Sernik z histerią. Ale się udał smakowicie…

_20160613_191450

Serniki kocham, ale boję się robić. Z jakiego powodu? Nie wiem, chyba gdzieś tkwi we mnie przekonanie, że są trudne i pracochłonne. A pojęcie pracochłonne w temacie jedzenia mnie nie bierze 😉 Ten w przepisie wyglądał łatwo, więc spróbowałam. Razy dwa. Histerii dostałam za drugim podejściem…

Do histerii wrócimy teraz przepis 🙂

Sernik z wiórkami kokosowymi.

700 g zmielonego twarogu

250 g serka mascarpone

200 g cukru

6 jajek

zapach waniliowy

sok wyciśnięty z 1/2 cytryny

skórka otarta z 1 pomarańczy

2 łyżki rodzynek namoczone w 3 – 4 łyżkach koniaku – do smaku ilość alkoholu 😉

4 łyżki wiórków kokosowych + parę szczypt do posypania ciasta zanim wsadzimy do piekarnika

dodać 1 –  3 łyżek przesianej mąki ziemniaczanej, w zależności od gęstości ciasta

Na spód ciasta : 200 g ciastek pelnoziarnistych (np. Digestive), 80 g roztopionego masła;

Najpierw tluczemy ciastka tak aby je rozkruszyc na małe kawałki, można włożyć je do foliowego worka i użyć wałka do ciasta. Ciastka wysypać na dno foremki i polać roztopionym i już nie gorącym masłem. Zmieszać wszystko ręką i ugnieść pięścią żeby powierzchnia była mniej więcej równa. Wkładamy do piekarnika 180 stopni na 10 – 15 minut. Potem wyciągamy i odkładamy do wystygniecia.

Mikser na najniższe obroty i zmiksować ser z cukrem, potem powoli dodawać po jednym jajku. Jak się wszystko połączy dodać resztę składników mieszając ręcznie łyżką : zapach waniliowy, rodzynki z alkoholem (oczywiście!) , sok z cytryny, otarta skórkę z pomarańczy, wiórki kokosowe i przesiana przez sitko mąkę ziemniaczaną. Dokładnie wymieszać i wylać na herbatnikowy spód. Posypać wiorkami kokosowymi według uznania. I do pieca 180 stopni na 60 minut.

Po godzinie wyłączamy, otwieramy piekarnik i czekamy aż ciasto lekko ostygnie w piekarniku. Potem na zewnątrz.

A potem kawa, herbata, słodkie wino i będzie pysznie 😊

Wracając do histerii. Może się zdarzyć, że do twarogu mielonego będzie dodany twaróg śmietankowy (tak producenci produkują) i wtedy podczas miksowania zamiast gęstej masy zrobi się coś bardzo lejacego i mającego z nawet trochę gęstym ciastem niewiele wspólnego. Ja wtedy dostałam ataku histerii. Tym bardziej, że sernik był pod teściową 😉 Zadzwonilam do koleżanki po ratunek (Magda bardzo dziękuję 😁) i zrobiłam głęboki wdech i wydech, dołożyłam resztę nie wmieszanego twarogu, bo miałam kilogram, plus 3 łyżki mąki ziemniaczanej, zamieszałam wszystko dokładnie łyżką. Wlałam do foremki, próbując nie używać wulgaryzmów, bo wtedy ciasto może nie wyjść. I wsadziłam do pieca. Upiekło się i było pyszne.

Przepis oryginalny Agnieszka Maciąg „Smaki świąt”, zaś przepis powyższy zmodyfikowany po doświadczeniach i wedle mojego subiektywnego smaku 😉

 

Reklamy

Autor

Mama z prądem i pod prąd

Nazywam się Sylwia. Jestem, czy też inaczej, wciąż uczę się być kobietą, żoną, matką. Wychodzi mi to różnie. Mieszkam juz szmat czasu na Zielonej Wyspie. Tak to się ułożyło, nie planowałam tego tak, ale to życie rozdaje karty... Więc jestem też cudzoziemką...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s