Dwujęzyczne dziecko. Przecież to takie oczywiste…

_20160509_102830

Wiadomo, że moje dziecko to spoko. Dwa czy trzy języki – pestka. W końcu mieszka zagranicą, no nie?  W tym polski – będzie płynnie mówić, bez akcentu – wiadomo, pisać, czytać, no i recytować na przykład wyrywki Brzechwy czy Tuwima na początku. Później będziemy brali polskich wieszczów na tapetę… No bo jak inaczej???!!! Nie może być inaczej… 

Nasze szczytne oczekiwania i plany. Szkoda, że często biorą w łeb. Szkoda, tym bardziej, że się tak dobrze zapowiadało. Bo przecież tak się starałam. Bo właściwie ten polski to powinien być z „mlekiem Matki” zassany. A z tym moim dzieckiem jest inaczej…

A każde wakacje spędzamy w Polsce, ferie czasami też, no i zawsze z dzieckiem, bądź z dziećmi. I będą babcie i dziadkowie i pociotki różne i masę znajomych. I będzie to pytanie, obawiam się, że artykułowane bardzo bezpośrednio i głośno. Nieważne, że może sposób pytania, czy pytanie w ogóle ranić. Bo obok pytania jest coś dodatkowego, zestaw pomocniczy czyli podtekst : co jest z tym dzieckiem nie tak, że nie mówi po polsku? A co jest z Tobą – Matką – nie tak, że nie nauczyłaś, za mało wymagałaś, za mało rozmawiałaś, przecież to Twój obowiązek i odpowiedzialność… Jakby ona, tą Matka nie wiedziała, nie rozumiała, nie widziała, ze jest jak jest… Jakby nie pytała siebie samą nieustannie : jaki jest powód, co zrobiłam nie tak???

A nasze dziecko po polsku ani be, ani me. Albo tylko trochę be i me. Albo łamanym polskim, a reszta w obcym języku. Zgroza. I co ciekawe, zawsze wtedy wszyscy patrzą na Matkę. No bo co to za Matka, nawet języka ojczystego nie potrafi nauczyć własnego dziecka? Pal sześć, że ojciec „obcy”, pal sześć, że dziecko urodziło się, albo mieszka od maleńkości nie w Polsce, pal sześć, że czasami też ojciec jednak Polak itd itd, powodów może być mnóstwo. Bo to Matka jest odpowiedzialna. I to ona odczuje, że dała ciała na całej linii i nie wypełnia swoich obowiązków, jako ta co ma pochylić się z kagankiem wiedzy nad dzieciem bądź swoją gromadką dzieci. Jakoś zawsze tak wszyscy do Matki, a ja nie rozumiem, z jakiego powodu też do Taty nie uderzyć. Tata jest ogromną motywacją. Szczególnie jeżeli oboje rodzice są Polakami, a dzieć nie chce mówić po polsku. Bo tak bywa.

I zaczyna się stawanie na rzęsach. Książeczki, literki, bajki tylko po polsku w tv, polska szkoła, polscy rówieśnicy. Bo trzeba, bo dziecko musi… Poczucie winy to dobra motywacja i dopalacz. I wtedy ten polski język jest taki wyciągany z gardła prawie. A przecież to może przyjść samo, bez tego ciśnienia i bez tego „musieć”. Kiedyś.

Jest jeszcze inna perspektywa, jak na to patrzeć. A może ucieszyć się, że dziecko w ogóle mówi. Patrzę ze swojego doświadczenia, też pracy z dziećmi, od których się wyciągało niby proste „tak” i „nie” i to był wielki sukces. I stawanie na rzęsach w niczym nie pomaga. Czy to na prawdę ma takie znaczenie, że po polsku mówi mniej, z akcentem, że często nie chce mówić w naszym języku? Może nie jest tak jak powinno być. Bo może nie zawsze jest tak jak powinno być. A jest tak jak jest. I jest ok. I to wcale nie jest źle…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

37 myśli na temat “Dwujęzyczne dziecko. Przecież to takie oczywiste…”

