How are you? Dziękuję, dobrze… część 4

img_20170102_101009_492

Anna patrzyła jak z jej kawy unosi się para. Zostać czy uciec z tego cholernego domu, zastanawiała się. Jak pójdzie na górę do łazienki i zobaczy znowu tylko pół wiszącego, podwieszanego sufitu to szlag ją trafi. Zdążyła już posprzątać to co dotąd spadło, część z tego młodszemu synowi na głowę. Zapalił światło, pociągając za sznurek i sufit zaczął spadać. A mówiła Marcinowi, żeby wziąć polskich fachowców jak 2 lata temu robili łazienkę. A wziął angielskich magików, i co? No i właśnie – nico. Wstała, popatrzyła na kawę, ale sięgnęła po torebkę.

Czytaj dalej How are you? Dziękuję, dobrze… część 4

Reklamy

How are you? Dziękuję, dobrze… część 3

img_20170102_101009_492

Anna piła z niesmakiem kawę instant. Ale miała uśmiech na twarzy. Cóż, teściowie wiedzieli, że kocha kawę, tylko nigdy nie spytali jej jaką. Instant była tania, a ta jeszcze miała konkretną datę trwałości : koniec 2015. Miała zdecydowanie specyficzny smak, nie-kawy… Niedzielny lunch u teściów powoli dobiegał końca. Tak bardzo już chciała być w domu. Na szczęście było ciepło, jak nie w styczniu, inaczej zawsze tutaj marzła. Typowa polska oszczędność była tutaj ponad miarę.

Czytaj dalej How are you? Dziękuję, dobrze… część 3

How are you? Dziękuję, dobrze… cześć 2

img_20170102_101009_492

Anna siedziała z kubkiem gorącej herbaty. Zabiłaby za dobrą kawę, ale w szkolnej kantynie nie było ekspresu do kawy, a kawa instant to jest przecież żart. No to mamy prawdziwy początek roku – 3 styczeń, powrót ze spokojnej Nibylandii w domu. Ulubiony Inset Day. Taaa… Z jednej strony kocham go, bo szkoła jest fantastyczna, gdy nie ma w niej dzieci. Cisza i spokój.

Czytaj dalej How are you? Dziękuję, dobrze… cześć 2

How are you? Dziękuję, dobrze … część 1

img_20170102_101009_492

Anna usiadła przy stole. Wszyscy jeszcze spali. Dzisiaj już 2 styczeń, pomyślała, Nowy Rok, nowe plany, nowe cele. No i orka… , pomyślało się jej też. To takie dziwne, w domu mówili po angielsku, właściwie nie wiedziała dlaczego? Mąż Polak, ona Polka, dzieci coprawda urodzone tutaj w Londynie, dziadkowie od strony męża tutaj też zawsze po polsku, a my po angielsku do siebie. Chyba jednak to chore? No, nie, przecież decyzję podjęli we dwójkę, Ona i Marcin dla dobra dzieci i dla niej. Bo już wtedy robiła dodatkowy kurs na nauczyciela. Tylko jeżeli to takie ok, to czemu ja wciąż myślę i gadam do siebie po polsku? Jakaś chora paranoja. Trzeba to zmienić. Po co mi to? Po co mi gadać do siebie po polsku?

Czytaj dalej How are you? Dziękuję, dobrze … część 1

Samotna emigracja…

girl-cafe-dating-window

Właściwie trudno mi o tym pisać. Myślę, że mam mocno inne podejście na temat samotności. Ale spróbuję. Po 20 latach, w sumie niedawno, skończyła się przyjaźń mojego życia. Myślami, że to będzie koniec świata. I był to koniec świata. I przeżyłam. Wstałam. Bolało. Nikt mi tego nie wypełnił i już nie wypełni. Chyba za dużo mam lat 😉 Myślę też, że gdybym została w Polsce to ta przyjaźń mojego życia by przetrwała. A tak odległość, czas, i zmiany, o których nie potrafiłysmy rozmawiać i starać się zrozumieć na odległość właśnie, zrobiły swoje…

Czytaj dalej Samotna emigracja…