Czy ja lubię Polaków na emigracji?

_20160314_092429

Właściwie tak. Większość. Problem mam z tymi, którzy powodują czasami, że mam szamotanie pępka. I słów mi brak, żeby nie powiedzieć gorzej. Bo nie wszyscy akceptują wulgaryzmy 😉 A ja rzucam mięsem raczej prywatnie, niż publicznie. Raczej…

Ja znam tyle opinii, że Polacy na emigracji to jest dno. Gorzej. Dno i 3 metry mułu. Może ja mam szczęście i takich nie spotykam wielu? Może ja poprostu w jakiś pokretny sposób lubię ludzi, nawet jeżeli są wrzodami na dupie? Bo się nauczyłam, że każdy ma swoją historię, i że każda moja ocena tego człowieka bez tej historii, to będzie jak kulą o płot, a nie w cel.

Może dlatego, że też jestem emigrantką. Sporo widziałam, sporo słyszałam, sporo dostałam po tyłku. Wiem, że bywa różnie. Niekoniecznie różowo. Wiem, że marzenia i plany zbyt często lądują w koszu na śmieci. Bo rzeczywistość jest zupełnie inna. Zupełnie nie przystaje do tego co sobie wymyśliłam. Bo rzeczywistości potrafi bardzo mocno zranić. A tego mało kto oczekuje. Prawie wszyscy oczekują zbyt wiele.

I wtedy nietrudno o rozczarowanie. O gorycz. O tą zazdrość, że ktoś ma lepiej. Tak się wydaje, że ktoś ma lepiej, a przecież, my nie wiemy co za zamkniętymi drzwiami. Ale z tym naszym rozczarowaniem się idzie w zaparte i z jakąś dziką przyjemnością staramy się kogoś zranić i mu dołożyć. Ot tak.

 Ja tak patrzę to my prawie wszyscy budujemy pracowicie te fasady. Piękne fasady, że się układa, że mi się udało, popatrz tylko, wszystko jest w porządku. A jak jest naprawdę? Sami boimy się spojrzeć. Więc skupiamy się na innych, nie na sobie. Siebie nie tykamy. Jest przecież tyle możliwości żeby wytknąć jej, jemu, tubylcom – zawsze 😉 albo zawiesić się na polityce. To takie nasze, polskie. Dobry czas teraz mamy, żeby czepić się polityki. Jak znalazł, żeby dać ujść frustracji i żółci, związanej z zupełnie czymś innym…

Ostatnio gdzieś była dyskusja na temat jednego z moich postów. Ostatnich chyba. I przyszła kobieta i wytknęła mi błąd gramatyczny czy stylistyczny gdzieś tam. I dodała, że to zrozumie jeżeli nie jestem Polką (sic!)????? Nieważne czy ten błąd był tam czy nie, moim zdaniem nie, no ale mogę się mylić. Co ma piernik do wiatraka? Potem jeszcze coś tam dodała też średnio miło. Zajrzałam w jej profil. Rzadko to robię. Fasada była piękna, grzeczna, kolorowa… A co jest za fasadą? Kto to wie???

Lubię Polaków na emigracji. Spotkałam mnóstwo fantastycznych ludzi. Plus paru, na których brak mi słów… Ale bez nich nie byłoby całości. Przecież też mam kolekcję swoich rozczarowań i swojej goryczy. I zdarza się, że mi się uleje…

Jak mówią – nobody’s Perfect 😉 czyli nikt nie jest bez skazy…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

13 myśli na temat “Czy ja lubię Polaków na emigracji?”

  1. A ja powiem tak – Polaków spotykam. Jedni są naprawdę bardzo ok. Momentami wręcz zastanawiam się czy to nadal są polacy, czy już może anglicy. Niestety zdecydowana większość osób, które spotykam to zwyczajne zawistne skurwysyny – tak, skurwysyny, przepraszam ale inaczej tego nazwać nie mogę. Masz oczywiście rację, że nie wszyscy są perfekcyjni, nie zależy mi na perfekcji, niech będą sobie jacy chcą, ważne by nie krzywdzili innych. Zrozumiałbym gdyby mieli jakiś cel w tej swojej zawiści, podkładaniu świń i cholera wie czym jeszcze, celu na ogół nie ma, chyba że chodzi o dowartościowanie siebie.