  1. Poczucie winy jako motywacja i dopalacz, cudnie to ujęłaś. Jedziemy na tych dopalaczach, jedziemy, aż się przejedziemy;-) ale na szczęście potem się budzimy i zamiast dopalaczy szukamy rozświetlaczy.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Dziekuje Ci za ten post. Moja corka nie mowi po polski, bo nie chce I juz. A ja wole miec szczesliwa rodzine bez konfliktow (najblizsza) niz cisnac. I to tez jest moja wina.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Interesujace…Spojrzenie z punktu widzenia gdy oboje rodzicow wspolnie wychowuje dziecko, nawet jezeli jedno z nich jest ‚obce’. Robi sie za to calkowicie bardziej skomplikowane gdy dziecko mieszka z matka ktora jest ‚obca’ a a kontakt z polskim jezykiem bedzie prawie niezauwazalny, poza kontaktem od czasu do czasu z ojcem i sporadycznych innych okazji do obcowania z jezykiem polskim

    Polubione przez 1 osoba

  4. „A ja wole miec szczesliwa rodzine bez konfliktow” … powiedzialabym raczej – niektorzy wola miec spokojna glowe … i tez szczesliwie zapominaja mowic po polski 😦

    Lubię to

  5. Ja mam mieszane uczucia. Mieszkam w Anglii, domu rozmawiamy wyłącznie po polsku, bo jaki jest sens rozmawiać z mezem Polakiem podczas obiadu po angielsku 😉 Moje obawy wynikają z tego, że synek ma prawie 3 lata i jeszcze dość dobrze nie opanował języka polskiego, często mówi po swojemu, albo łamaną polszczyzną, a tu już czas do przedszkola od wrzesnia i nauka w obcym dla niego jezyku. Fakt, że kolory i cyfry zna po polsku i po angielsku, ale oddanie go na 3h w miejsce, gdzie wszyscy będą mówić w obcym dla niego języku trochę mnie przeraża. wiem, nie on pierwszy i nie ostatni, ale to moje dziecko i jak każda matka mam obawy :/

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz 3 latka to czas powoli dla dziecka żeby iść trochę w świat. Bardzo mi się tutaj w Anglii podoba ta opcja 3 godziny w przedszkolu. Tym bardziej, że u mnie mój nie chodził na początku codziennie tylko 2 razy w tygodniu, potem 3 razu. To jest w sumie mało stresujące pchnięcie dziecka do nowego. Nie martw się na zapas. Ty przecież zawsze jesteś. Po przedszkolu będzie wracał do Mamy, na rączki jak będzie steskniony… Będą nowe zabawki, dzieci, zabawy, będzie mu się podobało 🙂

      Lubię to

    2. hej, my mieszkamy w Belgii, syn poszedł do przedszkola jak miał 2,5 roku. wcześniej miał kontakt tylko z językiem polskim. pierwsze dni były ciężkie, ale nie ze względu na język, tylko ze względu na tęsknotę za mamą. 3 dni płakał siedząc przy szybie i wypatrując mnie w oknie. z tego płaczu dostał zapalenia spojówek. Ale nie poddaliśmy się i teraz mając 4 lata jest zadowolonym przedszkolakiem. Dodam że akceptacja przedszkola, pani i innych dzieci przyszła bardzo szybko. Syn zaczął mówić po polsku dopiero mając 3 lata. a teraz mając 4 lata mówi dobrze po polsku, trochę jeszcze sepleniąc, i łamanym belgijskim. byłam pełna obaw ale tera wiem że dziecku trzeba dać szansę i czas.

