Opowieści emigracyjne najtrudniejsze. O Matkach co zostawiły dzieci tam i wyjechały …

crying-child-with-mother

Można powiedzieć – jak straszny jest ten Świat. Można. A może jednak to chodzi o ludzi, a nie o ten Świat? Czy My znamy ból złamanego serca? Czy naprawdę? Mówię o tym jak płacze Matka za dzieckiem, które musiała zostawić i wyjechać…

Powiem banał. Ale jakże prawdziwy banał. Jak się rodzi dziecko to się wszystko w kobiecie zmienia. I tu nie chodzi o to, że wszystko staje na głowie, bo to jest zupełnie coś innego. Chodzi o to, że My nie jesteśmy już same. I nigdy nie będziemy. Że będzie ktoś obok nas, za kogoś i dla kogoś nie zawahamy się zrobić prawie wszystko.

I to są sytuacje, do których nie powinno dojść w idealnym świecie. To są sytuacje, o których myślimy, że nam się nigdy nie przydażą. Jeżeli widzimy coś takiego obok nas, to myślimy jakże często, że to pewnie jakaś patologia. No bo jak to możliwe, że Matka może zostawić dziecko czy dzieci i wyjechać zagranicę aby zarobić na byt. Jakby na miejscu nie było to możliwe? Bo czy to w ogóle jest możliwe? Przecież zawsze jest jakiś Ojciec dzieci, zawsze jacyś Dziadkowie, no i przecież jest Państwo? Które powinno pomóc… To nie zawsze jest schemat, że mąż / partner pije i bije. To często najrzadszy scenariusz. Mężowie czasami umierają, mężowie czasami odchodzą i jeszcze zdarza im się zapomnieć, że mają dzieci. Czasami dzieci nie są takie jakie powinny być. Nie dość dobre, nie dość zdrowe… Bo czasami dla Ojca, słowo „ojciec” to słowo, które nic nie znaczy…

Tak naprawdę ile my wiemy o życiu ludzi obok nas. Największe dramaty mogą się rozgrywać za ścianą. A co my wiemy? Uważamy, że wiemy, bo sąsiadka, ta z dołu, zawsze wie wszystko. Uważamy, że wiemy, bo dziecko nie chodzi w wyprasowanych bluzeczkach, bo się nie kłania ten gówniarz nam sąsiadom, tylko umyka spłoszonym wzrokiem, a my myślimy – co za brak wychowania. Matka nie nauczyła. My sądzimy po pozorach i wyrokujemy opinie.

My nie wiemy jaki jest Ojciec dziecka czy dzieci i czy bycie Ojcem go nie przerosło. My nie wiemy czy Dziadkowie chcąc pomóc, tak poprostu pomóc bez dodatkowych intencji. My nie wiemy, czy Matka stoi już pod ścianą, bo wie, że jeżeli nie znajdzie pieniędzy, to może dzieci stracić. Może nawet przyjść po nie Państwo, wysłać smutną Panią z garści papierów, z gębą pełna przepisów i procedur, które wyznaczają „dobro” dla dziecka. Z dala od Rodziców…

I Matka czasami nie ma innej opcji i wyjeżdża. Na dłużej, na krócej. Na tyle aby przywieźć pieniądze. Problem w tym, że to rzadko jest na krócej. Bo pieniądze muszą płynąć.

I Mamy nie ma. I płyną dni. Dzień za dniem… I Ona o tym wie, ona to czuje każdą komórką swojego ciała. I zmaga się z rozpaczą. Bo zostawić dziecko na dzień jest trudno. A zostawiać dziecko na tydzień czy dwa czy dłużej rozdziera serce Matki. Tu nie ma szans na pokonanie rozpaczy, tu trzeba z tą rozpaczą żyć… I najczęściej jest tak, że te Matki pracują dzień i noc i przygotowują możliwość aby ściągnąć dziecko. Jeżeli to możliwe. Tak, bo my nie wiemy czy to możliwe…