    Cóż, należy życzyć Ci powodzenia, bo póki co się Ciebie trzyma. A może kolejny wpis o tym w jaki sposób poznajesz ludzi, że nie trafiasz na ostateczną patologię.?

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Gdyby s była pod reka to bym teraz Cię złapała i wyściskała, ale wobec niemożliwości wykonania tego – wyściskuję Cię wirtualnie! dziewczyno! dokładnie oddajesz tym postem całą moją filozofię zycia! I o tych Polakach i o polityce i czlowieczeństwie w ogóle. Ja to mówię, że jedyną politykę jaką uprawiam, to jest taka, że po drodze mi z mądrymi ludxmi i wieszc, co? chyba tez posta o tym napiszę! Podobnie jak ty na swojej drodze spotykalam samaych (prawie) fantastycznych ludzi, ktorzy pomagali mi bezinteresownie. wyjatki potwierdzające te regułę, musiały być, ale te wyjątki nie tylko nie przekresliły mojej wiaryt w ludzi, wręcz przeciwnie, wzmocniły ją! Ech, ale dodałas mi powera! dzięki 🙂 pozdrawiam wieczornie! 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

      1. To i jam Cie sciskam. W najblizszym gronie tylko jedni ludzie skreslili nas ze swojego kregu zaufania i ich mi nie szkoda. Z reszta sie mniej lub bardziej blisko trzymamy. U nas to moze specyfika malej miejscowosci, daleko w lesie, borze…

        Polubione przez 2 ludzi

  3. Jam Mona Babcia zawsze powiadala as ludzie I ludziska wszedzie. Jam yak patrze to za granica Rus trzyma z Rusem. Wloch z wlochem.Turek z Turkiem itd itd a Polak z Polakiem nie umie .Za jedno Euro sprzedali by rodzine a z zazdrosci jeden drugiego pecuje, niestety.

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Raczej nie trzymam z Polonia. Troche sie przejechalam ale mam przyjaciolke, widujemy sie rzadko ja pracuje na 1.5 etatu ona w szpilalu i ciagle sie mijamy. Mam paru znajomych Polakow tez sporadyczne wizyty. Ja po prostu nie mam czasu a lubie ksiazki i swoje hobby. I lubie byc sama. Mam przyjaciol albo znajomych na FB lacza nas wspolne pasje, dazenia. I mi to wystarcza. Dziwaczka ktos powie moze, ale who cares? Ja jestem szczesliwa a o to chodzi. Nie zazdrosze innym ze maja lepiej, ze wiecej zarabiaja, ze im sie poszczescilo gdyz dla mnei to oznacza ze mozna i jeszcze wiele moge zdzialac jak znajde te moja droge. Dla mnie wazne jest to ze gdy spojrze w lustro to nie to ze widze zmarszczki i to ze starosc nadchodzi ale to ze jest nowy dzien i moge cos fajnego zrobic, a wieczorem a raczej w poludnie kiedy klade sie spac (pracuje na nocki) mysle co dzisiaj zrobilam i czy uszczesliwilam siebie i kogos innego. Dzisiaj mialam super dzien. Od ponad tyg stal karton z podarkami dla pewnej rodziny w Polsce. Nie znam ludzi wiem ze potrzebowali pomocy a ze kasa nie wchodzila w gre to wyslalam to co moze sie przydac. Wygralam w zdrapke za $1 – $100 i podarowalam je innym. Bo szczescie trzeba rozdac by sie rozmnozylo. Ten dzien zaliczam do udanych 🙂 a jutro sprzatanie (nie znosze) i oby sie udal.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. O jak proszę, witam Anonima. Wiesz, ja pod wszystkim co piszę, podpisuję się imieniem i nazwiskiem. Nawet jeżeli Piszę u kogoś, że mi się coś nie podoba, i że się nie zgadzam… Tak mam…
      Wiesz, może nie czytaj mnie więcej…
      I Wesołych Świąt życzę. Bo już są, właściwie od wczoraj… Pozdrawiam 🌞🐣

      PS. Wiesz, wzięłam i przeczytałam jeszcze raz to co napisałam. Dalej się pod tym podpisuję 🐤

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s