Feminizm, męskie jaja i brak babci na emigracji… Dygresje ranne…

1305501922_frushkabarl01

Feminizm, taaakie hasło. Ja myślę sobie, że kiedyś to chyba byłam feministką, czasy to były tak dawne, że musiałam zapytać wujka Google, co to feminizm, bo nie chciałabym baboli sadzić. Już wiem. Celujemy w męskie jaja!

Nie, ja nie umniejszam tego co feminizm zrobił i nasze prababki sufrażystki. Bez nich kobieta by dalej nie wyściubiła nosa z kuchni czy zza bali z praniem. A tak może sobie nawet bloga pisać. Żeby w domu nie zwariować. A co! I się wyzwierzecać na jakieś tam tematy plus mężczyzn też. A bo kto mi zabroni? Prababki wywalczyły, że mam prawo głosu. Publicznie nawet jak mam ochotę. I mogę nawet rozwalić głową szklane sufity w korporacjach, kobiety to robią. Pełen szacunek za to prababkom.

Feminizm jednak ma pewną rzecz na dokładkę. Że o sporo rzeczy wini mężczyzn. I powiedzmy sobie bez certolenia się, bierze na celownik męskie jaja. I jak kiedyś, przyznaję, byłam lekko wojujacą feministką, to teraz od kiedy jestem Matką, to uczę się pokory i tego, że mężczyzna jest potrzebny mi i naszemu dziecku. I do wielu innych rzeczy mężczyzna też jest przydatny. Dobrze, że jest. I już nie rzucam się na nikogo, tylko dlatego, że jest facetem, nawet jeżeli nie zgadzam się z jego podejściem. I nawet jeżeli czasami poprostu brak mi k*** słów, żeby z kimś dyskutować. I wtedy daję sobie spokój. Bo po co?

Popatrzmy jeszcze inaczej, jak się kobieta zdecyduje, że będzie w domu z dzieckiem, przez czas jakiś. To nie czarujmy się, mniej lub bardziej „dziczeje” 😉 czyli zmienia jej się podejście. Szczególnie jeżeli jest z tym dzieckiem sama, bez pomocy babci, babć i jest na etacie 24 godziny na dobę. Jeszcze na dokładkę w obcym kraju. Sporo się zmienia i okazuje się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tak na dzisiaj jest u mnie, z pracoholiczki w semi – Matkę Polkę. Okazuje się, aż nie do wiary ile w nas w środku siedzi rzeczy, które wzięłysmy od przeszłych pokoleń, niechcący. Co nie znaczy, że jak kobieta „dziczeje” to jest mózg wysiada. Na szczęście niekoniecznie 😉 I okazuje się, że na miotle czy mopie też można latać… I popatrzeć z góry, bardzo to dużo uczy. I sorry, ale mężczyźni tego nie potrafią. Od dawien dawna to przywilej kobiet.

Więc opowieści o tym jaką to jestem feministką są dla mnie bajkami o Żelaznym Wilku. Na dzisiaj. Może za miesiąc będzie inaczej. Bo okoliczności zmienne są. I co najważniejsze to to, że kobieta zmienna jest. I w tym cały nasz urok.

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Jedna myśl na temat “Feminizm, męskie jaja i brak babci na emigracji… Dygresje ranne…”

  1. Nooooo , taaaki feminizm to rozumiem , hehe. Do tej pory spotykałem na swojej drodze feministki tak naładowane „testosteronem” że az miałem ochotę sprawdzić , tak jak zrobił to słynny „Crocodile Dundee” , czy aby moim adwersarzem jest kobieta… . A może to nie były feministki tylko zwykłe kobiety nienawidzące wszystkich facetów ?

    Szacunek/szacun. Na swoim blogu poruszasz życiowe tematy , te trudne i te łatwiejsze ale jednego jestem pewien- zaczynasz brylować w większości z nich. Choć nie ze wszystkim co napisałas zgadzam się w 100% , to jednak zawsze szanuję twój punkt widzenia.
    Masz dar lekkiego pióra i myslę , ba … , jestem pewny że jeszcze wiele nagród czeka na Ciebie. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s