I teraz powinien być „happy end”. Że wszystko dobrze się skończyło. I ten „happy end” czasami bywa, ale Matka wie, że pomimo wszystko u Dziecka pozostanie ta „wyrwa” ta dziura i nicość kiedy jej nie było. Niektórzy mówią na to „przerwanie więzi”. Kiedy dziecko się odsuwa, zamyka. Czy były to tygodnie, czy miesiące, czy może lata… Mnóstwo scenariuszy jest w życiu. Tyle różnych historii. Nie wszystko okazało się możliwe… Ale czasami historie najbardziej niemożliwe, najbardziej zagmatwane, kończą się dobrze.

A tak łatwo powiedzieć. No jak to nikt nie mógł pomóc? A przecież znamy takie rodziny… Widzimy je, a czy je znamy? Pewnie zdążyliśmy już ocenić…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

18 myśli na temat “Opowieści emigracyjne najtrudniejsze. O Matkach co zostawiły dzieci tam i wyjechały …”

  1. hmm.tez marzylam zawsze cos zmienic w zyciu…wyjechac za granice jak wszystkie kolezanki jak ja im zazdroscilam…. jednak jak wyobrazilam ze moja cörka zostanie w PL to moze ona i wytrzyma…ale jak ja wytrzymam tam bez mojej cörki…juz czulam na zapas ze nie wytrzymam… czekalam az cörka zda mature…pöjdzie na studia… i na 2 roku studiöw gdy stwierdzilam ze jestem gotowa bo widze ze staje sie samodzielna -podjelam decyzje wyjezdzam!!!!!!!!! przygotowac jej droge — 2010-11-12 rok byl moim najgorszym rokiem w zyciu… jak ja tesknilam nie za polska za cörka… wreszcie dojechala 2012… z dyplomem …dzisiaj styczen 2016 , jestem szczesliwa… wogöle nie tesknie do polski… mam prace… bo polska to moja cörka ktöra mieszka w niedalekiej mojej okolicy ma wlasne mieszkanie ma dobra prace…. dzisiaj wiem ze dobrze zrobilam ze nie zostawilam malego dziecka….

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono…staram się nie oceniać, ale w kwestii zostawiania dzieci trudno mi zachować obiektywizm. Tez wyemigrowalam, ale z rodziną. Inaczej sobie tego nie wyobrażam. Znam mnóstwo dzieci, których rodzice są na dorobku w Anglii, Norwegii czy Niemczech, często to najlepiej ubrane osoby w grupie , z najdroższymi komórkami… Lata mijają, a rodzice ich nie ” ściągają ” do siebie, bo szkoła , bo sytuacja itp itd. Niektórzy sobie z tym opuszczeniem radzą, ale 90% tych dzieciaków po prostu mają spieprzone życie.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. U mnie było podobnie. Wyjechaliśmy całą rodziną, w nieznane. I mimo że jest ciężko bo dopiero zaczynamy swoją przygodę z emigracją to wiem,że najważniejsze to być razem. Chociaż rozumię osoby,które chcą najpierw przygotować „teren”dla rodziny. Tyle,że taka rozłąka nie dla nas

      Polubione przez 1 osoba

  3. Moja mama wyjechała gdy miałam 6 lat, najpierw na dwa miesiące, później zostawala dłużej. Nasze relacje z czasem stały się,, obce ” najgorsze było dla mnie dojrzewanie, ta złość jak mogła mnie zostawić i wyjechać, jak miałam około 14 lat zostawala juz na około 8 miesięcy w roku. Złość, smutek, brak oparcia dawały się we znaki. Dziś mając 22 lata zrozumiałam ze mama miała 4 dzieci na wykarmieniu i męża który nie garnal się do utrzymania rodziny, dziś zrozumiałam ze to do niego powinnam mieć pretensje. Dziś nie mam do nikogo żalu mimo wszystko. Nauczyłam się samodzielność, wykonywania obowiązków i przede wszystkim tego ze jak sama o siebie nie zadbam to nie zrobi to nikt inny. Myślę że ta dość ciężka szkoła życia wyszła mi na dobre, kontakty z mama na chwile obecna są bardzo dobre. Było, minęło, wyciągamy wnioski, żyjemy dalej.
    Ps. Nie mam jeszcze dzieci, ale mojego napewno nie zostawię i wyjadę. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

