Jak moje plany vel postanowienia na Nowy Rok? Świetnie!

_20151226_191823

Ostatnio widzę wszędzie ten temat, typowy dla końca Roku. Żeby robić plany, najlepiej listę i potem dążyć do realizacji, nie – do egzekwowania… Dzisiaj już początek Roku. Pewnie spóźniona jestem. Dla mnie to akurat nie ma znaczenia. To jak z tymi moimi planami noworocznymi? Cudnie jest 🙂

Otóż nie mam planów ani postanowień. Zarzuciłam to jakiś czas temu. A miałam nawet zeszyt gdzie sobie wpisywalam conieco i potem okazywało się, że wszystko wychodziło inaczej. I niekoniecznie dla mnie dobrze. Im bardziej parłam do celu, tym droga nie dość, że bardziej wyboista była, to i ten cel w końcu jakiś taki okazywał się nie do końca taki. Pomimo, że zaplanowany w detalach. Też planowałam ścieżkę kariery i inne różne i co, i nic. To co najfajniejszego do mnie przychodziło było nieplanowane. Spadało z nieba, jak kto woli. Było raczej spełnionym marzeniem, tym już przykurzonym, bo marzenia ustąpiły miejsca godnym, szczytny, błyszczącym, wylizanym planom.

Więc zarzuciłam. Chociaż trudno zarzucić jak wszyscy planują. I wszyscy wiedzą lepiej niż ja. E tam. Jeden problem z głowy. Wolę marzenia. Coś sobie wymyślać, zrobić z tego kolorową kulkę i rzucić do nieba. I tak zostawić.

Dla mnie marzenia, to trochę jak zmietolony, częściowo rozpuszczony pomarańczowy albo żółty szklak w ręku dziecka. Pamiętacie szklaki, sam cukier, lekko kwaskowate, w kształcie półksiężyca były. I były super. I dzieciak patrzy na ten wymietolony szklak w rączce i śmieje się od ucha do ucha. Marzenie. Jego marzenie. Bardzo proste. On tylko pomarzył sobie, żeby dostać szklaka od Mamy albo Taty albo Dziadków… Bez oczekiwań odnośnie konkretnego koloru, kształtu, nie ma znaczenia, że nie jest ten kolorowy słodki półksiężyc perfekcyjny, że się rozpuszcza powoli w jego ciepłej dłoni. I ta radość taka po całości. W całym ciele…

Fajniejsze niż postanowienia vel plany noworoczne, myślę sobie….

Dzisiaj w nocy miałam sen o tym jak było w podstawówce. Jakże inny świat to był. Jak wszystko się pogubiło. Jak stałam się zbyt Dorosła…

To na początek Nowego Roku. Ale z wdzięcznością za to co było. Jest z czego czerpać…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

11 myśli na temat “Jak moje plany vel postanowienia na Nowy Rok? Świetnie!”

  1. Ja tez juz nie lubie planowac.zostawiam zyciu szanse na elementos zaskoczenia:) owszem wyznaczam kierunek, mam pomysly na siebie,na dzieci, …ale to nie sa sztywne plany z ktorych nalezy siebie i innych porozliczac.niech sie toczy>>>byle zawsze lepiej i do przodu:)nie mam juz sily na „spinanie tylka” w osiaganiu sukcesow zawodowych czy tez jako mama,zona,pani domu, kobieta…coz – w 2016 przytulam nadwage, niemoc w realizacji egoistycznych kierunkow rozwoju, trudy emigracji i powoli kulejacy nieuzywany angielski…za to rozkochuje w sobie hiszpanski i zdolnosc” odpuszczanía” by nie zwariowac:) chce po prostu znalezc sposob na „bycie” w zgodzie z soba w tym roku…nie tylko dla innych!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Też marzę sobie. Wieczorami. Ale fajnie mieć to poczucie ze zrobiło się coś w ciągu roku. Młoda jestem, może naiwna a moze za mało zdeterminowana, że potrzebuję tych planów. Kiedyś marzenia był prostsze. Teraz też się zdarzają. Jak się zapiernicza cały dzień to marzy się o kapciach i herbacie. Jak sie nie zapiernicza to marzy się żeby to robić… albo i nie…
    W każdym bądź razie wszystkiego dobrego w tym Nowym Roku!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Rok 2015 był dla mnie pełen zmian, a kalendarz był zapełniony wydarzeniami.
    Rok 2016 rozpoczął się jak prawdziwa czysta kartka w nowiutkim kalendarzu. I z tego powodu przeleżałam pierwszy dzień nowego roku z bardzo depresyjnymi myślami, że przecież już na nic nie czekam.
    Później jednak zdałam sobie sprawę, że dzięki temu, że nie mam planów na ten rok, nie mam też oczekiwań. Wszystko może się zdarzyć i będzie niespodzianką.

    W tym roku wyjątkowo mam jedno główne postanowienie – skupić się na sobie i własnej rodzinie, a nie przejmować problemami innych i marnować swój czas na pomoc ludziom, którzy nigdy się za nią nie odwdzięczą.
    Mam też marzenia, a w nich główne, aby ta moja zagranica nie okazała się chwilowym i bardzo drogim wypadem, abym stworzyła tu dom i aby wszystko ułożyło się w logicznym porządku.
    Marzę o podjęciu tu pracy, ale póki co z każdej strony stawiają mi mur, którego w obecnej sytuacji nie mam siły pokonać. Ale wierzę, że w końcu znajdę otwarte drzwi.

    Nie obiecuję sobie zgubienia iluśtam kilogramów, opanowania co najmniej 3 języków obcych, wyjazdu do Australii czy oszczędzenia mnóstwa kasy.
    Obiecuję sobie w 2016 roku być przede wszystkim szczęśliwa 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s