      Polubione przez 1 osoba

    3. Hej naprawde nie musisz sie martwic. Ja mam dwoje dzieci 9 I 13 lat. Oboje przeszli przedszkole angielskie. Grunt to pozytywne nastawienie rodzicow poniewaz dziecko wszystkie emocje wyczowa. Moje dzieci perfekcyjnie mowia w obu jezykach. Nie wymagalo to ciezkiej pracy. Oczywiscie moj maz jest polakiem, wiec dzieci zawsze wiedzialy ze w domu maja rozmawiac tylko po polsku chyba ze sa ich koledzy anglicy u nas to oczywiscie nie 🙂 w tej decyzji pomogla mi nauczycielka mojego starszego syna angielka. Powiedziala mi: pilnuj I ucz swojego jezyka bo angielskiego wchlonie bardzo szybko a twoj moze zapomniec. Teraz nie mam problemow, dziwie sie tym rodzicom ktorzy mowia ze ich dziecko nie chce mowic po polsku? Dlaczego? Mpoje dzieci na poczqtku mieszaly jezyki zeby zachowac plynnosc zdania. Nie wiedzialy tez w danej chwili w jakim jezyku rozmawiaja. Wiedzialy ze w szkole I z pewnymi ludzmi mowi sie tak a z innymi jak w domu. Gdy podorosly zrozumialy roznice. Wiec nie ma sie czym martwic. Moim zdaniem trzeba tylko pomoc dzieciom a bez wysilku beda znaly dwa jezyki 🙂 😀 pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      1. posłuchaj jak wyrażaja się poslowie niektorzy, sprawozdawcy i inne medialne telewizyjne wyrobniki a mieszkaja w Polsce i powinni mówic piekną polszczyzną do narodu ,przysluchaj się a nie będziesz miala kompleksow ze twoje dziecko slabo mowi po polsku

        Polubione przez 2 ludzi

  6. Chyba mam szczęście. Tylko mój najstarszy urodził się w Polsce, ale mieszkał tam zaledwie 5 miesięcy. Za mało by wtedy opanować polski. Młodsze dzieci już urodzone za granicą. Też stawałam na rzęsach by polskiego było jak najwięcej. Szukałam polskich kolegów (miałam szczęście, bo znalazłam), późno posłałam do vorkindergarten (2,5 roku ale tylko 2 razy w tygodniu) i oczywiście dużo po polsku czytałam. Teraz mój niespełna 5latek mówi po polsku tak, że nie da się go odróżnić od polskich jednojęzycznych kolegów. Czyta i pisze po polsku całkiem nieźle, a konkretnie przeczyta każde słowo, jedynie przy długich się czasem zatnie. Młodsze dzieci też nie mają problemów i są na poziomie polskich dzieci. Jednak wiem bardzo dobrze, że czasem się nie udaje. Wiem, bo mam koleżanki, które nieustannie podkreślają, że moje chłopaki to raczej wyjątki niż reguła. Trzeba się dalej starać. Czasem przychodzi ten dzień, że dziecko nagle samo chce 😉 A wtedy to już prosta droga do sukcesu! Życzę powodzenia!

    Polubione przez 2 ludzi

  7. A ja od roku na emigracji. Mój trzylatek dobrze mówi po polsku. Będąc ostatnio w Polsce, kiedy czytaliśmy coś po angielsku lub śpiewaliśmy, słyszałam – uczyłabyś go polskiego. A może własnie angielskiego trzeba go uczyć, żeby mu łatwiej w życiu było. Bo do szkoły pójdzie, bo mnie nikt nie kopał w tyłek i teraz mam problemy, bo trudniej się dogadać.

    Polubione przez 1 osoba

  8. No ja niestety tez do tych „wyrodnych” matek naleze 😦 Z moich obserwacji wynika ze duzo tak naprawde zalezy od dziecka. Moje pierwsze dziecko wielki uparciuch, gdzie wszystko musialo byc po jej mysli na zasadzie „my way or no way…” i spory z nia byly co chwila o wszystko. Jako ze maz anglik, czesto pracujacy z domu i rozmawialam z nim po angielsku, corka nie chciala rozmawiac ze mna po polsku, byl to kolejny powod do starc i musialam odpuscic. Syn natomiast, kompletnie inne dziecko, pomimo checi zaczal pod tym wzgledem kopiowac siostre i na tym stanelo…Pomimo znajomych, kolegow polakow i polskiej szkoly dzieci po polsku nie mowia…Wiem ze szkoda i do pewnego momentu mialam wyrzuty sumienia ale czasami trzeba niestey odpuscic dla swojego zdrowia psychicznego… Doswiadczylam niestety jak duze znaczenie ma pierwsze dziecko, jego charakter, na cala dynamike rodziny i sa niestety sytuacje ktorych ni jak nie da sie obejsc…