      1. Nie wszyscy od razu mogą wyjechać z całą rodziną. To dosyć ryzykowne,niektórzy się jednak boją bo co będzie jak się nie powiedzie,albo nie znajdzie zaraz pracy i mieszkania.Mój syn wyjechał sam,jak się już trochę urzadził dojechala jego zona i dziecko.W Polsce małe szanse na mieszkanie i pracę taką z której dochód wystarczy na wynajem lub kredyt i utrzymanie rodziny, nawet jesli żona pracuje.Co do matek ktore wyjeżdżaja na zarobek to własnie mnie się to przytrafilo. Nie wyjechalam za granicę tylko do Warszawy. Bylam tam 2 lata. W domu zostawilam syna 15 letniego z mężem co mial zalegle pensje za pół roku i był bez pracy. W moim miescie moglam podjąć pracę za 800 zł a w Warszawie taką samą za 3000 ale musialam tam zamieszkać.Wierzcie mi ze pozostawienie nawet 15 letniego syna potrafi doprowadzic kobietę do ciężkiej depresji.Moglam wprawdzie raz w miesiacu przyjechac do domu bo mialam jeden wolny weekend ale to nie przynosilo pociechy.Wracałam rozdrazniona i tydzień mijał zanim doszlam do siebie. Przyjechać zle, nie przyjechać jeszcze gorzej..Tak więc nie oceniam nawet wtedy gdy jedno z rodzicow jakos nie potrafi wrócic. Tak bywa, takie małżenstwo nawet gdyby byli razem tez by się rozlecialo wczesniej czy pózniej .Obojetnie jaki rodzic wyjeżdza to skoro długo zwleka z powrotem albo ze sprowadzeniem rodziny do siebie to widać trudno mu stanąc do bycia rodzicem. Ale tacy są równiez wsród tych co nie wyjeżdżają.Tak jak pisze Babcia. Na swiecie jest wiele kobiet które muszą wyjechać do pracy aby rodzina przezyła i w naszym kraju też zdarza się to coraz częściej.Kiedyś słyszalam jak zaliła się kobieta zza wschodniej granicy, bardzo tesknila za dziecmi ale pracowala w Polsce bo powiedziala ze jakby mąz wyjechal to ona by napewno pieniedzy nie zobaczyla, a tak to dzieci zaopiekuje babcia i dziadek, a mąż nawet jak prace znajdzie i połowę pensji przepije to Ona wiecej pieniedzy przysle i jak wróci do domu to z oszczędnosciami. Ot zycie

        Polubione przez 1 osoba

  4. Podoba mi się Twój blog,bo to co piszesz jest bardzo prawdziwe…
    Moja córka przyzwyczajała się do rozłąki od 14 roku życia. Została sama rozpoczynając studia… Ja do tego czasu żyłam w „rozkroku” , gdzieś pomiędzy nią,a mężem .
    Dzisiaj mieszka,już nie sama, w Polsce i bardzo dobrze sobie radzi. Jest szczęślią, samodzielną i silną młodą kobietą. A ja…,ja wciąż pamiętam jak wykrzyczała ojcu na Skypie „porzuciłeś mnie jak psa” …,a łzy wciąż mnie dławią…!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Moja siostra pracuje w domu dziecka w polsce i prosze sobie wyobrazic, ze jest tam kilkoro dziciakow zostawionych przez matki, ktore sa zagranica. I to juz kilka lat. Regularnie przysylaja im paczki z prezentami itd z czego wniosek, ze finansowo sobie radza, wiec dlaczego dzieci do sibie nie sciagna??? Dla mnie jest to szokujace i w glowie sie nie miesci. Sama mam dzieci i zyje w UK i nie wyobrazam sobie rozlaki. Poza tym, utrzymanie dziecka nie jest tu az tak kosztowne wiec jak tak mozna?
    Znam tez przypadek, ze para zostawila noworodka babci w Polsce. Odwiedzaja go raz na kilka miesiecy, a maly juz ma z 9 lat!!!

