to nie mam spinki nawet w marketach można kupić coś dobrego (fakt że razowca nie dostanę – ale jak byłem ostatnio na urlopie w Polszcze to przemierzyłem wszystkie okoliczne piekarnie i nic… całe szczęście że namierzyłem ryneczek i chłopa co to sam chleb piecze)
    Co do kiełbasy – problem jest taki że na wyspach nie mają kiełbasy – oni mają rodzaj parówki, a tylko my mylnie przetłumaczyliśmy że to „kiełbasa” – to po prostu odmienny rodzaj i tyle – a czy zjadliwy … no to już inna kwestia, choć jak jadłem danie zaserwowane przez tutejszą gospodynie to te ichnie kiełbaski były … palce lizać – naprawdę!
    Co tam było jeszcze?
    a Bond – sorki – ja jestem fanem …. jesztem dziejmsz Bond…. sami rozumiecie… 😉
    Za to wiele osób nie kuma Doktora – to jest tutaj naprawdę ewenemet – choć jak człowiek dłużej posiedzi i przywyknie to zaczyna i to kumać…
    co tam dalej? … sklepoholizm? hmmm mieszkam na wsi i do miasta jedziemy Pani raz w tygodniu na zakupy więc mi to nie przeszkadza… 😉
    A co od jedzenia – to niema nic lepszego nad rybę z frytkami… takią świerzą, prosto z kutra… albo Arbroath Smokies… mniam mniam….

    😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Te, a Ty napewno z Polszy jesteś? Bo nie wierzę… Ja też lubię tutejsze fish & chips są zupełnie do rzeczy. A świąteczne mince pies, jak się wie które to są pycha! Sporo tego fajnego jest…
      A z chlebem w Polsce to już teraz różnie bywa, fakt, nawet moi rodzice się skarżą… Pozdrawiam serdecznie 🙂

      Polubienie

      1. z Polszy z Polszy tylko już lata tutaj mi mineły i powoli się przepotwarzam …. 😉
        a co do ryby to po prostu trzeba wiedzie gdzie dobrze zjejść (jadłem też takie potworki o których niewarto nawet pamiętać) ja miałem szczęście jeść w najlepszych Fish & Cips w UK roku 2013, 2014, 2015 … tak to jest jak się mieszka w Szkocji 😉 A co do mince pies – właśnie jutro będę sobie piekł pierwsze w tym roku … 😉
        pozdrawiam!

        Polubione przez 1 osoba

  4. Angielska pogoda nie oszukujmy się Polakowi nie dogodzisz 😉 w Anglii za dużo deszczu a w Polsce za gorąco lub za dużo śniegu. Mi tylko bardzo przeszkadza jak robie dwa kroki do przodu a trzy do tyłu bo tak wieje . Co do chleba był okres ze w Morissonie trafiłam na chleb pod nazwą French style bread , smakował lepiej niż ten polski nawet w Polsce. Niby zakupoholizm I szybko pojawiają się świąteczne dodatki ale też ma to swoje wytłumaczenie , dostając tygodniowki ciężko zrobić na raz wszystkie zakupy, a atmosfera wprowadzająca świąteczny nastrój jest lepsza niż na robienie się na święta i później juz nawet ta choinka nie cieszy tylko myślisz .. eh i zaraz ja musze rozebrać. Mnie osobiście najbardziej irytuje narzekanie na służbę zdrowia angielską, fakt inna jak to do czego człowiek się przyzwyczaił ale jakoś trzeba się przyzwyczaić.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Właśnie nie rozumiem za bardzo narzekań na angielską służbę zdrowia? Bo lekarz konował to się w Polsce też trafia.. A dostęp do lekarza tutaj znacznie łatwiejszy, moim zdaniem, a i ludzie ze służby zdrowia milsi są niż w Polsce i bardziej pomocni też… Pozdrawiam serdecznie 🙂

      Polubienie

  5. Hmmm…. Co do plaży się zgodze- są okropne. Nie tak jak u nas piękne piaszczyste plaże na których można rozłożyć się plackiem i odpoczywać. Coś pięknego. Chleb- tak samo tragedia. Nie rozumiem jak można jeść takie coś dzień w dzień. Co do zakupów to je Lubie. Zawsze poprawiają mi humor i chyba są lekarstwem na wszystko 🙂 taką moja mała adictio- kuracja hehe

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s