    Polubione przez 1 osoba

  9. Mój przyjechał do Norwegii kiedy miał 5 lat, więc polski miał opanowany. Myślałam: no to już po kłopocie. Okazało się, że wcale nie tak łatwo ten polski utrzymać… Drażnią mnie komentarze, że syn mówi agramatycznie albo z obcym akcentem. Pomimo tego, że mówię do niego po polsku to nie da się ukryć, że większość dnia otacza go język norweski: szkoła, koledzy, treningi. Zapisałam go do polskiej szkoły internetowej, ale opór stawia straszny, buntuje się, więc mu odpuściłam. Nie chcę żeby kojarzył swój język ojczysty z przymusem i czymś nieprzyjemnym. Wcale nie jest łatwo utrzymać oba języki na super poziomie (chyba, że ktoś ma do tego predyspozycje). Na szczęście Młody nauczył się czytać i pisać po polsku, więc mam nadzieję, że ten język zawsze będzie na poziomie wystarczającym do porozumiewania się swobodnego (nie mówię perfekcyjnym…). Ma polskie książki, audiobooki i jeździ na polskie kolonie (w tym roku akurat przerwa). I wiecie co, choć mówi z norweskim akcentem i używa czasem norweskiej składni to wcale nie uważam za bardziej właściwe ślęczenie z dzieckiem nad polskim, zmuszanie do pisania, robienia ćwiczeń gramatycznych i kucia ortografii. Przecież nasze dzieci mają też szkołę tutaj na miejscu, gdzie ich czas wolny?

    Lubię to

  10. Nie rozumiem, dlaczego dziecko coś musi. Prócz bycia kochanym nic nie musi. Mam troje dzieci – 10, 6 i 1. Zarówno syn, jak i córka mówią po polsku z błędami (najmłodszy mówi jeszcze niewiele). Oboje wolą angielski, bo w szkole spędzają większą część dnia. W domu rozmawiamy po polsku, słuchamy, czytamy, oglądamy. Ale nie zamierzam ich do niczego zmuszać, a sobie rwać kudły z łba, bo mówią z błędami. Przecież nie mieszkamy w Polsce, to chyba mamy prawo do życia po swojemu. Nie rozumiem, dlaczego Polacy zawsze czują presję otoczenia. Najpierw w ciąży – musisz o siebie dbać i odżywiać się zdrowo, poród – musisz urodzić naturalnie, karmienie – musisz karmić piersią i tak do usr…j śmierci, gdzie musisz umrzeć godnie i cicho. To pisałam ja. Matka, żona, polonistka. 😀

    Polubione przez 2 ludzi

    1. I to polonistka pisze, a fe…
      Kochana – „zrobiłaś mi dzień” jak mówią Anglicy. I mówmy ładnie, włosy z głowy rwać 😉 szkoda włosów 😀😀😀 prawda?
      Wiesz z tym umieraniem godnie, to ciekawe, hm…i cicho, hm… I chyba też grzecznie, no nie? Bo inaczej nie wypada, hahaha…
      Dobrego dnia i dziękuję!!! 🌞

      Lubię to

      1. No, polonistka. Co prawda w stanie spoczynku, ale tego się nie da leczyć. 🙂 Chyba się powoli (bardzo powoli) starzeję, skoro dochodzę do wniosków, że swoje życie chcę przeżyć po swojemu. A wracając do języka – nawet nie wiesz, jak moje uszy cierpią przy tych wszystkich źle odmienionych końcówkach. 😀 Miłego dnia i ja życzę – chociaż u nas już wieczór. I BTW – ciekawy blog. Będę wracać.

        Polubione przez 1 osoba

  11. A co ja mam powiedziec? Nawet nie probuje sie tlumaczyc, bo na szczescie dzieci po mezu paszporty maja wiec niby sprawa zalatwiona, ale hmmm… Wyksztalcenie mnie w tylek kopie czasami, bo jako polonistka ze specjalizacja nauczycielska „powinnam”… No dobra, starsza (lat 18) zna m. in. polski (tak sobie, ale raczej dobrze niz zle). Do tego oczywiscie angielski (ze szkoly), francuski (po tacie), niemiecki (uczyla sie w szkole) I koreanski w stopniu komunikatywnym. Nawet, skubana pisze. Za to jakim cudem zdala egzamin gimnazjalny z arabskiego – pozostanie to dla mnie niewyjasniona tajemnica… Maly (lat 7 I pol)… to zupelnie inna historia. W mowie I w pismie po angielsku… I na tym sie koncza jego mozliwosci lingwistyczne. W domu ciagle caly czas rozmawiamy po francusku, a on z uporem maniaka gada do nas po angielsku. Wyglada na to, ze rozumie, bo z sensem odpowiada, ale nie mowi. Z polskim ma sporadyczny kontakt (miesieczne, letnie wakacje raz w roku) I ma opanowane 3 zdania I okolo 10 slowek… Gorzej, ze moja mama mowi po angielsku, wiec brak mu bariery komunikacyjnej… W szkole z arabskiego jest na takim samym poziomie jak ja, czyli wie jak wyglada literka „alef” (niektorzy mowia „alif”), odpowiednik naszego „a”…
    Poczekamy, zobaczymy. Moze sie kiedys nauczy, a jak nie? Czy bedzie przez to gorszym czlowiekiem? Czy nie uda mu sie przezyc wartosciowo swojego zycia? Raczej nie….

