Jadę do domu. I potem wracam do domu gdzieś tam… Dwa domy emigranta?

_20160609_164928

Pojechałam do domu, do rodziców. A potem wróciłam tutaj. Też do domu. Ktoś powiedział : żyjesz w rozkroku, czy to warte, takie rozdarcie, tęsknota, wieczne podróże w tę i we w tę , nie można żyć na dwa domy, nie da się, życia szkoda… Tak powie ktoś kto nie wie. Ktoś kto myśli, że wie…

Też tak myślałam, że to takie trudne do udźwignięcia. Bo wszyscy tak mówią. Prawie wszyscy. A większość ma rację. I się nawet nie myśli, się po prostu wierzy, w to co mówi większość. Więc dźwigamy tę ciężar.

Najpierw się odchodzi z domu rodziców. I ten ich dom, wciąż pozostaje przecież naszym domem. Tym drugim. Mniej ważnym, bo pierwsze miejsce zajmuje nasz dom. Wtedy nikt nie mówi, że się żyje na rozdrożu, i że nie da się żyć na dwa domy. Wtedy to normalne, to świadczy o dojrzałości, o tym, że trzeba żyć niezależnie, na swoim. Jest wsparcie i akceptacja od wszystkich… A dom rodziców jest wciąż domem rodzinnym. I tam wracamy, kiedy chcemy.

Czasami się zdarza, że ludzie zmieniają kraj. Z różnych względów. Kraj też jak „dom” – symbolicznie. I gdzieś tam tworzą nowy dom. Sami, z kimś, już dziećmi, bądź rodzą się nowe dzieci. I często się szamoczemy, gdzie jest dom? Tu, czy jednak tam? Jak żyć? I patrzymy za siebie i przykrecamy sami sobie śrubę. Że dom to tylko tam, za plecami. A tutaj, to miejsce, lokum, na chwilę. Potem wrócimy. I wszystko jest tymczasowe. Takie w zawieszeniu. I ten wieczny smutek, bo tutaj to nie to samo co tam. Tutaj ble… A najciekawsze jest, że pomimo, że czasami wiemy, że tam w Polsce też ble, to pomimo wszystko lepiej 😉 i śnimy ten nasz sen. Szkoda, że mniej żyjemy, bo mało się dzieje na jawie…

Ja już wiem, że się da. Że to jest możliwe. Jestem w Polsce na wakacjach i po paru dniach tęsknię za domem tam. A będąc tam / tutaj tęsknię po jakimś czasie za domem, który jest tam gdzie się urodziłam. Za tym wszystkim co mam w pamięci. I będę tam wracać kiedy chcę.

I tak pozostanie. Może na zawsze…

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

15 myśli na temat “Jadę do domu. I potem wracam do domu gdzieś tam… Dwa domy emigranta?”

  1. Racja, dokładnie tak się czuję lecąc do Polski do domu i wracając do domu na wyspę. Nie da się żyć w poczuciu, że dom jest tam a my tu na walizkach. Za to da się żyć na dwa domy jeśli oba traktujemy jak swoje 🙂 pozdrawiam!

    Polubione przez 3 ludzi

  2. Ja tez tak zylam i zyje dalej…….juz prawie 30 lat w takim rozkroku. Da sie tak zyc, to fakt czasami nie ma sie wyboru! Cale zycie tesknie za kims lub za czyms, a z czasem czlowiek przyzwyczaja sie do takiego stanu rzeczy! Dzis czuje sie osoba bez korzeni, choc zdaje sobie sprawe, ze kazdemu one sa potrzebne.

    Polubione przez 3 ludzi

  3. (3,5roku ‚tu” ) W wiekszosci z nas, przyjechalismy tu do pracy po lepsze zycie … ale ja sie nie zastanawialam na tym ze bede tesknic , ze bedzie mi brak przyjaciol, ze zabraknie rodziny ze bede czasami sie czula samotna …. czym dluzej tu jestem bardziej tesknie. wiem ze ten czas co tu jestem . to jest stracony czas w polsce, wszyscy sie starzejemy, kiedys rodzice niestety poumieraja i to mnie boli ze ich widze tylko raz na rok . wszystkich widze raz na rok ! pozegnania sa najtrudniejsze !! Najgorzej z rodzicami . Kazdy mysli ze jak z anglii to sie dobrze powodzi to bogaty, to gowno prawda!! my zyjemy bardzo skromnie !! oplacamy wszystkie rachunki kupimy jedzenie, a reszte odkladamy na 1 wyjazd do polski w wakacje(caly rok czekamy)
    , TAK jest lepiej ”tu”bo mamy jakis swoj kont, gdzie sie pomiescimy z rodzina (mamy 2 wspanialych dzieci) ja bardzo lubie ten kraj!!
    Ale placimy wysoka cene za to ze tu jestesmy . Wiem ze musze tu zostac dla dobra moich dzieci, one juz nie beda tesknic(chociaz tyle, widza nasza rodzine raz na rok wiec watpie ze bedzie im smutno bez nich) …. Urodzily sie tu…. Wiem ze ludzie wracaja, maja szczescie bo maja gdzie wrocic, my nie mamy gdzie, no moze do rodzicow na jeden pokoj z 2 dzieci, ale to nie rozwiazanie .
    My mamy tu wiele problemow ale oni tam tez.
    Pomimo calego smutnego komentarza , ciesze sie z zycia ze mam taka fajna rodzine 🙂 i jednak widze ich co rok!! nie co 5 😉

    PS sorrki za bledy , ale tu w uk zapomnialam jak sie pisze…

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Ale trafiłaś tym tekstem w czas kiedy wracam do UK z urlopu w kraju po moim ślubie z tymi wszsytkimi emocjami i świeżymi wspomnieniami. Przyłapałam się jednak na tym , że ciut tęsknię za moim kątem właśnie w UK chociaż wiem ze szybko zrobi mi się bardzo przykro i tęskno za rodzicami, przyjaciółmi, znajomymi którzy zostaną w Polsce. Achhh…z drugiej strony dobrze mi z mężem w UK i brata mam tez tam. Człowiek jest rozdarty. Ja ciągle się zastanawiam czego tak naprawdę chcę.

    Polubione przez 3 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s