Autyzm – dzieci w kolorze niewinności… I ich Matki.

PhotoGrid_1448534243393

Autyzm. Co my o nim wiemy. Tak naprawdę niewiele. Prawie nic. W tej chwili jest to temat tak rozległy i złożony, że rzadko kto go ogarnia. Pomimo, że opisany jest ze wszystkich stron. Ja patrzę trochę inaczej…

Kiedy byłam dzieckiem miałam lunetę, w której były kolorowe szkiełka. Patrzyło się pod światło i kręciło lunetą, a szkiełka układały się za każdym razem w inny wzór. Zawsze inny. Niepowtarzalny. Tak jest z dziećmi z autyzmem. Każde z nich jest inne. Niepowtarzalne.

To jest bardzo specyficzne spectrum. Mówimy Spectrum Autyzmu, bo jest to dysfunkcja systemowa, obejmująca wiele organów i systemów w ciele : system trawienny, immunologiczny, endokrynologiczny, neurologiczny i psychologiczny… Więc to nie jest tak, że dziecko autystyczne ma tylko problem z samym rozpoznaniem i dalej zrozumieniem emocji, i co za tym idzie wyrażaniem swoich emocji. Tam jest dużo, dużo więcej… Nie upraszczajmy kiedy myślimy autyzm.

Autyzm jest nieodgadniony, zupełnie nie można go pojąć. Bo tam jedna rzecz wiąże się z drugą, nie wiadomo czasami co ma wpływ na co? Czy stres jest katalizatorem czy problemy jelitowo – trawienne czy zaburzenia neurologiczne w mózgu. A wiemy przecież, że nasze ciało jest systemem naczyń połączonych.

Rodzi się dziecko. I z zasady wszyscy się cieszą. Ale Matka bardzo szybko wie, raczej przeczuwa, że coś jest nie tak. Matka zawsze wie pierwsza. Nie wiem co przychodzi pierwsze strach czy poczucie winy? Czy te obie emocje idą ze sobą pod rękę, potem, przez cały czas? Bo wiem, że Ona ma zawsze ogromne poczucie winy. Chociaż nie powinna… O tym się tak niewiele mówi, o tym brzemieniu, które one noszą od samego początku. O winie.

Matki dzieci z ASD walczą o swoje dzieci każdego dnia. To jest chyba tak, że są momenty, że prawie łapiemy swoje dziecko za rękę i jest ten kontakt i on Cię widzi i rozumie i kocha tak zwyczajnie, ale za chwilę ono już patrzy na Ciebie czy zwykle obok Ciebie i wiesz, że to już minęło. Że on już wrócił tam, gdzie nikomu nie pozwoli wejść. Matka walczy o te chwile, aby było ich więcej i więcej… Tam nie ma opcji prostej – dawać i brać. Tam jest zupełnie inaczej. Tam ta Miłość jest inna.

Te Matki próbują każdego dnia dopasować swoje dziecko do świata i jednocześnie próbują dopasować świat do swojego dziecka. Są bardzo wytrwałe. Czy to jest wykonalne? Nie wiem…

I to współczucie od wszystkich. Myślę, że to co należy się tym wszystkim Matkom to Szacunek. Bo one się mierzą z czymś bardzo dużym i bardzo trudnym. A my, obserwujący z zewnątrz nie mamy zupełnie pojęcia jak to jest i o co tam chodzi. I co się dzieje za zamkniętymi drzwiami. Naprawdę guzik wiemy…

Co mnie zawsze uderzyło w tych dzieciach to ich piękno. To są piękne dzieci. Także takie niczym nieskażone. Ta ich niewinność. Oni są zupełnie transparentni. Jakby kryształowo przeźroczyści. Te dzieci są bólu szczere. Nawet kiedy nie mówią. Nie potrafią kłamać. Pokazują jak jest…

To jest trudna Miłość.

 

Inspiracją była mi Sylwia Bagińska, która stworzyła stronę na Facebook : Miki Little Aspie, https://m.facebook.com/www.mikilittleaspie/

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

6 myśli na temat “Autyzm – dzieci w kolorze niewinności… I ich Matki.”

  1. „Te Matki próbują każdego dnia dopasować swoje dziecko do świata i jednocześnie próbują dopasować świat do swojego dziecka. Są bardzo wytrwałe. Czy to jest wykonalne? Nie wiem…” Jestem matką autystycznego dziecka i zgadzam się z tym, z tymi próbami z obu stron, z tą wytrwałością, ale wiem że wykonalne jest to tylko trochę, tylko do pewnego poziomu, który i tak bywa bardzo zmienny. Wiesz Sylwia, bardzo spodobało mi się to porównanie do kalejdoskopu, genialne wyraża różnicę między autystykami a nieautystykami. Kto rozebrał tę zabawkę na części ze zdziwieniem odkrył tam tylko lusterko i kilka kolorowych elementów i dalej nie wiedział jakim cudem powstają takie niepowtarzalne obrazy. I chodzi mi nie tylko o niepowtarzalność dziecka autystycznego, ale też o jego sposób odbierania świata. Wracając do zabawek, gdy brało się do ręki znaną książkę wiadomo było czego można się spodziewać, gdzie ciekawsze obrazki, gdzie koniec, był jakiś linearny sens, miś – od razu było widać że naderwana noga, albo odpadające oko. Sięgając po kalejdoskop nie dało się przewidzieć jaki będzie obrazek, ani tym bardziej wybrać sobie ulubionego. Tak też autystyk odbiera rzeczywistość, codziennie od nowa, niby z prostych elementów, ale bez przewidywalności, bez podpowiedzi o co chodzi, oni te podpowiedzi sami próbują tworzyć, ale to jest spory trud i to jeszcze bardziej ich oddziela. Moje dziecko jest cudem, to bardzo to cenię, bowiem uczę się przy nim inaczej patrzeć na rzeczywistość, z jednej strony bywa ciężko, ale za to zyskuje się pewną niezależność myślenia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za ten komentarz. Ja starałam się być taktowna i pokazać ten temat inaczej. Miałam szansę aby popatrzeć przez szpare w drzwiach, którą Matki zostawily uchylona dla mnie. W chwilach słabości, pewnie, dzieląc się ze mną ich życiem. Tymi kawałkami, które były skłonne mi ujawnić… I nic ponadto… Resztę mogłam sobie odpowiedzieć, chociaż i tak wiem, że niewiele wiem i jestem w stanie ogarnąć… Dziękuję…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s