    Polubione przez 1 osoba

    1. W związku z poziomem arabskiego, Twoje młodsze dziecko na pewno się nie zalapie do arabskiego „wyścigu szczurów”, jeżeli tam jeszcze będziecie 😉
      Nie pojmuję określenia „gorszy człowiek”, dla mnie czegoś takiego nie ma 🙂 jest to absurd, o zadziwia mnie, że ludzie tego używają, ale działa to tak, że zamiast kija używa się teraz słów – dobre maniery 😉
      Pozdrawiam serdecznie Bea 🙂

      Lubię to

    2. W związku z poziomem arabskiego, Twoje młodsze dziecko na pewno się nie zalapie do arabskiego „wyścigu szczurów”, jeżeli tam jeszcze będziecie 😉
      Nie pojmuję określenia „gorszy człowiek”, dla mnie czegoś takiego nie ma 🙂 jest to absurd, o zadziwia mnie, że ludzie tego używają, ale działa to tak, że zamiast kija używa się teraz słów – patrz dobre maniery 😉
      Pozdrawiam serdecznie Bea 🙂

      Lubię to

  12. My mieszkamy w Niemczech i rozmawiamy w domu po niemiecku, maz jest Niemcem. Dzieci poszly z ukonczeniem roku do zlobka. Kontakt z poskim mialy jedynie w domu, w czasie macierzynskiego, ale ilez mozna do tego kilkumiesiecznego dziecka mowic non stop, zeby tylko jezyka matki sie nauczylo…. Poskich znajomych nie mamy prawie zadnych. Moj starszy nie mowi po polsku, potrafi jedynie zaspiewac stary niedzwiedz mocno spi i w przedszkolu musi dzieci liczyc po polsku (pomysl niemieckich wychowawczyn, ich wlasna inicjatywa), ale duzo rozumie. Mlodszy wlasnie zaczyna mowic, wszystko po niemiecku, jedynie spi i spac mowi wylacznie po polsku. Oba jezyki rozumie tak samo.

    Tutaj jeszcze nigdy mi sie nie zdarzylo, zeby ktos na placu zabaw zwrocil mi uwage, ze mowie do dzieci po polsku (czesto mieszam jezyki). Wrecz przeciwnie, ludzie pytaja, co to za jezyk i mowia jako to „toll”, ze dzieci od razu wychowuja sie w dwoch jezykach. Jestem w Polsce, jedziemy SKM w Trojmiescie. Rozmawiam z dziecmi, starszy zadaje pytanie, odpowiedz skomplikowana – odpowiadam po niemiecku. Natychmiast zagaduje mnie straszy pan z dobra rada, zebym uczyla dzieci po polsku. Przciez trzeba ciagnac do „swojego”. …

    Refleksji, co to znaczy swoje, dla ludzi, ktorzy kilkanascie lat temu wyjechali z Polski, w narodzie niestety nie ma…

    Polubione przez 1 osoba

      1. Tak Hermilion, pod pregierz i z batem, prawda?! Tych wszystkich, u których jest inaczej. Bo Ty wszystko wiesz, znasz historie, jak było i wiesz z detalami jak POWINNO się robić – wychować, nauczyć, pokierować… Potrafisz krótko i dosadnie osądzic, stojąc z batem…
        Brawo!
        Zajmij się sobą i nie zaglądaj w cudze marchewki! Skup się na własnej, osobistej bajce…

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s