    Polubienie

  6. Znam ten ból, ja wyjechałam do UK sama, zostawiłam córkę z mężem, miało być tylko 3 miesiące mieli dojechać, wyszło inaczej minęło już 7 miesięcy, postanowiłam wrócić bo moja córka mnie potrzebuje, jestem mamą, powinnam z nią teraz być, tulić do snu, czytać bajkę na dobranoc, gdyby nie dzisiejsza technika pewnie po tygodniu bym wróciła.

    Polubione przez 1 osoba

  7. witam! Jestem matka trojki dzieci (najstarsze z nich ma dzis 13 lat). 3,5 roku temu zdecydowalam rozpoczac zycie na nowo w UK. Wyjechalam lecz z sercem rozerwanym na cztery czesci trzy z nich zostaly z kazdym z moich dzieci mi pozostala 1/4 ktora bardzo bolala przez pol roku bycia bez moich skarbow. Pol roku, tak pewnie myslicie sobie jaka musze byc zostawiajac trojke najcenniejszych skarbow ale kazdy z nas ma inna historie nie oceniajcie z gory. Moja przeszlosc zanim jeszcze zalozylam rodzine nie dawala mi zyc bedac juz dorosla. W Polsce czulam sie kazdego dnia tak samo jak w dzien tragedii z dziecinstwa powtarzanej kilkakrotnie. Balam sie ludzi a moje dzieci nie mogly bawic sie swobodnie przed domem bo wszedzie „czailo sie zlo”. Wyjechalam. Po sciagnieciu do siebie moich najukochanszych serduszek bylam najszczesliwsza i jestem do tej pory juz nie widze dookolo dawnych oprawcow juz nie boje sie wyjsc do sklepu naprzeciwko domu, dzieci ida ze mna na zakupy nie siedza w domu pod kluczem, moga sie cieszyc pelnia zycia kada kropla deszczu, kazdym platkiem sniegu i kazdym promyczkiem slonca ZE MNA- USMIECHNIETA MAMA!!! Nikt nie wie jak bardzo przezylam rozlake nikt nawet sobie nie potrafi wyobrazic. Po dwoch tygodniach w samotnosci zaczelam wariowac, widzialam moje dzieci, czulam w dloniach delikatne dluuugie wlosy mojej coreczki nawet jej zapach, rozmawialm z nimi wydawalo mi sie ze naprawde siedza ze mna w pokoju. Szlam z wozkiem na spacer a we wozeczku moj 2letni syneczek ( czulam ze pcham ten wozek ), wydawalo mi sie ze to sie dzieje naprawde a w rzeczywistosci weszlam na srodet torowiska tramwajowego i sie schylalam nie by dziecku poprawic kocyk tylko po NIC to bylo tylko moje zludzenie tresc ktora ja tak bardzo pragnelam, o ktorej myslalam w kazdej sekundzie rozlaki, Tresc ktora mi sie urzeczywistniala tylko w mojej glowie :-(. Gdy kierowca tramwaju wybudzil mnie z moich wizji wpadlam w rozpacz gdyz uswiadomilam sobie ze wariuje ze moich milosci tu nie ma. To tak jakby w nocy wykradl Wam ktos dzieci rano sie budzicie chcecie ucalowac na dziendobry a w pokoju tylko pustka. Jestesmy juz razem 3 latka ale w duszy mojego najstarszego syna rozlaka napewno pozostawila blizne choc mowi ze teraz jest szczesliwszy widzac mnie usmiechnieta. KOCHAM SWOJE DZIECI NAD ZYCIE !!!! Nie zycze zadnej matce takich wrazen.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Bardzo fajny tekst, taki prawdziwy… Miałam podobną sytuację, tylko, że u mnie mama musiała wyjechać do UK, bo tata miał wypadek, nie mógł pracować, ciężko było wiązać koniec z końcem, a że trafiła się okazja to pojechała. Najpierw była 3 miesiące, potem pół roku i wróciła, sama miała dość rozłąki, choć rozmawialiśmy co tydzień przez tel, ale to nie to samo 😦

    Miałam wtedy chyba z 17lat, wcześniej miałam super kontakt z mama, ale urwał się przez jej wyjazd. Tata starał się wszystkim jakoś wynagrodzić brak mamy w domu, co prawda mieliśmy więcej obowiązków, ale i większy luz. Pamiętam, że jak wróciła to mieliśmy do niej pretensje po co wyjechała, że nas nie Kocha 😦 choć każdy wiedział jaka była sytuacja.

    Teraz mam jest w UK od 5lat, sytuacja w domu się wyjaśniła, każdy zrozumiał, że jeśli chce się czegoś od życia trzeba o to walczyć i „zacisnąć zęby „. Jestem tutaj z nią od pół roku, jest ciężko. Teraz dopiero rozumiem jak wiele poświęciła i poświęca dla nas. Nikt nie zrozumie tego jeśli nie znajdzie się w podobnej sytuacji.

    Polubione przez 1 osoba

  9. Ja mialam podobna historie ale nie jestem ta matka ktora zostawila, tylko corka zostawiona. Matka zostawila nas, mnie i dwoch mlodsZych braci kiedy mialam 7lat(najmlodszy brat 2lata). Nie wyjechala za granice tak od razu. Najpierw zrobila dwojke dzieci z innym i je tez zostawila dopiero wyjezdzajac za granice. Jednak nie jak inne matki zarabiac na nasze utrzymanie… O nas juz zapomniala. Teraz mam 21lat a ona zyje szczesliwie za granica i nie stara sie utrzymac z nami kontaktu. Wez przerwala sie 2lata po tym jak nas zostawila. Nigdy nie mialam matki…moja mAtka byla i jest moja babcia dzieki ktorej wyszlam na ludzi. Mam dobra prace szkole mieszkanie. Niestety nie dzieki rodzicom…. Az dziwne, ze matka tak potrafila…slyszy sie ze ojcowie zostawiaja ale nie matki. Ojciec ciagle pil ale mimo wszystko w jakis tam sposob byl w naszym zyciu i sie interesowal. Nie wyobrazam sobie zostawic swoich dzieci tylko po to zeby sobie samej dobrze zyc…

    Polubione przez 1 osoba

  10. Smutne to ze zycie pisze takie scenariusze,ze sytuacja materialna rozdziela kochajacych sie ludzi.Ja 9 miesiecy bylam bez swojej coreczki i to byly najciezsze miesiace w moim zyciu.Nie mozna nikogo oceniac,kazdy zyje z ciezarem swoich decyzji i tylko on wie jak to jest…..

    Polubione przez 1 osoba

  11. Ja i mój brat byliśmy dziećmi”porzuconymi” przez matkę, która wyjechała niby zarobić na lepsze życie. Tylko zamiast tego urodziła i porzuciła jeszcze dwójkę niewinnych dzieci . Mam dwoje przyrodniego rodzeństwa, którego nigdy nie widziałam i pewnie nigdy nie poznam ,bo zostali adoptowani za granicą. Na szczęście nami zajęła się babcia i dochodzący tata . Teraz obydwoje mamy swoje rodziny i dzieci . Nigdy bym ich nie zostawila , bo wiem co przeżyłam. .Nie czuję żadnej emocjonalnej więzi z matką ale ona po prostu sama sobie na to zapracowała.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s